Wróć do katalogu

Bransolety Zagłady 08 Walka potężnej rasy

Sasha, będąc u elfów, natrafi na skradającą się postać. Ludzie jaszczury zaprezentują swoje niemałe możliwości w walce.

Gusiek, opublikowano , 14 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Sasha słyszała jego szybki oddech. Uciekał z komnaty ze świętą bransoletą. Krople deszczu uderzały ciężko o mężczyznę, ale dzielnie brnął dalej naprzód. Skoczył przez przewróconą kłodę. Podążał tam, gdzie nie powinien, Sasha o tym wiedziała. - Nie, nie, nie! – krzyknęła głośno. Obudziła się, ten sen albo raczej wspomnienie było dla niej nieprzyjemne. Coś takiego dawno jej się nie przyśniło i miała nadzieję, że to ostatni raz. To na pewno zwykły sen, stwierdziła, zwykły realistyczny sen. Słyszała wszystkie dźwięki tak dokładnie, znowu je słyszała po tylu latach. Przestała myśleć o tym. Spojrzała przez okno naprzeciwko łóżka. Wciąż było ciemno, jednak obliczyła, że za kilka godzin będzie poranek. Pokój, w którym spała był taki sam jak Selenii, oprócz ułożenia wstążek na ścianie, ale nie zauważyła tego. Wstała i spojrzała na ubranie, które dał jej łysy mężczyzna. Czerwona koszula z długimi rękawami, czarne spodnie ze złotymi paskami po bokach oraz buty do kolan, do których wkładała zawsze spodnie, aby nie przeszkadzały przy szybkiej ucieczce. Wszystkie części garderoby były aksamitne w dotyku. Ubrana i gotowa skierowała się do wyjścia, jednak coś ją zatrzymało przy drzwiach. Wróciła do stolika, żeby wziąć leżący na nim łańcuszek. Wartościowy, mały, niebieski kamień w kształcie rombu, przypominający szafir został obramowany w złoto i powieszony na równie złotym łańcuszku. Kroki, usłyszała czyjeś kroki na korytarzu. Natychmiast założyła naszyjnik z cennym wisiorkiem na siebie, potem schowała go pod bluzką. Nie słyszała już żadnych kroków, ale to niemożliwe, aby tak szybko ucichły. Powoli, najciszej jak mogła wyszła z pokoju. Spojrzała najpierw w prawą stronę, nic, pusty korytarz. Lewa strona. Ktoś skręcił w inny korytarz, Sasha dostrzegła końcówkę jego płaszcza, poza tym wyczuła gwałtowny ruch powietrza w tamtym miejscu. Równie cicho jak intruz podążyła za nim. Oboje kładli stopy w tym samym czasie. Gdy kobieta skręciła w ten korytarz co nieznajomy, zaskoczyła ją ręka, która zatkała jej usta. Druga przytrzymała Sashę za brzuch, żeby się nie wymknęła. Czarnowłosa kobieta miała na to radę, kopnęła intruza w kolano, chciała wyżej, ale nie dała rady. Mężczyzna chwycił jedną dłonią swoje obolałe miejsce od uderzenia, jednak zdołał także złapać ofiarę za koszulę. Sasha zdjęła ubranie, dzięki czemu znowu była wolna. Pod koszulą miała czerwoną przepaskę na swój biust w razie takich właśnie sytuacji. Odwróciła się szybko, ale nie na tyle szybko jak jej przeciwnik stojący tuż za nią z wyciągniętym ostrzem. Przeciął przepaskę osłaniający intymną część ciała. Zdążyła zasłonić swój biust, kiedy zabrał kawałek materiału. - Ups! – powiedział intruz, patrząc na to co trzymał w ręku. Sasha rozpoznała ten głos i nie była zadowolona z tego, co zrobił ten mężczyzna. Nadepnęła mu z całej siły na stopę. Przeciwnik złapał się za nią, podskakując oraz krzycząc jak oparzony. Teraz słychać go było wszędzie. Strażnicy szybko przybiegli, aby zobaczyć przyczynę tych hałasów. Za nimi podążał także zaniepokojony Aleksander. Wszyscy najpierw spojrzeli na wysokiego, umięśnionego, łysego mężczyznę, a potem na Sashę. Ona popatrzyła na nich złowieszczym wzrokiem, żeby się tak nie gapili zdziwionym wzrokiem. - Nic ci nie jest Sasho? – zapytał Aleksander, który jako jedyny nie był zaskoczony tą sytuacją. - Stwierdzam, że macie tu dość zimno, a ty masz przerąbane, Rock! – krzyknęła wściekła do łysego mężczyzny. - Hej! Ty mi nadepnęłaś na stopę! – odkrzyknął równie wściekły. - A ty mnie prawie rozebrałeś do naga! Jesteśmy kwita, zboczeńcu jeden! - Szczerze mówiąc, to niezłe masz… Nie dokończył tego co chciał powiedzieć, ponieważ Sasha z całej siły walnęła go tam, gdzie wcześniej zamierzała. W pewne czułe miejsce poniżej pasa, które zabolało dość mocno Rocka. Tym razem Aleksander tak się zdziwił, że aż otworzył usta. - Chciałeś coś powiedzieć? – zapytała Sasha ironicznym głosem. - Chyba już nic. – odpowiedział ledwie słyszalnie, to miejsce tak bolało. Jak to możliwe, że kobieta kopnęła go tak mocno? - No i dobrze! Odeszła szybkim krokiem do swojego pokoju, aby poszukać jakiś nowych ubrań. Elfy patrzyły za nią wielce zdziwione. - Tak, eee… no cóż… pomóc panu? – zapytał Aleksander już całkowicie zdezorientowany. - Jakbyś mógł trochę lodu dać, stary, to byłbym wdzięczny. – odszepnął Rock. - Tak, tak. Proszę, przynieście lód. – powiedział do dwóch strażników stojących obok niego, po czym zwrócił się do dwóch innych. – A wy może pomóżcie panu Rockowi wstać i zaprowadźcie do… - Do kuchni. - Do kuchni? - Muszę się napić czegoś mocnego. - Dobrze, niech będzie. Zaprowadźcie pana Rocka, gdzie chce. - Dzięki, stary. Dwóch elfów pobiegło po lód, a dwóch innych pomogło wstać obolałemu Rockowi. Aleksander musiał na razie pójść w jakieś spokojniejsze miejsce. To co się teraz działo, stanowczo go przerosło.

