Wróć do katalogu

Cholerne życie…

- Kocham cię. –Wyszeptał wtulony w mamusię ośmioletni Michałek.

Fraktal, opublikowano , 13 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

- Kocham cię. –Wyszeptał wtulony w mamusię ośmioletni Michałek.

- Michaś już czas! – Usłyszeli oboje wraz z dźwiękiem odpalanego silnika – Kobieta jakby coś przeczuwała, oporniej niż zazwyczaj wypuściła dziecko z ramion.

Chłopczyk wziął tornister i pobiegł do samochodu. Młoda mamusia pomachała mężowi, posłała ostatniego całusa siedzącemu już w samochodzie „serduszku” jak nazywała pieszczotliwie synka. Była szczęśliwa. Miała wszystko. Czasem nawet tego nie doceniała. Dziś coś dziwnego trzymało ją przez dłuższą chwilę wpatrzoną w znikające w oddali auto.

Samochód mknął w stronę miasta. Michałek przyklejony do szyby wpatrywał się we wschodzące słońce. Wszędzie było widać już wczesne oznaki wiosny. Przyroda jeszcze jakby zaspana, przeciągała się po długiej zimowej drzemce. Pomarańczowa kula majaczyła w oddali magicznie przebijając się zza eterycznej porannej mgły. Samochód przyśpieszył.

– Tato… musimy się tak śpieszyć? – Zapytał rozczarowany chłopczyk tracąc z pola widzenia, ginące za budynkami arcydzieło natury.

- Wiesz, że mama nie lubi słuchać uwag nauczyciela po tym jak się spóźniasz. – Wiem… – wykrztusił chłopczyk – …ale pomyślałem, że jak byśmy się zatrzymali i popatrzyli na słonko… pierwszą i tak mam religie i jest nudna…

- Michaś – przerwał stanowczym głosem ojciec – jeszcze się naoglądasz w życiu wschodów słońca. Teraz powinny liczyć się dla Ciebie stopnie. Mama już myśli, do jakiej szkoły Cię wysłać żebyś miał dobrą pracę w przyszłości. Pamiętaj, że życie to nie jest gra ani żadna zabawa… – urwał redukując bieg i przy akompaniamencie rzężącego silnika, wyprzedził kolejne auto.

- Panie Aspirancie tutaj proszę! – Wołany przez swojego podwładnego, policjant odwrócił głowę od czegoś, co kiedyś było autem i ruszył w stronę drugiej kupy złomu.

– Co to za burdel? Ciężko nawet powiedzieć, co to za marka. – Pytająco spojrzał na technicznego.

– To, co zawsze, nadmierna prędkość… Zarzuciło, przeciął pas zieleni i rypnął na czołówkę.

– Kurwa… gdzie oni się tak śpieszą? – Przełożony splunął soczyście, akcentując i tak ciężką do ukrycia irytację.

– Ile ofiar? – Wtrącił po chwili z lekką rezygnacją w głosie.

– Trzy… jedna starsza kobieta w tamtym… – techniczny urwał na chwilę, nabrał trochę powietrza – w tym najprawdopodobniej ojciec z synem … – zapadła cisza – Cholerne życie… – przerwał po chwili aspirant, w zadumie zapatrzony w stronę wznoszącego się tuż nad niską zabudową, słońca.

*****

- Gabriel jak miło znów być z Tobą! – Dwie kolorowe, świetliste postacie o ludzkich kształtach, zbliżyły się do siebie.

– Uriel… Kupę lat! – W świetle pojawiła się swoista melodia. Światło istoty rozbłysło i zafalowało kolorami do melodii jej krystalicznie dźwięcznego śmiechu. Eteryczna przestrzeń wypełniła się ciepłą tonacją akceptacji, zrozumienia i szczęścia. Przez niekończącą się chwilę, w bardzo subiektywnym odczuciu czasu, jaki wypełniał otocznie, świetliste postacie wymieniały się odczuciami. Wymianę tę ciężko porównać do rozmowy, ponieważ w tym przypadku uczucia, emocje, jak i całe obrazy po prostu przepływają do odbiorcy stając się jego prawie bezpośrednim doświadczeniem. Praktycznie nie możliwe jest tu również kłamstwo, co dla istot ludzkich mogłoby być bardzo dziwne. W atmosferze miłości nie jest porostu do niczego potrzebne.

- Gabriel… – po chwili milczenia odezwała się promienista postać, w której aurze można dostrzec przewagę koloru żółtego.

– Cieszę się, że mogłem to z siebie wyrzucić. Czuję, że całkowicie mnie akceptujesz… Wiem, że taki był scenariusz, że nasze postacie zginą tamtego ranka w wypadku… ale… – Gabriel zaśmiał się tak słodko, że jego aura zajaśniała jeszcze żywszym odcieniem zieleni w i tak jego przeważających proporcjach. Gdy skończył, kolor minimalnie przygasł i dało się zauważyć, że w tęczy jego poświaty dominuje równie piękny odcień błękitu.

– Uriel przyjacielu… Jako Michałek doświadczyłem od ojca dużo ciepła. Pamiętasz jak silne uczucia powołałeś do życia, gdy chorowałem? Nauczyłeś mnie jak wykorzystać emocje do działania w trudnym fizycznym świecie. Nie wiem czy w twojej roli byłbym w stanie przedrzeć się do miasta, mając czterdzieści stopni gorączki, podczas śnieżycy stulecia. Wiem, że się bałeś. Prawie nie przypłaciłeś tego własnym życiem…

– Daj spokój – odparł lekko zawstydzony Uriel. – Tak naprawdę ty, jako Michałek, byłeś moim źródłem siły. Nawet będąc w roli kilkuletniego chłopczyka potrafisz wydobyć z innych ogień miłości i determinacji. Pomimo tego, że grałem twojego ojca znów byłeś moim nauczycielem! – Przestrzeń ponownie wypełniła się barwą ciepłego śmiechu. Obie świetliste postacie zafalowały, by po chwili znów miarowo pulsować światłem. Nastała chwila „ciszy”, którą przenikały świeże kolory szczęścia. Obie świetliste istoty wciągały w swoje jestestwo czystą otaczającą je radość i wydychały eteryczne spełnienie.

- Gabriel, martwię się trochę o Magdalenę. Wiem, że sama sobie wybrała taką rolę żeby nauczyć się jak żyć po stracie… ale… wiemy również, że ona sobie z tym nigdy dobrze nie radziła. – Zielona poświata znów mocniej rozświetliła otoczenie.

– Dlatego właśnie wybrała tą misję. Była świadoma poziomu trudności. – Z właściwą sobie, mieszanką miłości i współczucia Gabriel uśmiechnął się i kontynuował – Pamiętasz jak kilka wcieleń wcześniej grała rolę rzemieślnika?

– Tak. Koniec średniowiecza, czarna śmierć. Właśnie wtedy zawaliła misję. Grając rzemieślnika straciła żonę w epidemii. Pamiętam dobrze, bo wyjątkowo mocno odnalazła się wtedy w skórze mężczyzny a zazwyczaj woli przecież role kobiece. Tylko, że to i tak jej nie pomogło. Pamiętam, gdy dopuścił się pierwszy raz zdrady swojej wybranki… Później sprawy działy się już bardzo szybko. Wciąż żyje we mnie uczucie smutku, gdy jako , z początku, dumny, honorowy mężczyzna nie wytrzymała i się powiesiła… Nie wiedziałem, że scenariusz ją tak przerośnie.

– Masz racje. Też się nie spodziewałem – Zielony kolor zadźwięczał głęboką nutą współczucia.

– Dużo przez to musiała pracować. Nie narzekała, z determinacją wchodziła w najtrudniejsze scenariusze. Pamiętasz?.. Nawet posłano ją na Syriusza i Nabii, czego Magdalena nie lubi, ponieważ się mocno do ziemian…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych