Wróć do katalogu

Czas zmian

Stary dezerter znów wraca do akcji

banul, opublikowano , 12 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Terlos przewrócił się z boku na bok, nie mogąc zasnąć pogrążył się we wspomnieniach. Wciąż bardzo bolesnych, ledwo zagojonych, ale to rozmyślanie pomagało mu. Druga wielka wojna Tewintrczyków z nieludźmi była tą bardziej krwawą. Ludzie na dobre zadomowili się w górzystej krainie, i zajęli ją jako cesarstwo Terwintu. Chcieli potwierdzić swą potęgę odbierając kolejne ziemie Drydelnanom. -Może lepiej by było jakbyśmy ją przegrali? -pomyślał wojownik. Zatopił się dalej w myślach. Był dezerterem, nie mógł znieść okrucieństwa cesarskich wobec elfów i krasnoludów. Dlatego odszedł z armii, tuż przed decydującą bitwą pod Grěhts zwana później masakrą Vankira, parszywego ludzkiego dowódcy. Elfie oddziały nawet nie podejrzewały ataku, Vankir złamał honorowy traktat o nie atakowaniu Etiris- obozów leczniczych dla rannych wojów. Terlos zbiegł właśnie w przeddzień masakry używając pierścieni teleportacyjnych. Mógł ich używać gdyż posiadał iskrę mocy. Wstał o brzasku i przypomniał sobie gdzie jest, karczma pod lisim ogonem, aż tu zagonili go cesarscy łowcy. Z bolącą głową, lekko chwiejnym korkiem przemył się, ogolił zaklęciem, i ubrał. Był dobrze zbudowany nawet jak na wojownika. Na bladym torsie rysowały się widocznie mięśnie poprzeplatane bliznami. Przez wargę przebiegała paskudna szrama, pamiątka po łowcach z zeszłej zimy. W ucieczce od świata nie pomagały mu jego charakterystyczne nie rude, a płomienne włosy. Terlos przestał patrzyć się w lustro i ubrał się. Pod podartym czarnym płaszczem schował broń przytoczoną do prawego boku , nie lubiono uzbrojonych ludzi w tych okolicach, zbyt dużo grasowało tu bandytów. To w sumie dobrze myślał, przecież to oni, a raczej ich głowy były jego źródłem utrzymania. Zszedł na dół karczmy swawolnym krokiem powoli przypominając sobie co wczoraj zaszło. -Cholera.. ta dziwka ukradła mi pierścień- powiedział do siebie zakapturzony nieznajomy. Łysy karczmarz wychylił się zza lady i kąśliwie skomentował. – Ochooo widzę że po wczorajszym wstaliśmy, co tak szybko Tewintrczyku? - Mówiłem ci żebyś mnie tak nie nazywał.- nie lubił tego określenia, nie chciał być kojarzony ze swym krajem i ignorancją wobec starszych ras. - Gdzie jest ta wasza miejscowa dziwka? - A skąd mam wiedzieć?- twarz grubego karczmarza wykrzywił nieprzyjemny, wrogi grymas - prowadzę karczmę a nie kółko plotkarskie. Karczmarz odwrócił się na pięcie i zaczął polerować kufle swoimi tłustymi łapami. Terlos musiał odzyskać swój pierścień, to był jego najważniejszy magiczny artefakt, a zarazem pamiątka po dawnych dziejach. - Może parę monet odświeży ci pamięć?- powiedział Płomiennowłosy wyciągając sakiewkę zza pazuchy. - Jak już mówiłem to karczma- mówiąc to ponownie odwrócił się plecami do zakapturzonego mężczyzny. -Powiedz, a czeka cię nagroda -rzekł zdecydowanie Terlos. Składał w końcu propozycję nie do odrzucenia. Tym razem twarz karczmarza wyrażała szczere zaciekawienie, przestał wycierać kufel i spytał -Jaki dar? - Dar życia- rzekł groźnie Płomiennowłosy - nie wypatroszę cię jak wieprza. - Uczciwa oferta. –Przyznaj zastraszony karczmarz. Coś tu było nie pasowało Terlosowi, węszył głębszy spisek- popytaj u starej Meriany , ona powinna wiedzieć. Terlos opuścił oberże i ruszył traktem we wskazane miejsce. Podobało mu się tu. Łagodne wzgórza porośnięte strzelistymi świerkami wraz z niewielką rzeczką spokojnie łechcącą ich korzenie. Przypominała mu się jego rodzinna wioska. Gdyby tylko nie ci przeklęci cesarscy, kto wie może i by się w końcu osiedlił. Wartkim krokiem podążając po brukowanej drodze zbliżał się do młyna, gdzie pracowały już wychudzone dzieci. Paziowie Meriany. Jego interesowała tylko stara wdowa, tyle o niej wiedział, wdowa z młynem i bachorami. Wojownik zapukał w dębowe drzwi jej chaty, i oprócz dudniącego echa spróchniałego drewna usłyszał ciche pozwolenie na wejście. W środku było ciemno, stare zasłony skutecznie blokowały dopływ jakiegokolwiek światła, bardziej to wyglądało jak chata wiedźmy a nie młynarza. Małe pomieszczenie pełniące funkcję salonu oświetlało kilka świec, przy których siedziała kobieta. Za nią widać było kilka probówek i papier z inkaustem. -Podejdź nieznajomy, czego tu szukasz? – miała nieprzyjemny głos, pasujący do jej twarzy. Długi hakowaty nos, na oko z siedemdziesiąt lat, ale Terlos nie oceniał ludzi po wyglądzie, sam nie był księciem z bajki. Jedyne co go zaniepokoiło to wyraźnie bijąca od niej aura magiczna, nie często się coś takiego się spotykało w wioskach. - Szukam tej waszej puszczalskiej dziewoi, nie wiesz gdzie ona jest? - Aż tak ci się spodobała w łóżku?-prychnęła nieprzyjaźnie- Po co jej szukasz?- nie podobała się wojowi jej podejrzliwość , większość ludzi nie rzucała mu tak wyraźnie wyzwań. -Zabrała mi coś ,chcę to koniecznie odzyskać. Wiesz gdzie jest?- Terlos przestąpił niespokojnie z nogi na nogę- -Może wiem, a może nie wiem, co będę miała z dania ci tej informacji? - A czego chcesz?- Nieznajoma uśmiechnęła się jakby czekała na taki rozwój wypadków. - Przynieś mi dwa kwiaty pętlikowca, a powiem gdzie jest twoja dziewka. - Po co ci ten kwiat? - Terlos wiedział, że to rzadki składnik alchemiczny wspomagający zaklęcia. Za jego pomocą sam mógłby ją wytropić. -Nie twój interes, kwiat za informacje. - Gdzie go znajdę Spytał Terlos przeczuwając jakiś podstęp- - Na północny zachód od mego młyna, jakaś staja w głąb lasu -Tłumaczyła jeszcze jakiś czas upewniając się że nieznajomy znajdzie kwiat -Oczekuj mnie zmierzchem- powiedział wojownik, i opuścił chatę szybkim krokiem. Południujące słońce uderzyło go swym blaskiem gdy wychodził z ciemnego domu Meriany. Skierował się brukowaną drogą w stronę lasu. Krążyły o nim dziwne historie. Potwory wychodzące z serca lasu, przeraźliwe krzyki wiedźm, lecz Terlos nie bał się wybujałych opowieści zapijaczonych chłopów, nieraz okazywało się że

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych