Bransolety Zagłady 01 Opowieść i spotkanie
Jeśli lubicie Władcę pierścieni lub Eragona to jest to coś dla was. Oto część 1 długiej przygody! Miłego czytania!
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Dawno, dawno temu, no wiem! Podobnie zaczynają się bajki dla dzieci z tą różnicą, że to nie będzie zwykła baśniowa powieść. Świat ten istnieje w równoległym wymiarze do naszego, ale był już, kiedy Ziemia w postaci kurzu kręciła się po swojej orbicie. Na planecie wyglądającej jak nasza mieszkały elfy, ludzie, magicy, krasnoludy oraz ludzie jaszczury. Ci ostatni zostali nazwani ludźmi jaszczurami, ponieważ mieszkali razem z ogromnymi gadami podobnymi do dinozaurów. Zazwyczaj byli drobnymi złodziejaszkami, często przezywanymi tchórzami. Prowadzili nocny tryb życia, ponieważ w ciemnych miejscach widzieli lepiej. Nie wyróżniali się niczym specjalnym z wyglądu, ale ich zwinność była dużo większa niż u elfów. To właśnie niepokoiło wszystkie rasy, w ich oczach ludzie jaszczury byli śmiertelnie niebezpieczni. Na znak pokoju ludzie jaszczury postanowili pomóc w walce ze stworami z otchłani ciemności, nękające już dłuższy czas ten świat. Używając swoich zdolności, stworzyli dla elfów, którym najbardziej ufali, wytrzymałe kamizelki ze skóry opancerzonych, brązowych dinozaurów. Następnie razem z nimi, ludźmi oraz magami wyruszyli na krwawą wojnę, gdzie walczyli ze stworami otchłani ciemności. Widok wszystkich tam zgromadzonych budziło ogromne napięcie. Zwykli ludzie, ludzie jaszczury, elfy oraz magicy złączyli siły, aby pokonać przeciwników potężniejszych od nich. Niebieskie niebo zasłoniły czerwone chmury towarzyszące potworom, wokół zapanowała mroczna atmosfera. Przywódczyni ludzi jaszczurów Klementyna, surowa, wysoka kobieta o czarnej karnacji i wódz zwykłych ludzi Oktaw, umięśniony, rudowłosy, przyjazny mężczyzna, pierwsi rzucili się na stwory z piekła rodem, a elfy oraz magowie tuż za nimi. Wszystkie te potwory były różnych kształtów, różnych wielkości, jednak mieli tą samą siłę, ciężko było ich pokonać, a zwłaszcza bestię, która nimi dowodziła. Ogromny centaur płonący swoim ogniem cały czas wymachiwał potężnym młotem we wszystkie strony. Klementyna wiedziała, że jak położy jego to cała armia otchłani ciemności także legnie. Wołała do któregoś z elfów, żeby jej pomogli, jednak oni nie słuchali, nigdy nie chcieli zaufać ludziom jaszczurom. Na pomoc przybył Oktaw, dla niego liczyło się, żeby na razie pokonać potwory, mimo iż Klementyna nie była chętna do wzięcia pomocy z jego ręki. Przywódczyni miała odwracać uwagę czerwonego centaura, podczas gdy przywódca zwykłych ludzi miał się na niego wspiąć i wbić mu miecz między potężne spiczaste rogi. Klementyna, to skacząc po młocie stwora, to zeskakując, unikała jego śmiertelnych ciosów, schylała głowę, padała na podłoże, wyginała się, aż nagle stwór znieruchomiał. Z głowy centaura popłynęła czarna krew, upadłby na przywódczynię ludzi jaszczurów, gdyby nie odskoczyła. Kiedy potężna istota poległa, nagle cała armia upadła. Tu i ówdzie widać było ciała wszelakich potworów. Czerwone chmury zniknęły, ukazując przepiękną, gwieździstą noc. Klementyna spojrzała radośnie na Oktawa, jednak uśmiech natychmiast zniknął z jej twarzy. Ludzki przywódca został przebity strzałą z trucizną, zanim jeden z łuczników otchłani ciemności padł. Elfy zobaczywszy jak kobieta pochyla się nad nim, natychmiast zareagowały złością. - Odsuń się od niego! – krzyknął groźnie przywódca elfów, kiedy chciała pomóc człowiekowi, na którego przedtem nawet by nie spojrzała. – Wiedzieliśmy, że nie można wam ufać! Kiedy tylko wojna się skończyła, zabiliście Oktawa! - Ty łgarzu! Ośmielasz się mi zarzucać morderstwo człowieka, który pomógł mi przed chwilą zgładzić potwora?! – odkrzyknęła wściekle Klementyna. - Tobie pomógł?! Chyba ty pomogłaś mu szybciej polec w walce. - Jak śmiesz?! Zrobiliśmy dla was niezawodne zbroje. - Sprawdziły się, ale skąd mamy mieć pewność, że nie macie przypadkiem lepszych?! Zawsze tylko zakradaliście się po nocach, dlaczego mielibyśmy wam ufać?! - Nie będę się kłócić z zarozumiałym elfem! Zbieramy się! – zawołała do swoich ludzi, rozkazującym tonem. – Wracamy! - Dokąd idziecie zdrajcy?! - Do naszego domu! Już nie mamy żadnej roboty! - Nie pozwolimy wam odejść! Żebyście zabili kogoś jeszcze?! O nie! - Nie zaczynaj ze mną! Jeżeli chcesz grać nieuczciwie wróć do swoich nikczemnych przyjaciół i baw się z nimi! My nie mamy czasu na takie dzieciaki! - Odszczekaj to! Nie zlituję się nad tobą mimo, że jesteś kobietą! - Zbieramy się! – wołała ponownie do swoich ludzi. - Koniec tego! Nie będę walczył nieuczciwie, dlatego ostrzegam cię, że atakujemy! Powiedział do elfów w ich ojczystym języku, żeby zaatakowali ludzi jaszczury. Klementyna to przewidziała, także kazała swoim, by odparli atak. Kolejna wojna się zaczęła, ale tutaj walczyły dwie najlepsze rasy, obie dobrze wyćwiczone, obie silne. Magowie oraz zwyczajni ludzie woleli nie wpychać nosa w konfrontacje tych potężniejszych. Przywódczyni niechętnie chciała kolejnego rozlewu krwi. Dzień się zbliżał, a oni nie widzieli dobrze w świetle Słońca, wówczas elfy zyskałyby przewagę. Wołała do swoich ludzi, żeby uciekali do ich królestwa, tak zwinnie, aby zgubić napastników. Krzyczano na nich, że są tchórzami, ale byli przyzwyczajeni do takiego traktowania, nie zwracali uwagi, biegli przed siebie. Ukrywali się jak zwykle w ciemnościach, gdzie potrafili być niewidoczni dla wszelkich istot. Kiedy droga była bezpieczna pędzili do swojego królestwa, które było ukryte w podziemnych jaskiniach. Ich wódz, dowiedziawszy się o kłopotach z elfami, zakazał wychodzenia na górę. Przez długi okres czasu nikt nie widział ludzi jaszczurów. Wódz chciał wiedzieć jak inne rasy poradzą sobie bez nich, czekał aż któreś z nich poprosi o pomoc, żeby im odmówić. Tymczasem elfy zaniepokojone zniknięciem swoich wrogów, poszukiwały przez wiele lat ich kryjówki. Ludzie woleli się nie mieszać, krasnoludy miały to gdzieś, a magowie wiedzieli swoje i pomagać elfom w poszukiwaniach nie chcieli. No tak, ale co ich tak naprawdę poróżniło? Może dzień, w którym zabito jednego z najmądrzejszych elfów. Widziano przy martwym ciele napastnika o…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Gusiek
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…