`Brak pewności siebie`
stracona pewność siebie przez dziewczynę, która zawiodła się na swoim chłopaku
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Jest już noc, a ja wciąż siedzę i myślę o tej dziewczynie. Należy do grupy bogatych i pięknych panienek. Z pozoru nic jej nie brakuje. Ma swoje zdanie, którego jednak nie wyraża, skrępowana obawami, sparaliżowana tajemniczym lękiem. Mam związane z nią zadanie. Muszę odkryć przyczyny jej niskiej samooceny i zupełnej utraty… pewności siebie.
Dzisiaj mija drugi tydzień odkąd zajęłam się tą sprawą. Mam dużo informacji na jej temat, lecz wciąż myślę, że jest ich zbyt mało. Między innymi wiem, że Asia zawsze była pilną uczennicą w szkole podstawowej, gimnazjum, a także w liceum. Zainteresowała mnie, ponieważ ma wszelkie warunki ku temu, by być szczęśliwą. Pochodzi z bardzo bogatej rodziny, od małego rodzice poświęcali jej mnóstwo czasu. Wyrosła na uczynną dziewczynę, opiekowała się młodszym rodzeństwem. Przejrzałam nawet akta policyjne, ale i tam nie znalazłam żadnej rysy, żadnych ukrytych przed światem grzeszków. (...)
Rano rozmawiałam z przyjaciółką Asi, która zna ją bardzo dobrze. Dowiedziałam się jedynie, że Asia prowadziła blog, na którym opisywała szczegółowo każdy swój dzień. To pomogłoby mi dotrzeć do celu, dowiedzieć się więcej. Tylko jest jeden problem... hasło już mam, podała mi je Kinga, ale nie znam adresu bloga. Wyszukuję już jakieś kilkanaście godzin i ani śladu, ale trafiłam za to na takie strony, o których mi się nawet nie śniło. Dziewczyny, a ogólnie młodzież, opisują tak niesamowite historie… choć nie wiem, czy są one prawdziwe czy nie, ale wywołują na mych rękach gęsią skórkę (...)
Matko Boskaaaa....! Oszaleję!
Mam adres Aśki strony. Wszystko jasne. Za jej smutkiem stoi… jej były chłopaczek. Niby zwyczajna historia, zawód uczuciowy, ale… Cała się trzęsę, przeczytałam chyba z 80 notatek, które wzbudziły we mnie nagłą niechęć do prowadzenia tej sprawy. Zrozumiałam, jak bardzo musiała cierpieć. Niektóre notatki pisała przez kilka dni, z wielkim trudem i… bólem. Wszystko widoczne było w archiwum: kiedy zaczynała, edytowała i wyświetlała. Oto pierwsza z notek, która otworzyła mi oczy:
11.11.2005r.
Temat: Znowu się stało
Nie rozumiem już nic, jestem taka zagubiona:(, On mówił co dnia, że kocha, że jestem jego jedyną, że nie ma dla niego nic tak wielkiego znaczenia jak nasza miłość, powtarzał, że jestem jego słoneczkiem, które daje mu każdego dnia nadzieję na lepsze jutro, tulił, całował :( ale to wszystko było jedną wielką bajką :( widziałam go z inną. :( naprawdę, widziałam jak tulił tą chudą blondynkę, która wygląda jak barbie. W ten dzień nie miało mnie być w ogóle w domu, powinnam być u babci, lecz zrezygnowałam, bo babcia pojechała do lekarza, a następnie do sanatorium. :( Wracałam ze sklepu, miałam pełne reklamówki zakupów, uśmiechnięta wracałam do domu, lecz po drodze ujrzałam go, gdy on tulił ją... tak uśmiechał się do niej jak uśmiechał się kiedyś do mnie, tak miło... szczerze. ;( Biegłam tak szybko do domu jak tylko mogłam... wtedy nie chciałam już żyć
Nie zrozumiałam, dlaczego Aśka napisała w tej notce „znowu się stało”. Z tekstu wynika, że po raz pierwszy ujrzała go z inną. Więc co tu jest nie tak? Szukam dalej... (...)
05.09.2005r.
Temat: Dlaczego? Czym zasłużyłam?
Moi drodzy, tracę już jakąkolwiek nadzieję na lepsze, mam wspaniałych rodziców, rodzeństwo przeurocze, szkołę świetną oraz są ludzie, których szanuję, ale... jest ten jedyny, który zawrócił mi w głowie, jesteśmy razem ponad 2 lata... w ogóle nie wiem, dlaczego o tym wszystkim pisze i tak nikogo nic nie interesuje, bo niby po co, ale ten blog pozwala mi zapomnieć o tej szarej rzeczywistości, jak naprawdę czuje sie źle. W domu nie mówiłam o swoich problemach, w szkole uważali mnie za bardzo dobrze wychowaną i spokojną dziewczynę. Nie chciałam przynosić wstydu rodzinie doprowadzając się do płaczu wśród ludzi, nie mając już sił na nic! Nigdy tego nie potrafiłam zrobić, choć byłoby mi to naprawdę na rękę. Mój horror zaczął się od tego, kiedy Kinga zaczęła mi mówić o tym, że Paweł nie jest dla mnie, że spotyka się z innymi. Uważałam, że jest zazdrosna o niego, bo on należy do przystojnych chłopaków, lecz jej nie o to chodziło. Ona mówiła prawdę, a ja głupia wierzyłam jemu, że to Kinga jest pełna zazdrości i próbuje zepsuć nam nasze szczęście, które razem tworzyliśmy. Niestety prawda jest inna, ona chciała walczyć o moje dobro, a ja byłam zbyt…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil arietta_
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…