Wczesnym południem Selenia ślęczała nad książkami w bibliotece, czytając o bransoletach. Szukała bransolety, którą wcześniej wiozła. Chciała się dowiedzieć, czemu była taka ważna dla wszystkich. Coś trzasnęło przy jej uchu tak nagle, że aż odskoczyła i spadła z krzesła. Rock odłożył na stół książkę, którą tak mocno zamknął przy uchu Selenii. Natychmiast pomógł wstać swojej uczennicy z wielkim uśmiechem na twarzy. - Wciąż dajesz się nabrać, dokładnie jak niezdara Sasha. – powiedział, kiedy stanęła już na nogach. - Rock! Ty też tu przyjechałeś? – zawołała ognistoruda dziewczyna, przytulając gorąco swojego przyjaciela. - Hej! Mała, za tobą to ja pojadę nawet do paszczy potwora! - Nawet wskoczyłbyś to lawy? – zapytała Sasha, biorąc książkę, którą Rock przed chwilą jej wziął i wystraszył nią Selenię. – Albo stoczyłbyś walkę z najpotężniejszym magiem? – Odeszła spokojnym krokiem, międzyczasie czytając książkę. - Zastanawiam się, czemu nie jesteście jeszcze razem. – powiedziała Selenia do Rocka. - Dobrze się czujesz? Ja i ona? Czekaj, czekaj! – Przyłożył jej rękę do czoła, po czym odsunął ją gwałtownie. – Auć! Gorące! Dobra, dość tych żartów! Idziemy ćwiczyć. - Widziałam jak Sasha się bije. Jest lepsza od ciebie. - Ta jasne. Może jeszcze lata? Słuchaj mała, to co ci pokazuję na lekcjach to tylko maleńki odłamek moich umiejętności. Biję się jak największy jaszczur świata. - Sasha mówi, że wielkości się nie liczy tylko to, w jaki sposób rozegrasz walkę. - Ja się biję dziesięć razy lepiej od Sashy! A jak nie wierzysz, to ci pokażę! – burknął wściekły. Podszedł szybkim krokiem do stolika, przy którym siedziała Sasha zagłębiona w swojej lekturze. Zamknął jej przed nosem książkę, co ją zezłościło. Wstała i spojrzała swoim złowieszczym wzrokiem na niego. - Selenia twierdzi, że bijesz się lepiej ode mnie. Udowodnij! – oznajmił groźnie Rock.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych