Co my sobie najlepszego zrobiliśmy ?
Krótki epizod z życia Audrey.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Kiedy weszłam do kuchni, paliła się tylko mała lampka stojąca na parapecie. Podeszłam cichutko na palcach, wyłączyłam ją, a wracając do przedpokoju, zbierała pozostałości jego obecności. Zegarek, portfel, rękawiczki, wszystko zostawione niczym bezpańskie psy w moim mieszkaniu. Znalazłam go w sypialni, na pierwszy rzut oka nieprzytomnego i żałosnego. Oparłam się o framugę drzwi i spojrzałam z politowaniem. Wiedziałam jednak, że patrząc na niego, widziałam tak naprawdę siebie. Bowiem doskonale wiedziałam, że nic z tego nie będzie, kogo pragnęłam oszukać ? Los ? Przeznaczenie ? Bieg historii zapisanej tam gdzieś w gwiazdach? To ja mam być prezesem w firmie własnego życia ? Jeśli chodzi o ten projekt mam niewiele do powiedzenia, chciałabym coś dostać, ale tu mogę jedynie dać coś od siebie. On jednak nie dorósł jeszcze do tego, aby docenić jakiekolwiek zalety prezentowane przeze mnie, oprócz tych fizycznych oczywiście. Nagle podniósł głowę i spojrzał na mnie. - Wolisz od ściany czy od brzegu? - zapytał. Idiotyczne pytanie. Na twarzy miał wymalowany szeroki uśmiech. Uśmiech dziecka na wagarach w środku semestru, uśmiech gimnazjalisty na wieść o tym, że rodzice wyjeżdżają na weekend z domu, czy wreszcie uśmiech mężczyzny na widok kobiety, która po kilku kieliszkach i tanim, acz mocnym winie wyglądała, w jego oczach, niczym Wenus z Milo. - Od ściany - odpowiedziałam z fałszywym uśmiechem - zaraz wrócę. Poszłam wziąć szybki prysznic, kompletnie nie zastanawiając się nad tym, co robię. Wszystko wykonywałam mechanicznie, wręcz na oślep. Powtarzałam swoje wieczorne rytuały, a 15 minut minęło jak ułamek sekundy. Czy jestem aż tak pijana? Aż tak dużo wypiłam? To niemożliwe, wiem co się dzieje, więc czemu tak nagle straciłam kontrolę nad czasem? Wróciłam do kuchni, zapaliłam te przeklętą lampkę, znajdując na blacie pusty kieliszek. Nalałam do niego resztkę wina i stałam tak przez chwilę lub dwie. Zegar pokazywał czwartą rano. Pogoda za oknem była typowa dla połowy października, wiał wiatr a towarzyszyły mu krople deszczu. Zgrany duet pomyślałam, natura ma w sobie coś magicznego, czego ludzki móżdżek nie jest w stanie pojąć, a
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Audrey
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…