Wróć do katalogu

Czarna kawa i dwie kostki cukru

Spokojne opowiadanie.

huer, opublikowano , 10 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Zimą człowiek szybciej traci chęć do życia. Dawno już nie byłem tak zmęczony. Może gdybym napił się kawy, dałbym radę jakoś dojść do siebie. Odrobina czarnej bezsenności, gorzki smak spokoju, może to by wystarczyło. Niestety jedyne, na co miałem teraz siłę to sen. Najlepiej długi, w wygodnym łóżku z wielką puchową pierzyną. Schowałbym się pod nią przed światem i uciekł w jakiś egzotyczny sen. Albo w sen zwyczajny, prosty, o mężczyźnie i kobiecie. Tak, ten sen zdecydowanie bardziej mi się podoba. - Niech pan nie skacze – usłyszałem za plecami. Nie sądziłem, że o tej porze ktoś jeszcze tędy chodzi. Odwróciłem powoli głowę i zobaczyłem młodą, może osiemnastoletnią dziewczynę. Miała długie czarne włosy i sympatyczną twarz, w ciemności nie dostrzegłem więcej szczegółów. - Nie skoczy pan? - A czemu myślisz, że chcę skoczyć? - A nie chce pan? - Jeszcze nie wiem. - Wolałabym, żeby pan nie skakał. - Jak to wolałabyś? Przecież nawet się nie znamy… - Tak, ale pomyślałam, że… - zawahała się - może miałby pan ochotę pójść ze mną do kawiarni?

- Cholera przecież prosiłem o czarną bez cukru – wymruczałem pod nosem. Zawsze to samo, składam zamówienie, powtarzam dwa razy, a i tak dostaję nie to co chciałem. Teraz powinienem zacząć tłumaczyć kelnerowi, że jestem uczulony na mleko, że to właśnie dlatego prosiłem o zwykłą czarną kawę. No i ten cukier. Na cukier nie byłem uczulony, cukru po prostu nie lubiłem. Nie było w tym głębszej filozofii po prostu nie przepadałem za słodyczami. Zawsze gdy dostawałem na urodziny cukierki… - Czemu pan nic nie mówi? - przepraszam, zamyśliłem się. - A o czym pan myślał? - Właściwe sam nie wiem, nic ważnego. - Jeśli pan chce możemy się zamienić. - Zamienić co? - Kawy, moja jest bez mleka. - W takim razie, jeśli nie masz nic przeciwko – oddałem jej moją kawę, a ona przysunęła do mnie swoją filiżankę. Dziewczyna miała bardzo przyjemny głos, wcześniej nie zwróciłem na to uwagi. Mówiła cicho, ale nawet w zatłoczonej kawiarni, jej głos przebijał się przez szum rozmów. - Dlaczego nie pozwoliłaś mi skoczyć? - Zimą, woda jest lodowata – powiedziała to tak, jakby to było coś naprawdę istotnego. Tymczasem ja byłem nią coraz bardziej zauroczony.

Było już dawno po północy, więc postanowiłem odprowadzić ją na przystanek tramwajowy. Droga nie była długa, ale padający śnieg utrudniał marsz. Ciężkie grudy śniegu przylegały do butów skutecznie nas spowalniając. Nie rozmawialiśmy wiele. - Gdzie pan mieszka? - Nie jestem stąd, przyjechałem dopiero rano, zatrzymałem się w hotelu – odpowiedziałem, po czym znów zapanowało milczenie. Jednak po chwili znów się odezwała. - Wie pan co najbardziej lubię? - co? - słuchać starych opowieści – Zdziwiła mnie jej odpowiedź. Kto jeszcze lubi takie rzeczy? Ludzie chodzą do kina, teatru, słuchają muzyki, siedzą przy komputerach. Pamiętam, że w dzieciństwie też lubiłem słuchać starych historii opowiadanych przez mojego dziadka, ale to było ponad dwadzieścia lat temu. Teraz nie pamiętam nawet jednej z jego opowieści. W pamięci pozostało jedynie wspomnienie tamtej radości. - A pan co najbardziej lubi? - Chyba oglądać stare filmy – Odkąd wyprowadziłem się z domu, a było to zaraz po studiach, zamieszkałem w małym dwupokojowym mieszkanku z kuchnią i łazienką. Nie miałem zbyt wielu rzeczy. Telewizor, materac i kilka starych książek. Niektóre z nich należały do bibliotek, ale widocznie o nich zapomniano. Pamiętam, że niebawem po wprowadzeniu się do tego mieszkania kupiłem odtwarzacz kaset video. Zawsze gdy w telewizji leciał jakiś dobry film, nagrywałem go. Niebawem pokój zapełnił się taśmami video. Teraz kasety nie są już tak popularne jak dawniej. Gdy opuszczałem mieszkanie, nie mogłem zabrać ze sobą filmów. Narzeczona zaproponowała bym zamieszkał w jej znacznie większym mieszkaniu jednak nie chciała bym zwoził do niej moje rzeczy. Zresztą nie miała odtwarzacza video. Całą kolekcję oddałem koledze, ale uprzedziłem go, że w każdej chwili mogę go odwiedzić i ją zabrać. Kilka miesięcy później zginął w wypadku. Jego rodzina pozbyła się kaset, uznała chyba, że są nic nie warte, a przecież były to moje skarby. Kilka dni później zostawiła mnie dziewczyna. - Przestało padać. - Faktycznie, nie zwróciłem uwagi. - Lubię gdy pada śnieg, a pan? – prawdę mówiąc lubię, ale tylko wtedy gdy pada za oknem. Mogę wtedy podziwiać krajobraz, jednocześnie nie martwiąc się o zmarznięcie. - Czasami - Moja odpowiedź chyba się jej nie spodobała, ponieważ przestała zadawać kolejne pytania. Szliśmy w milczeniu, dopóki sam nie odważyłem się o coś zapytać. - Masz kogoś? – To dziwne, że ludzie zawsze o to pytają na początku znajomości. Tak jakby już na starcie chcieli upewnić się na ile mogą sobie pozwolić w stosunku do drugiej osoby. - Nie – jej głos bez problemu…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych