Boska cząstka.
Miało być inaczej, ale wyszło jak wyszło. Gdybym był wierzący może pokusiłbym się o nazwanie tego natchnionym. Moje poglądy na dany temat.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Czasy się zmieniają, społeczeństwa ewoluują i wraz z nimi ewoluują światopoglądy. Nieuniknione jest by także religie ulegały przemianie gdyż wraz ze zmianą spojrzenia na człowieka, etykę i wszechświat zmienia się również spojrzenie na Boga oraz Jego interakcję z ludźmi. Jest to rzecz naturalna i nawet ludzie religijni nie powinni się temu dziwić ani tym bardziej opierać. Środowiska konserwatywne obecne we wszystkich sferach kultury intelektualnej, do której zalicza się również religia i wiara, stanowią naturalny mechanizm filtrujący ziarno od plew. Tylko teorie, przekonania i nurty silne, przekonywujące lub wysoce falsyfikowalne mają szansę przetrwać w ogniu krytyki. Z kolei środowiska liberalne, w sensie intelektualnym, współgrają z konserwatystami dostarczając nowych pomysłów. Oprócz tych dwóch przeciwstawnych ale przecież powiązanych sił tkwi wielka bezwładna masa społeczna. To ona wyznacza dogmaty i poglądy mimo, że nie ma do tego wiedzy i doświadczenia. Ale każdy pogląd musi runąć gdy odpowiednio dużo szarych ludzi się mu sprzeciwi i odwrotnie każda nowinka przyjmuje się dopiero gdy odpowiednio dużo przeciętniaków ją podejmie. Jak to się ma do religii? Tak samo jak do mody czy literatury. Schematy zostają takie same tylko kwestie są ważniejsze i bardziej śmiercionośne. Ewolucja poglądów religijnych jest zresztą widoczna dla laika a nie tylko dla teologa. Na początku widzieliśmy bożków w słońcu, piorunie czy huraganie. Później wytworzyliśmy systemy szamańskie by przejść do zhierarchizowanego politeizmu, który następnie ustąpił monoteizmowi. Jednak nawet sam monoteizm uległ przemianie. Jakże różna jest przecież Ewangelia od Tory. Współczesny Kościół chce podjąć wyzwanie czasu – to widać w przemianach jakie zainicjował Sobór Watykański Drugi. Dzisiejszy chrześcijanin nie zrozumiałby brata w wierze z pierwszego czy drugiego wieku naszej ery. Zmieniły się ogólne poglądy na kosmologię i ludzkość. Nikt nie wierzy że Ziemia jest płaska (notabene starożytni tez nie bardzo w to wierzyli – jest to raczej wymysł późnorzymski podchwycony przez proplatońskie środowisko wczesnych chrześcijan), a niewolnictwo jest naturalnym i właściwym wzorcem społeczeństwa. Nikt nie uważa kobiety za gorsze i podległe mężczyźnie, tortury nie są głównym motorem sądownictwa, księży nie całujemy już po rękach a rządzący nie są boskimi wybrańcami. To się zmieniło i zmieniało się przez wieki.
Ostatnim czasem przebudowany został system moralno-etyczny, co było i jest dużym obciążeniem dla religii. Rewolucja seksualna, pluralizm i wolność poglądów, równouprawnienie wobec prawa i etyki – wszystko rozdmuchane przez wszechobecne media. Jakże trudno było przebudować religię by była zgodna z tym nurtem. Teraz kapłani nie potrafią już utrzymać ludzi przed ogólnie pojętą rozwiązłością (między innymi seks przed i pozamałżeński, pornografia i antykoncepcja). Inna sprawa w jakim stopniu potrafili to zrobić wcześniej. Z drugiej strony ostrze krytyki zakazanych praktyk seksualnych uderzył również w kler. Nie toleruje się już pedofilii, jawnego homoseksualizmu czy pokątnego seksu duchownych, gdyż ów duchowny utracił status nadczłowieka i stal się jednym z nas – takim którego można, a nawet trzeba, oceniać. Kościół próbuje się przystosować tkwiąc jednak na naturalnych dla niego stanowiskach konserwatywnych. Obecne tarcia w końcu się „dotrą” i przynajmniej przez jakiś czas, aż do kolejnej transformacji obyczajów, zostanie utrzymana równowaga. Równolegle ze zmianami moralno-etycznymi szły zmiany w światopoglądzie. Nauka otworzyła nam oczy na wiele kwestii o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia i zweryfikowała wiele o których mieliśmy wyrobione zdanie. Nowe informacje uderzyły w ideologiczne podstawy chrześcijaństwa co jednak przebiega bez większego oddźwięku. Wychodzi przy tym, że „samo życie” jest dla nas ważniejsze niż filozoficzne dyrdymały. Jednak nie jest to na dłuższą metę sensowne, bo wbija klin między przestarzałe „dogmaty” religii, które bez nacisków zewnętrznych nie przystosowały się, a ogólnoludzkim stanem wiedzy. Niewielu obecnie przeczy ewolucji oraz nowoczesnej astronomii i tylko ludzie określani jako „oszołomy” wierzą, że „nie pochodzą od małpy”. W kwestiach przyrodniczych nauka zawsze wygra z religią bo religia nie jest nauką przyrodniczą. Nie powinna więc nawet próbować współzawodniczyć bo tylko się kompromituje. Powinna się dostosować i tak przeinterpretować głoszoną „wole bożą” by pasowała do rzeczywistego stanu rzeczy. Nie rozumiem dlaczego nie chce. Rozumiem dlaczego nie chciała do tej pory – w końcu gros ludzi nauki było też ludźmi Kościoła. Jednak teraz coraz trudniej być naukowcem i „prawdziwie wierzącym” i to właśnie z powodów rozszerzającej się niespójności między prawdą religijną a prawdą naukową. Za prawdą naukową idą doświadczenia i obserwacje a za prawdą religijną jedynie słowa człowieka, który zmarł dwa tysiące lat temu (jakby nie patrzeć Jezus był człowiekiem – co Kościół gorliwie głosi), dzieła tych spośród naukowców którzy zaistnieli przed rozdziałem oraz typowych teologów próbujących z tekstów biblijnych, pisanych przez i dla starożytnych (oraz
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Kern
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…