Wróć do katalogu

Bóg otworzył moje oczy

Świadectwo Darka

remi, opublikowano , 12 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

ŚWIADECTWO BOŻEGO ZBAWIENIA Mam na imię Darek. Moje życie niczym się nie wyróżniało. Pochodzę z rodziny katolickiej i muszę powiedzieć, że zawsze sumiennie wykonywałem swoje obowiązki religijne. Ale moje oddawanie czci Bogu kończyło się w kościele. A msza była tym lepsza, im była krótsza. Jednak przyszedł dzień w którym ten sposób myślenia miał ulec drastycznej zmianie. Kiedy pewnego wieczoru wychodziłem z kościoła po nabożeństwie różańcowym,spotkał mnie mój kumpel. Tomek był moim najlepszym kolegą z podstawówki, a także z harcerstwa. Rozpoczyna się rozmowa: - Cześć Darek! - Cześć. - Ty, póć sy mnom na oaza. - Na oaza? A ...., kaj jo tam pójda? Ni mom czasu. - Yno obejrzysz jako tam u nas je. - E ...., mama nic nie wiy. Jo tam nikaj nie ida. - Ale chocioż na chwila.... - Nie znom tam żodnego. Nikaj nie pójda. Tak to wyglądało przez jakieś pięć minut. Nigdzie nie zamierzałem iść. W międzyczasie zjawia się Jacek, on też starał się mnie przekonać. Wreszcie chłopcy stracili cierpliwość, złapali mnie pod ręce — i tak znalazłem się na pierwszym w moim życiu spotkaniu oazowym. Kiedy wpychali mnie do salki katechetycznej, Tomek zawołał: - Chopy momy nowego! I tak już zostałem. Zobaczyłem, że ci ludzie chcą czegoś innego, mówią o Bogu, starają się Mu służyć. Byłem zafascynowany. Już nie musiano siłą ciągnąć mnie na oazę. Z niecierpliwością czekałem na kolejne spotkania oazowe. Muszę powiedzieć, że oaza wiele mi dała. Tam nauczyłem się wielkiego szacunku i miłości do Słowa Bożego. Dowiedziałem się tam o czterech podstawowych prawdach, które Bóg pragnie nam objawić. Pierwsza z nich to ta, że Bóg nas kocha i ma wspaniały plan dla naszego życia. Tą miłość okazał, kiedy posłał swojego umiłowanego Syna na krzyż — za moje i twoje grzechy. „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.” J.3,16. Początkiem Jego planu względem nas jest ratunek od piekła, od wiecznej śmierci. Druga prawda, czy też prawo duchowego życia, mówi o tym, że nie możemy w pełni doświadczać Bożej miłości, gdyż poprzez grzech jesteśmy oddzieleni od Boga, winni kary — potępienia. „Wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej,” Rz.3,23. Jedyną drogą do Boga Ojca jest Jego Syn — i o tym mówi nam trzecie prawo duchowego życia. „I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni.” Dz.4,12. I wreszcie czwarte, najważniejsze prawo: Musimy przyjąć Jezusa jako swego osobistego Pana i Zbawiciela — poprzez modlitwę oddać Mu życie. „Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych - osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami - do zbawienia.” Rz.10,9-10. Wszystko to było dla mnie istotną nowością. Pojechałem na letnie rekolekcje I stopnia. Była tam chwila, kiedy myślałem, że oddałem życie Bogu — przyjąłem Jezusa jako Pana do swojego życia. Wszyscy się modlili, wspaniała atmosfera, radość, odpowiedni nastrój. Dopiero później zdałem sobie sprawę z tego, że było to tylko dużo, dużo uczuć i mnie samego. Życie toczyło się dalej. Kolejne spotkania oazowe, kolejne rekolekcje, później udział w rekolekcjach w roli animatora. Kiedy byłem już animatorem, dostrzegłem, że moje życie nie jest jeszcze całkowicie poddane Chrystusowi. Uświadomiłem sobie, (a właściwie Bóg mi to pokazał), konieczność oddania całego siebie Bogu, złożenia całego swego życia w Jego ręce, bezgranicznego zaufania Mu. Zrozumiałem znaczenie tego wersetu Biblii: „Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego.” J.1,12. Nie byłem Bożym dzieckiem. Nie mogłem się nim stać ani poprzez dobre uczynki, ani poprzez wykonywanie obrzędów religijnych, czy cokolwiek innego. Pewnego wieczoru gorąco modliłem się do Pana, aby moje życie nie było życiem dla samego siebie, ale dla Niego. Potrzebowałem Go. Zaprosiłem Jezusa Chrystusa do swego życia, aby był moim jedynym Panem i Zbawicielem. Nie wiedziałem, że wystarczy jedna szczera modlitwa. Dlatego modliłem się w podobny sposób jeszcze wiele razy. Dziś wiem, że Bóg w Swej miłości wysłuchał mnie już za pierwszym razem. On na szczęście nie jest jak człowiek — często kapryśny i głuchy na wszelkie wołanie. Nie miałem też wtedy pojęcia, że dopiero poprzez przyjęcie Jezusa jako Pana stałem się chrześcijaninem. Na Oazie Rekolekcyjnej Animatorów Ewangelizacji (ORAE), dowiedziałem się o pewności zbawienia. Wierząc już bezgranicznie Bożemu Słowu, jakiś czas później przyjąłem i to słowo: „Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne.” J.6,47. A więc mam życie wieczne! To naprawdę wspaniałe, że nie dzięki własnym wysiłkom — ale dzięki ofierze Jezusa Chrystusa, z łaski za darmo, każdy człowiek może mieć życie wieczne. Bóg zaczął objawiać mi swoje Słowo. Wkrótce dostrzegłem, że życie ludzi rozmija się z nauką Bożą. W Biblii widziałem wyraźnie jak powinni postępować chrześcijanie, jak postępowali chrześcijanie pierwszych wieków. Jest tutaj taka sprzeczność pomiędzy postępowaniem tym, a dzisiejszym chrześcijaństwem, że natychmiast zacząłem szukać przyczyn tego faktu. Odkrycie było oczywiste. W sercach ludzi nie ma żywego Jezusa. Nie przyjęli Go jako Pana i Zbawiciela, choć czasem tyle o Nim mówią i wydaje się im, że oddają Mu cześć. Następnym szokiem dla mnie było to, że Kościół Katolicki nie uczy o osobistym przyjęciu Jezusa, mówiąc, że dzieckiem Bożym staje się człowiek przez chrzest. A więc coś zupełnie innego, niż to, co zobaczyłem w Piśmie Świętym. Na dodatek nauka katolicka przeczy sama sobie — bo przecież oaza (Ruch Światło — Życie), gdzie mówi się o konieczności osobistego przyjęcia Jezusa, jest ruchem katolickim. W szkole średniej miałem kolegę, który jak to wszyscy mówili: „przeszedł na inną wiarę”. Niektórzy nazywali go heretykiem i odszczepieńcem, ale ja, który znałem…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych