Bojówki, dread, niebezpieczeństwo.
Praca powstała pod wpływem impulsu - jest to moje pierwsze opowiadanie.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Obudził się o wiele za wcześnie. Normalnie pierwszy budzik dzwonił o 7. Kolejny o 7.05. Następny 7.10. I tak dalej aż do 7.45. Inaczej by nie wstał. Zamiłowanie do długiego spania pozoztało mu z czasów, kiedy jeszcze mieszkał w domu rodzinnym. Mając 16 lat postanowił go opuścić. Było to w czasie, kiedy musiał wybrać szkołę średnią. Po wielu dyskusjach z rodzicami ustalili, że oni go utrzymują aż do końca szkoły, a on ją skończy i przestaną mieć ze sobą jakikolwiek kontakt. Wynajęli mu kawalerkę w centrum miasta, w jednym ze starych, popeerelowskich bloków. Pokój, kuchnia, kibel. Łóżko, szafka, biurko, 2 krzesła. Nic więcej nie było mu potrzebne, gdyż nigdy nie zapraszał żadnych znajomych do siebie. -Która to godz.... o kurwa... nawet słońce nie wstało... Próbował usnąć. Ale wróciło stare wspomnienie. Wspomnienie, które ciągle było z nim obecne, nie tylko przez szramę na twarzy. Ciągnęła się od skroni nad lewym okiem aż do początku ust. Pamiątka jego pierwszego razu. Pierwszego razu kiedy musiał użyć tego, co nauczyli go ochroniarze ojca. 7 lat treningu. Dla tego jednego momentu, kiedy podczas powrotu to domu zaczepiło go trzech chłopaków z bramy. Pamiętał ich doskonale. Wszyscy w kapturach, ciemne ciuchy, lekko pijany chód. Takich bał się najbardziej. Wciągnęli go do bramy. Dostał bardzo mocne uderzenie pięścią w twarz. Ochroniarze tak nie bili. Co prawda słyszał czasem zdanie, że teraz biją na serio, ale nigdy się tym nie przejmował, wiedział, że i tak mu się nic nie stanie. Tam było bezpiecznie, nikt nie używał prawdziwych noży, a jedynie gumowych atrap. Tutaj nie było bezpiecznie. Pięść była wycelowana idealnie w podbródek. Na chwilę go zagłuszyło. To im wystarczyło na dociśnięcie go do ściany. -"Co się gapisz kurwo, wyskakuj z fantów" -"Zostaw mu pamiątkę, niech pamięta kto go pojechał" Wyciągnęli nóż. Krótki, z czarnej hartowanej stali, wyglądem przypominał orlego szpona. Policja w razie przeszukania byłaby bezsilna bo nie przekraczał maksymalnej długości. Według ustawodawców jest za mały, żeby dotrzeć do serca. Ale w sam raz żeby pociąć twarz. Mundurowi o tym nie wiedzieli, chłopaki z bramy - tak. Wystarczył szybki ruch. Czuł, jak ciepła krew spływa mu po twarzy i brodzie, kapiąc na ubranie. W tamtej chwili obudziła się w nim pierwotna chęć przeżycia. Coś, co czuli jego przydkowie walcząc z innymi plemionami. Coś, czego doświadczył jego dziadek podczas powstania warszawskiego. To coś siedziało w nim głęboko. I nagle się obudziło. Kopnięcie w krocze. Łokieć. Drugi. Wystrzelenie ręki w krtań. Mawashi w głowę. "Dziwne" - pomyślał - "W takiej chwili przypominać sobie nazwy uderzeń". Został ostatni. Nóż leżał obok niego. Nie myślał o tym. Ilość adrenaliny uderzającej w tętnice sprawiła, że był bogiem. Już nie czuł bólu. Teraz chciał tylko walczyć. Walczyć i wygrać. Kopnięcie proste. Atak na oczy. Łokieć uciekł mu za daleko. Tutaj w bramie nie liczyła się technika, tylko szybkość i siła. Kolejny łokieć. Złapanie za krtań. Pociągnięcie. Teraz mógł uciekać. Tych trzech już nigdy nikogo nie zaczepią. Obudził się ponownie. Sen, chociaż krótki i zawsze taki sam, sprawił, że jego oddech stał się bardzo nerwowy. Otworzył paczkę Marlboro, które zawsze leżało obok jego łóżka. Wyjął jedego i odpalił. "Trzeba wstawać" - pomyślał. Zaraz zacznie się orkiestra budzików. Wyłączył wszystkie. Teraz już na pewno nie uśnie. Dopalając papierosa zastanowił się co na siebie dzisiaj założy. To był jego pierwszy dzień w ostatniej klasie. Czeroletnia szkoła średnia, której już miał serdecznie dosyć. Chmary ludzi którymi gardził. Patrzył na te dzieci, puste i głupie dziewczyny, zaliczane na imprezach przez równie pustych i głupich chłopaczków. Bali się go. Kiedy szedł korytarzem wszyscy schodzili mu z drogi. Przeszło dwa metry wzrostu, zawsze ubrany na czarno, do tego paskudna szrama na twarzy. W ich idealnym świecie nie było takich ludzi. Była za to rodzicielska miłość i pieniądze. Nikt z nich nie musiał się zmierzyć z prawdziwym życiem. Każdy z nich uczył się od poniedziałku do…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil StoneFist
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…