Wróć do katalogu

Czerwony

Powracam do Was po dużej przerwie :-) Cóż, sporo się zmieniło i w moim pisaniu, jak i w moim życiu... Przy okazji zapraszam na strone projektu Scrub, ktorego jestem liderem : scrub.only.pl To moja ostatnia praca, którą wielu już miało przyjemność

samur, opublikowano , 7 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

„Czerwony”

Ostatnim obrazem, jaki zobaczył ten człowiek była czerwień. W tym samym momencie, jak jedną wielką ultraszybką serię slajdów zobaczył całe swoje życie. Czas rzeczywiście okazał się rzeczą względną, a on był tego żywym dowodem. Zobaczył siebie na przyjęciu jakiegoś dziecka. Wszystkie miejsca przy stole były zajęte. Dorośli poili się alkoholem, a dzieci gazowaną kofeiną. Na honorowym miejscu na białym obrusie postawiony był tort z czekoladowym napisem na białej powierzchni kremu: Piotrek, a wokół napisu, jak w jakimś mistycznym kręgu, powsadzane było pięć świeczek. Zapewne czekały one na podmuch solenizanta znacznie bardziej zdenerwowane niż goście, ponieważ to one się paliły, a nie mężczyźni i kobiety, którzy powstali czekając na ten jeden moment. Oczekiwali w wielkim skupieniu na dobrze nakierowany pęd powietrza, który ugasi cierpiące i wyjące z bólu urodzinowe świeczki. Zamarł i on, ale nie dlatego, że przejmował się tymi kawałkami plastiku wbitymi w tort, ale dlatego, że uświadomił sobie, że ten mały chłopczyk to nikt inny, jak on z czasów dzieciństwa. Bezmiernie wstrząśnięty tym nowym odkryciem z całych sił szarpał się i motał, aby tylko wyrwać się tym szponom, które go tu przywiodły i uciec, jak najdalej stąd. Wszystko dlatego, że on dokładnie wiedział kogo brakuję przy stole i... nie chciał przeżywać ponownie tego samego filmu. Nie chcąc oglądać tego co zaraz nastąpi odwrócił głowę i już myślał, że wygrał ze swoją przeszłością, bo przecież nic, jak do tej pory nie słyszał. Nawet najmniejszego szurania, skrobania myszy w ścianie... Był głuchy, ale zamiast rozpaczać cieszył się. Jednak coś, lub ktoś co nazywał przeszłością tak łatwo nie dało za wygraną i mogłoby się wydawać, że nagle ktoś włączył fonię. Przeszywający ból zagnieździł się gdzieś w jego bębenkach, ponieważ wszystkie odgłosy, głosy były nienaturalnie głośne. Przez jedną chwilę myślał, że jest w środku telewizora i ktoś bawi się pilotem. Zamroczony dziwnym bólem przestał myśleć o tym, co zaraz się wydarzy... Przez tą jedną chwilę chciał tylko jednego, żeby to wszystko znikło nawet za cenę jego śmierci. Czuł się okropnie, tak jakby jakiś człowieczek stosując metodę inwazyjną chciał się dostać do jego głowy wybierając drogę przez uszy. Dopiero gdy usłyszał brzmiące w powietrzu przekleństwa wypowiadane przez głos, którego nie mógł nie rozpoznać. W tej jednej chwili zrozumiał, że przeszłość powraca, aby mógł uporządkować sprawy, które zostawił bez rozwiązania. Wszystko po to, aby mogła połączyć się z przyszłością, aby on mógł opuścić ten świat. Nie miał wątpliwości, że jeśli wróci czeka go okrutna śmierć. Czy to była podświadomość, czy też może coś innego – nieważne. Ważne jest to, że on wiedział. Usłyszał trzask bitych talerzy, odgłos głucho uderzającego krzesła, zwierzęce krzyki. Zrozumiał, że już za późno, że znów zawiódł swoją matkę i czuł się z tym okropnie. Usłyszał swój krzyk, który jeszcze nie przeszedł modulacji głosu, a wraz z nim przeraźliwy płacz. Teraz już wiedział, że się nie mylił. Wszystkie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych