Wróć do katalogu

Characteristic

Dla tych, którzy chcą dowiedzieć się więcej o rozklekotanej psychice autorki tego tekstu. Lub dla tych, którzy wybrali go przypadkiem.

Zielona, opublikowano , 7 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Zacznę od tego, że jestem dość nietypową dziewczyną. Od szkoły, poprzez rodzinę do moich upodobań i pecha, który mnie prześladuje. Założę się, że dzień w dzień. I dzień w dzień muszę sobie jakoś z nim radzić. Ludzie radzą, żebym poszła na kurs dla psychologów, ale mnie to nie kręci. Fioła mam na zupełnie innym punkcie. Ale to już nieistotne. Bo gdybym miała teraz tłumaczyć, co mnie kręci niektórym odechciałoby się czytać albo by mnie po prostu nie zrozumieli. Ujmę to tak, że cechuje mnie kreatywność i twórczość, ale taka, jakiej nigdy nikt nie widział. Poza tym jestem bardzo zmienną osobowością i jak to w moim stadium młodzieńczym bywa jestem na etapie „wojny z całym światem” oraz huśtawki nastrojów. To drugie silnie przeze mnie przemawia, niekiedy nawet graniczy z prawdziwym obłędem. Na razie jestem względnie spokojną, w zasadzie prostą dziewczyną, która, jak wszystkie inne młode przedstawicielki płci pięknej niezmiernie zaczytuje się w zabójczo nudnych romansidłach i miłosnych pułapkach uczuciowych usytuowanych w tasiemcach, które zaśmiecają nasze telewizory. Nie może wracać do domu po jedenastej, a zgodę od rodziców na dyskotekę dostanie, gdy będzie miała ukończone 18 lat (no, czyli jeszcze tylko rok). Jest prawie pewna, że na razie nie będzie miała chłopaka, a jeśli już napatoczy się jakiś smętek, to rodzice będą go bacznie prześwietlać i patrolować dniem i nocą niemalże nakłaniając swoją małą, głupią córeczkę do spowiadania się przed nimi z każdego buziaka. Przynajmniej ja tak to sobie wyobrażam. Moje życie ulegnie totalnemu zakiczowaniu, że tak się wyrażę. Oczywiste jest przecież, że wśród rodzicieli panuje rujnujący wszystko pogląd, który ostrzega ich przed nagłym pojawieniem się wnuczka w domu i widokiem suszących się pieluch na balkonie. Chociaż teraz popularniejsze są pampersy, w które, doświadczone już, ale wciąż młode mamy, wysypują popiół i pety, by ich zacni mężowie przestali się skarżyć, że nie lubią „smrodu papierochów w domu”. Tak to już jest z tymi zdziwaczałymi, nieepokowymi staruszkami, że to, co sobie wyobrażą i ubzdurają zawsze siedzi w ich głowie i daje o sobie znać w chwili, gdy ich pociecha ma np. wyjść na priv... do qmpeli lub co gorsza (to ich wyobraźnia przedstawia sobie wtedy samych siebie jako niedoszłych dziadków ze smoczkami w rękach) do kolegi. W niedalekiej przyszłości rysuje się przede mną obraz nędzy i rozpaczy. Bo oni ciągle coś sobie wyobrażają. Nawet nie wiedzą, jak to może denerwować... Ostatnimi czasy...eee nic się nie zdarzyło. Przynajmniej nic godnego uwagi takich czytelników. Ogólnie czuję się jakaś pusta, a jednocześnie przepełniona, kipiąca wręcz emocjami. Od dawna się tak nie czułam. Nie wiem, czy to coś oznacza, a zresztą nie obchodzi mnie to. Mój świat jest zupełnie zapyziały. W oczach gromadki z mojej klasy jestem tylko chodzącą encyklopedią, która w domu pożera tysiące książek związanych ze szkołą, a może nawet ma własną bibliotekę? Nie chcę nawet myśleć jak postrzega moją osobę reszta klasy. Po prostu wiem, jaka będzie ich opinia. Mam dosłownie po dziurki w nosie tego, co o mnie myślą. Oczywiście nie zamierzam im pokazywać jaka potrafię być. Muszą dojść do tego sami, muszą zrozumieć, że źle mnie ocenili stawiając kreskę. Nie jestem typowa, a przynajmniej trochę bardziej nienormalna. A

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych