Wróć do katalogu

Czasy Świata Zawirowań

Prolog "czegos większego"

ficiu6, opublikowano , 12 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

PROLOG

21 stycznia 1996

Zbudził się nagle - gwałtownie, przerażony. Oddychał szybko, a serce tak łomotało w jego piersi, że słyszał jego bicie. Powoli zaczął dochodzić do siebie - To tylko sen – uśmiechnął się – jedynie nic nie znacząca mara - otarł pot z czoła wierzchem dłoni - a zdawał się taki realny… - spróbował sobie przypomnieć, ale nie mógł przywołać żadnych wspomnień, prócz jednego – zapamiętał tylko uśmiechniętą twarz jakiegoś staruszka z fajeczką… no i ten zapach tytoniu… Otrząsną się i wyrzucił z głowy tę dziwną myśl. Spojrzał na radiobudzik przy łóżku – 6.24. Leżał obserwując upływający czas. -6.30, Marcin Banaszkiewicz, zapraszam na najświeższe informacje…- leniwym ruchem ręki wyłączył Marcina. - No teraz to już nie ma wyjścia… trzeba wstać - Powoli wydostał się z odmętów kołdry, a jego ciało przebiegł dreszcz chłodu - Ale zimno - pomyślał Podszedł do okna i rozsunął zasłony. Ukazał mu się iście bajkowy krajobraz – drobne płatki śniegu spadały leniwie z nieba pokrywając wszystko warstwą białego puchu. Świat zdawał się cofnąć do czasów gdy nie znano jeszcze kolorowej telewizji, a czerń i biel w zupełności wystarczały. Sąsiad z naprzeciwka odśnieżał chodnik przed domem ubrany w puchową czerwoną kurtkę, wełniana czapkę i jeansy. - Ciekawe czy w tych spodniach nie jest mu zimno… - pomyślał – przecież takie jeansy są cieniutkie. No, chyba, że ma pod spodem kalesony… - wyobraził sobie różowe rajstopy z tylną „klapą” i zachichotał pod nosem. Z kolorowych rozmyślań wyrwał go głośny sygnał dzwonka telefonu komórkowego. Rozejrzał się lekko nieprzytomnie poszukując źródła dźwięku, a gdy wreszcie zlokalizował go na stoliku nocnym, wpatrzył się intensywnie w mrugający, niebieski ekranik. Dopiero po chwili uświadomił sobie, że wypadało by odebrać skoro już tak świeci… - Halo?- - No nareszcie raczyłeś odebrać, coś ze słuchem nie tak?- odezwał się w słuchawce szorstki, głos kobiety. - Nie, nie… wszystko z nim w porządku, tyle tylko, że średnio się wyspał. Co byś chciała Nicole?- - No tak, dopiero wstałeś… ja w ogóle dziś nie zmrużyłam oka…- wykrzyczała słuchawka - Obcy ludzie mnie nachodzą tylko po to, by zagwarantować roboty na następną dekadę! Robie się na to za stara Tom… no ale w sumie to bardziej twój, a niżeli mój problem, więc ocknij się z łaski swojej, a potem pakuj manatki. Wyjeżdżamy – - Słucham? – - Lecimy na Bermudy. Powiem Ci więcej jak się spotkamy, nie mogę rozmawiać o tym przez telefon. - - Ale jak to: LECIMY?? - - Normalnie, samolotem - - Ale kiedy? - -Dzisiaj o 14.30, oczekuje Cię więc na lotnisku o 13.00 i weź ze sobą tylko osobiste przybory… sprzęt już tam jest, a miejscowi oferują pomoc w uzupełnianiu zapasów - - Znowu załatwiasz wszystko sama bez uzgodnienia z kimkolwiek… - - Nie marudź Tom! Jeszcze tego mi dziś potrzeba…. - - A gdybym był dzisiaj zajęty? - - Ale nie jesteś, bo sama ustalam ci grafik - - A moje życie prywatne to pies? Przecież mógłbym mieć na dzisiejszy wieczór jakieś plany… – W słuchawce zapanowało długie milczenie – Halo? Nicole? - - Już?- spytała ze swoistą mieszanką znudzenia i zniesmaczenia w głosie – Przyjmując prace w redakcji dobrze wiedziałeś z czym się to wiąże… Czy my naprawdę musimy za KAŻDYM razem przez to przechodzić Tom? Nie mógłbyś choć raz docenić tego, że, jak sam powiedziałeś ‘wszystko załatwiam sama’, bez marudzenia spakować manatki i zrobić to o co cię proszę? - Ehh, a mam jakieś inne wyjście? Czyli widzimy się o trzeciej na lotnisku tak?- - Trzynastej Tom, TRZYNASTEJ!!- - A! Prawda, zaraz to sobie zapiszę. Na razie Nicole!- - Do zobaczenia, pamiętaj, TRZYNASTA!!- usłyszał jeszcze zanim wyłączył komórkę – No właśnie, trzynasta, nie trzecia… muszę to sobie zapisać- Podszedł do biurka i otworzył mały kalendarzyk który Nicole kupowała mu każdego roku nalegając by zapisywał w nim chociaż te najważniejsze terminy. Na stronie „12 styczeń” w linii zapoczątkowanej godziną 13.00 wpisał „Bermudy”. - Ech, paranoja – pomyślał – człowiek wstaje, jak gdyby nigdy nic, a tu proszę… I to do tego Bermudy! Na drugim końcu świata! Nie mogli odkryć czegoś trochę bliżej?-

***

Dzień wcześniej

W malutkim, aczkolwiek przytulnie urządzonym pokoiku panował półmrok. Jedynie blask bijący z ekranu laptopa zalewał pokój słabym, zimnym światłem nadając wszystkiemu trupią – niebieskawą barwę. Niezmąconą ciszę zakłócał zaś tylko cichy stukot klawiatury komputera. Nagły, ostry dźwięk dzwonka wdarł się do mieszkania i wwiercił w uszy siedzącej przed monitorem kobiety. Zaskoczona, spojrzała na zegarek stojący na biurku - 23.30 - nietypowa pora jak na odwiedziny… tym bardziej niezapowiedziane. Dzwonek zadzwonił ponownie. Przymknęła Laptopa i wyszła z pokoju do salonu – zdecydowanie mniej skromnego. Niewiele widziała, ale znała świetnie swoje mieszkanie, więc bez problemu dotarła do przedpokoju – dopiero tu włączyła światło i przyglądnęła się niespodziewanym gościom przez wizjer. Ujrzała nienaturalnie wykrzywiony obraz kobiecej sylwetki powleczonej w zieleń – nie znała jej - Za nią czaili się dwaj Mężczyźni ubrani w czarne płaszcze – Ich również nigdy wcześniej nie widziała. Zaniepokoiła się lekko. Kobieta w zieleni tymczasem sięgnęła w bok i po raz trzeci w mieszkaniu rozległ się metaliczny dźwięk dzwonka. Jeden z mężczyzn wychylił się w stronę drzwi i zapukał głośno do wtóru. Odsunęła się od wizjera nasłuchując. - Może jej nie ma? – zapytał stłumiony niski głos Zamiast odpowiedzi znów usłyszała pukanie do drzwi, tym razem bardziej delikatne po którym rozległ się kobiecy głos. - Pani Nicole? Słyszy pani? Proszę otworzyć, chcemy rozmawiać, przysłał nas pan Ted Majkszęcki - mówiła z silnym,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych