Choroba ekspedycyjna
Opowiadanie oparte na autentycznych faktach. Historia kilku nastolatków, którzy na tratwie zbudowanej z plastikowych butelek dopłynęli Wisłoką, a potem Wisłą do Morza Bałtyckiego.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Po pięciu dniach rejsu przyszło zwątpienie... — Czy damy radę? Chyba trochę za wcześnie, żeby rezygnować. Jeszcze nie w pół drogi, jednak za daleko, żeby powracać do Mielca — powiada Flekmus. — Kiedy przebywa się na wodzie prawie całą dobę — dorzuca Kuciapa — rodzi się monotonia i nuda. A na dodatek potworny upał, słońce odbijające się od wody, zmęczenie tratwą i sobą nawzajem!... — Wszystko to razem wzięte — dopowiada Flekmus — sprawiało, że każdy z nas na tratwie miał swoją rację. Każdy sam sobie wydawał się najmądrzejszy! — Znawcy przedmiotu — śmieje się Kuciapa — używają w takich sytuacjach określenia... choroba ekspedycyjna. W Mikoszewie powiew morza wyczuwa się codziennie. To tutaj królowa polskich rzek wlewa się do jednego z najbardziej zanieczyszczonych mórz w Europie. W Mikoszewie, gdzie Wisła leniwie kończy swój bieg młodzieńcze marzenia nabierały realnych kształtów. Rozpierała ich radość, bo bramy Bałtyku stały przed nimi otworem. Więc śpiewali marynarskie piosenki. Śpiew przynosił ukojenie po skwarnym dniu i dodawał otuchy w chwilach zwątpienia. Wydawało się, że po szesnastu długich nocach i dniach pełnych przygód i niespodzianek, już nic nie jest w stanie odepchnąć ich od morza. Rozgwieżdżone lipcowe niebo znów zapowiadało upalną pogodę, a na przybrzeżnych falach kołysał się okręt polskiej Straży Granicznej. 13 lipca 1994 roku żołnierz trzymający nocną wachtę, szybko zbiegał po trapie łączącym okręt z lądem. Właśnie przed chwilą wypatrzył na Wiśle niezidentyfikowany obiekt pływający. "Obcy" wolno przesuwał się do granicy i nie było wiadomo, dokąd zmierzał. Dowódca, obudzony przez żołnierza, zaklął
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Waltan
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…