Czterdzieści dziewieć - prolog i rozdziały 1 i 2
Historia dziejąca się w 2030 roku, ludzie mają niezwykłe moce - nie wszyscy - do pewnego miasteczka przybywa wróg, który niszczy i podporządkowując sobie całe miasto. Tylko jedna osoba może odwrócić marny los miasta...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wstęp(Prolog)
Rok 2030. Miejsce bliżej nie określone.
„Nasze miasto zostało opanowane przez „Wroga”, wszyscy już są mu poddani, tylko nasza szkoła została wierna zasadom, jakie panowały przed przybyciem „Wroga”. Nasza 49 osobowa ekipa chce zwalczyć szerzące się w naszym mieście zło i z powrotem wprowadzić porządek. Każdy spośród nas ma niezwykłe zdolności, które pomóc mają w uratowaniu naszego miasta przed całkowitą zagładą. Niestety nasi najbardziej wykwalifikowani nauczyciele oraz wyjątkowo uzdolnieniu uczniowie zostali pojmani przez wroga. Nam pozostaje tylko przebić się przez systemy ochronne „Wroga” i dotrzeć do naszych przyjaciół zanim „Wróg” zrobi z nich papier…”. Te słowa zostały napisane na jedynej działającej jeszcze stronie internetowej, przez 4 dziewczyny: Victorię, Annę, Sarę i Maggie, którym udało się w ostatniej chwili uciec przed zbliżającym się wrogiem, żeby lepiej zrozumieć tę historię przenieśmy się w czas przed przybyciem wroga.
1.Victoria
Victoria trafiła do Wyższej Szkoły Nauki Panowania przez przypadek, idąc drogą pokłóciła się ze swoim bratem Masonem i coś dziwnego zaczęło się z nią dziać, jakieś dziwne światło zaczęło wydobywać się z jej rąk, w tamtych czasach uważane to było za dar, teraz „zwykli” ludzie uważają osoby za darem za niebezpieczne, bo utożsamiani są z przybyłym wrogiem. Została zauważona przez najlepszego profesora WSNP Charlesa Merill, który nie czekając na reakcje innych zaproponował trzynastoletniej Victorii uczenie się w jego szkole. W taki sposób się tam znalazła, od razu zaprzyjaźniła się z Maggie i Anną. Były nierozłączne. Victoria początkowo miała problem odnaleźć się w tej szkole, która miała wiele kondygnacji, a sale nie były numerowane. Musiała to po prostu wiedzieć, taka była zasada WSNP. Każdy, kto zaczynał uczyć się w tej szkole oprócz swojego odgórnego daru poznawał tajniki telepatii, jednak z niektórymi umiejętnościami nie dało się jej połączyć, tak właśnie było z Victorią. Była ona wysoką brunetką o ciemnych, niemal czarnych oczach, gdy przybyła do WSNP miała bardzo krótko ścięte włosy, z czasem odrosły. Była ona chodzącą latarką, w ciemnościach oświetlała drogę, a oprócz tego potrafiła czerpać energię z natury co zdarzało się raz na 100 przypadków. W jej rodzinie była drugą uzdolnioną, wcześniej dar zapalania ognia miał jej dziadek, to on po raz pierwszy opowiedział sześcioletniej wówczas Victorii, o niezwykłych darach. Małą Vicky opowieść dziadka zawsze bardzo fascynowała, zawsze chciała być tą „wybraną”, posiadać ten dar. Gdy podczas kłótni z Masonem dar się objawił, nie czuła strachu, ale była szczęśliwa. Rodzice Victorii również nie byli wstrząśnięci tą informacją, spodziewali się, że któreś z ich dzieci odziedziczy dar po dziadku. Gdy Victoria dowiedziała się, że należy do grona „wybrańców” dziadek już nie żył, ale wszyscy wiedzieli, że cieszyłby się, że jego wnuczka ma moc. Osoby obdarzone niezwykłymi zdolnościami, tak naprawdę niczym nie różnią się od „zwykłych” ludzi, tak samo się zakochują, tak samo cierpią. W WSNP spędzało się czas od momentu przyjęcia do ukończenia 21 lat. W szkole uwagę Victorii przykuł wysoki blondyn o niebieskich oczach i czarującym spojrzeniu – Blaise Pater, ale do niego i Victorii wrócimy później. Vicky nie dane było ukończyć szkołę jak należy, bo na rok przed jej 21 urodziny do miasta wkroczyła potężna armia „Wroga”.
2. Blaise
Nie każdy miał tyle szczęścia co Blaise, jego rodzina była szanowaną i bardzo zamożną w mieście, od dziecka przyjaźnił się z Marie, która tak jak i on była uzdolniona. Dar Blaise objawił się dość wcześnie, bo gdy miał on siedem lat, oczywiście na wyjątkowych warunkach został przyjęty do Wyższej Szkoły Nauki Panowania, jako dziecko szczególnie musiał nauczyć się panowania nad swoim darem. Gdy skończył trzynaście lat dołączyła do niego Marie. Nie należał on do najmilszych chłopców, był rozpieszczony a przez to bardzo arogancki, jednak zawsze mnóstwo dziewcząt było wokół niego, ale on zawsze trzymał się przy Marie. Dar Blaise polegał na możliwości tworzenia potężnej dźwiękowej fali, a dzięki niej mógł latać. Jego umiejętności były przeciętne, gdy przybył do WSNP, ale już po pierwszym roku nauki w szkole dla uczniów z darem coś zaczęło się dziać, odkryto, że jest on wybrańcem związanym z przepowiednią, która głosiła, że w dniu kiedy wszelka nadzieja umrze, on uratuje miasto przed ostateczną klęską, a oprócz tego zauważono, że jest on zmiennokształtny, przez co może przybierać dowolne formy. Będąc dzieckiem nie nadużywał swojego drugiego daru, ale skończywszy szesnaście lat uwielbiał robić sobie żarty zmieniając swoją postać, aby podglądać dziewczyny, czy postraszyć. W czasie, gdy Blaise przebywał w WSNP jego rodzina straciła pozycję najlepszej rodziny w mieście, ale było to na kilka miesięcy przed przybyciem „Wroga” do miasta, gdy się o tym dowiedział stracił pozycję najbardziej lubianego chłopaka w szkole, odwrócili się od niego wszyscy „przyjaciele”, została przy nim tylko Marie, ale i ona szeptała za jego plecami. W dniu, kiedy objawił się dar Blaise w ich domu odbywały się urodziny jego starszego brata Barta. Wszyscy byli w szoku, gdy siedmioletni Blaise krzyknął tak, że popękały wszystkie szyby. Wyklęty przez całą rodzinę, znalazł jedynie wsparcie u brata, który ukrywał swój dar przed rodziną, potajemnie dogadał się z jednym z profesorów, aby nauczył go panowania nad swoją umiejętnością tak, aby nie rodzice niczego nie zauważyli. Blaise był pierwszą osobą, która dowiedziała się o tym, że Bart także ma dar. To była ich tajemnica. Bart został schwytany na samym początku czasów panowania „Wroga”, nie wiadomo co się z nim stało. Blaise nie zwracał uwagi na Victorię, która zawsze starała się być blisko niego, dla niego ważni byli jego „przyjaciele” i Marie, ale kiedy do miasta wkroczył „Wrug”, a jego rodzice stracili wszystko on się zmienił, poszukując takich przyjaciół, którzy mu pomogą, a nie będą śmiać się z tego, że stał się bankrutem.
3.Wyższa Szkoła Nauki Panowania
Wyższa Szkoła Nauki Panowania jest szkoła wyższą tylko w nazwie, przyjmowani są do niej uczniowie w wieku trzynastu lat, aby mogli nauczyć się panować nad swoją mocą, a oprócz tego uczyć się wszystkiego co inni. Kończyli szkołę później, ale dzięki temu mogli spokojnie żyć w społeczeństwie. Na szczególnych warunkach przyjmowane były młodsze dzieci u których dar objawił się wcześniej. Stanowiły one grupę tak zwaną „Junior Class”, w momencie, gdy dołączył do niej Blaise liczyła 12 osób. Kolejną uczniowską grupę stanowiły osoby w wieku 13 – 16 lat, nie miała ona swojej osobistej nazwy. Ostatnia grupa to osoby w wieku 17 – 21 lat, która wiodła prym w szkole. Założona została przez dwójkę przyjaciół, którzy odkryli, że są inni i znaleźli kilka osób, które tak jak oni mieli ten wyjątkowy dar. Teraz są oni wszyscy wykładowcami, profesorami w tej szkole. Nie jest to łatwa szkoła, oprócz zasad, które panują w każdej szkole, ma kilka swoich twardych reguł. Pierwszą z nich jest umiejętność radzenia sobie bez dokładnego planu lekcji, trzeba wiedzieć to wszystko. Drugą był fakt, że z rodziną można było widzieć tylko raz na miesiąc, było to ważne, aby nauczyć się radzenia z emocjami. Klasy były podzielone na żeńskie i męskie, aby podczas zajęć chłopcy nie popisywali się przed dziewczynami swoją mocą. Charles Merill, ten który sprowadził do szkoły Victorię, nauczał Historii, Wosu. Za przedmioty ścisłe, takie jak Chemia, Fizyka, Matematyka była odpowiedzialna Renne Connor. Biologii nauczał Theodor Manx. Języków obcych uczył Neil Umbrella, w szkole można było się uczyć języka angielskiego, francuskiego lub hiszpańskiego. Informatyki uczył Robert Quenntin, Wychowanie fizyczne, na które dojeżdżał nauczyciel ze zwykłej szkoły Oprócz normalnych lekcji mieli również zajęcia związane z panowaniem nad umiejętnościami, a były to Podstawy Panowania i Historia Darów prowadzone przez Charlesa Merilla, Wykorzystanie Darów w Praktyce, w którym uczestniczyli wszyscy nauczyciele. WSNP była ostatnim miejscem, który zaatakował wróg, ale kiedy to zrobił zabrał do swoje bazy 45 najlepszych uczniów w tym Blaise’a. Szkoła przeżywała wtedy mały kryzys, gdyż poza miastem prym wiodła inna szkoła, dla uzdolnionych ludzi, dlatego w WSNP zostało tylko 49 uczniów. Nauczyciele zostali porwani razem z uczniami. WSNP miała swoją własną stronę internetową na której udostępnione były informacje na temat szkoły i nauki w niej. W czasie, gdy „Wróg” zaczął zapanowywać nad miastem publikowali na niej zachętę do walki oraz aby przeciwstawiać się mu.
Rozdział 1„Dzień Zero”
Victoria i Maggie siedziały na dziedzińcu i rozmawiały na temat informacji, które dopływały do szkoły z miasta. Maggie płakała, bo jej dom został doszczętnie zniszczony, nie wiedziała jednak co stało się z jej rodziną. Anna przyszła do siedzących przyjaciółek i powiedziała im, że ma informacje z miasta, oznajmiła im, że dowiedziała się o tym, że wszyscy, których domy zostały zniszczone zdążyły uciec i rodzina Maggie jest bezpieczna, lecz nikt nie wie, gdzie uciekli. Zajęcia mimo że był dopiero marzec zostały odwołane, był ciepło, dlatego też wszyscy siedzieli na zewnątrz. Blaise siedział na schodach prowadzących do jednego z budynku szkoły, był wyraźnie załamany, nie było przy nim Marie siedziała z dawnymi „przyjaciółmi” Blaise, czule obejmował ją Chad, wysoki jasnowłosy chłopak o zielonych oczach. Victoria podeszła do Blaise i zapytała – Co się dzieje? Czemu jesteś taki smutny? - Widziałaś Marie? – spojrzała do tyłu i pokiwała głową – Już od dłuższego czasu ma mnie w dupie, a teraz to nawet znalazła sobie już nowego chłopaka. – Vicky podeszła do Blaise i usiadła obok niego – Nie przejmuj się nią, najwyraźniej nie była ciebie warta. – chłopak spojrzał swoimi niebieskimi oczami w ciemne oczy Vicky i powiedział – Zawsze taka jesteś, zawsze starasz się pocieszać, a nie wyczuwasz tak jak my, my nie wyczuwamy ciebie, jesteś inna, a zarazem wyjątkowa. O czym teraz myślisz? - O tym co się teraz dzieje, o całej tej chorej sytuacji. – nie chciała powiedzieć, że o nim myśli, Blaise przyglądał się Vicky – Nigdy ci się nie przyglądałem, masz piękne oczy. – Victoria się uśmiechnęła, zarumieniła i wydusiła – Dziękuję. - Twoja rodzina jest bezpieczna? - Mam nadzieję, że tak. A twoja? - Mój brat został złapany, był taki jak my. Mój ojciec nie żyje, dostałem od mojej matki, wiadomość. Czemu to musiało się nam przydarzyć? - Twój brat tutaj chodził? Przykro mi z powodu twojego taty. Też się nad tym zastanawiam. - Nie tak oficjalnie. Pan Merill uczył go, jak zapanować nad swoją mocą. W naszej rodzinie nikt nie miał daru poza mną i bratem, z tym, że Bart nigdy tego nie powiedział rodzicom, ukrywał to, że ma dar. - Pan Merill mnie tutaj zaprowadził. Bałam się tutaj być, a ty jak sobie radziłeś na początku? - Ja byłem przerażony, sam w wieku siedmiu lat. Byłem jednym z tych, których dar objawiał się wcześniej, wiesz jakie to dziwne w wieku siedmiu lat dowiedzieć się, że jest się wybrańcem. - A właśnie. Uważasz, że wróg tutaj dotrze? – w jej głosie słychać było przerażenie - Kiedyś na pewno. Profesorowie są w stanie gotowości. Nie bój się, wszystko będzie dobrze, pokonamy wroga i wszystko wróci do normy, mam nadzieję, że zwykli ludzie również nam z powrotem zaufają. - Niby, dlaczego mieliby tego nie zrobić? – spojrzała na Blaise’a - Bo ta druga szkoła współpracuje z wrogiem? – Victoria była zaszokowana tym co usłyszała - Nie wiedziałam, skąd to wiesz? - Wyczułem. – skłamał, po czym szepnął wprost do ucha Victorii – Tak naprawdę to przemknąłem jako szczur do budynku tamtej szkoły i podsłuchałem rozmowę ich dyrektora i Wendery. Mówili o współpracy i o tym, że czas zniszczyć ród ludzki oraz wszystkich tych, którzy im pomagają, w tym przede wszystkich studentów WSNP i tych, którzy ją ukończyli. - Odbiło ci? – odszepnęła - Wiem, że nie powinienem, ale nie mogę siedzieć bezczynnie. Muszę coś robić. – kontynuował rozmowę szeptem - Czemu szepczemy? – zapytała z uśmiechem Vicky - Nie wiem, ale to fajne – uśmiechnął się i złapał ją za rękę – Wołają nas na jakieś zebranie, chodź. – wstał i pociągnął Victorię za sobą. Na spotkaniu dowiedzieli się, że już ponad 70% miasta jest pod władzą wroga i jedynie w nich jest nadzieja na to, aby „Wrug” nie opanował pozostałych 30% miasta w tym również WSNP. W szkole było 49 uczniów, zostali oni podzieleni na siedem grup po siedem osób. Każda grupa pełniła wartę o ustalonej godzinie. Victoria i Blaise trafili razem do grupy, oprócz nich byli w niej Anna, Maggie, Jared (zielonooki brunet o możliwości zatrzymywania czasu), Sara oraz Chris (ciemnooki blondyn, który potrafił kontrolować sprzęty elektroniczne). Każda grupa została zmuszona do zamieszkania ze sobą jak najbliżej oraz zostały im przydzielone nazwy oraz nadani przywódcy. Drużyna, w której znajdowała się Victoria i Blaise miała nazwę: „Thunderbird”, a jej przywódcą została Anna, jako że do perfekcji opanowała telepatię. Ten przydział sprawił, że Victoria i Blaise zaczęli spędzać ze sobą dużo czasu, dobrze się rozumieli, o czym nie mieli pojęcia wcześniej. Blaise zawsze podstępnie wykorzystywał swoją zmiennokształtność i telepatię, ale w rozmowach z Vicky nie mógł używać tego drugiego, a ona była z nim na tyle szczera, że nie sprawdzał jej przez zmiennokształtność zamieniając się w jakąś muchę, czy innego owada. Ich grupa najbardziej przejmowała się losem tych 30% miasta, inni stracili już wszelką wiarę w to, że uda się uratować choć tę małą cześć przed wpływami wroga. Drużyna w której byli między innymi Marie i Chad nie fatygowała się nawet do godnego pełnienia swojej warty. Zamiast pilnować budynku WSNP zabawiali się ze sobą. To właśnie podczas ich warty doszło do ataku, ale do tego wrócimy później. Sytuacja w mieście była już bardzo napięta, w każdej chwili można było się spodziewać ataku wroga. Marie już nawet nie raczyła spojrzeć na Blaise, mijała go na korytarzach i na podwórku, ale nigdy się do niego nie odezwała, on jednak nie miał zamiaru się tym przejmować spędzał czas z Victorią, w ciągu tych kilku tygodni bardzo się ze sobą zżyli. Był szary deszczowy dzień Vicky siedziała na schodach prowadzących do jednego z budynków szkoły i płakała, dostała wiadomość od brata, że ich ojciec zginął w walce, przyszedł do niej Blaise objął ją ręką i zapytał – Co jest? - Mój tata zginął w walce. Dostałam dzisiaj tajną wiadomość od brata. - Współczuje ci. – jeszcze mocniej przytulił Vicky, a ona oparła głowę na jego ramieniu i zaczęła płakać –Płacz, to ci dobrze zrobi. Żyjemy w takich chrzanionych czasach, że trzeba płakać, ale pamiętaj, że ja jestem przy tobie. - Dziękuję – szepnęła uśmiechając się do niego przez łzy - Nie dziękuj, po to jestem by ci pomagać. - To bardzo miłe z twojej strony. - Lubię cię, bardzo cię lubię i przejmuję się Twoim losem. Tobie nie przeszkadza to, że jestem bankrutem, zobacz co zrobiła Marie, znaliśmy się od dziecka, byliśmy parą praktycznie odkąd razem zamieszkaliśmy w szkole, a kiedy dowiedziała się, że mój ojciec stracił wszystko po prostu mnie rzuciła, a w sumie nawet tego nie zrobiła, ale i tak nie jesteśmy już parą. - Gdybyście byli razem, to byś ze mną nie siedział. – Blaise spojrzał w oczy Victorii i powiedział – Tak masz rację nie siedziałbym, ale to był mój największy błąd. Jesteś o wiele bardziej wartościowa niż ona. - Miło mi to słyszeć… - Blaise położył palec na ustach Vicky, odsunął go, a potem delikatnie pocałował, zaczerwieniła się, po czym się uśmiechnęła. - Nie wstydź się tego, że ci się podobam. – Vicky spojrzała na Blaise zaszokowana – Widzę jak na mnie patrzysz. – powiedział, ponownie się uśmiechnęła – Boję się, że mnie odtrącisz. – wyznała - Nie odtrącę. Podobasz mi się. – mocno ją przytulił. Poszli razem na swoją wartę. Nic się nie działo, ale zauważyli paru podejrzanych typów, złożyli z tego raport, po czym wrócili do swojego pokoju. Jared, Chris, Anna, Maggie i Sara już tam siedzieli. Dziwnie spojrzeli na Blaise’a i Victorię trzymających się za ręce. - Coś nas ominęło? – zapytał Jared obejmując Sarę. - Zdaje się, że tak. Jesteśmy razem. – odpowiedział Blaise - To świetnie. – powiedział Chris, a dziewczyny wymieniły uśmiechy, zawsze chciały by Victorii się ułożyło. Trwała wojna, czas w którym wszelka miłość pozbawiana jest przyszłości, ale oni w nią wierzyli. Czuli, że to wszystko się skończy, że nastaną jeszcze dobre czasy. Zaczęli rozmawiać na temat sytuacji w mieście, wymienili między sobą wszystkie informacje jakie zdobyli. Blaise dzięki swojej zmiennokształtności dowiedział się, że tylko 10% miasta było wolne, a „Wrug” przygotowuje się do ataku na WSNP, jednak nie ma informacji, kiedy to nastąpi. Anna załączyła stronę internetową i uaktualniła zawarte tam treści napisała: „Drodzy mieszkańcy! Nie jesteście sami, nie poddawajcie się, mimo iż prawie całe miasto jest już podległe Wenderze, Ramonie, Urysnowi i Greonowi oraz ich współpracownikom i wyznawcom. Walczcie! Tylko tyle możemy zrobić, tylko tyle! Nie odrzucajcie nas – ludzi z „darem” – nie wsadzajcie nas do jednego worka z „Wrug”! My chcemy wam pomóc! Jesteśmy zagrożeni w każdej chwili spodziewamy się tutaj wroga, boimy się tak samo jak Wy! Jeszcze będziemy się cieszyć normalnym życiem… Tymczasem mamy wieści, że zaginęły kolejne osoby, podajemy ich nazwiska: Theodor Maine, Carl Durne, Madison Van Watson, Gregory Tanner, Bartlomehew Pater. Miejmy nadzieję, że wszyscy się odnajdą cali i zdrowi. Napłynęły do nas również informacje o śmierci mieszkańców naszego miasta, niech spoczywają w pokoju: Mark Calibri, Zack Harlow, Henry Pater, Tracy Monteo. Bądźcie zdrów! Anna” Anna, Maggie, Jared, Chris i Sara opuścili pokój, Blaise i Victoria zostali sami. Blaise pocałował Vicky raz jeszcze, tym razem bardziej wczuł się w ten pocałunek, a ona również była już na niego przygotowana. Przytuliła się do niego. Spojrzała w jego niebieskie oczy i uśmiechnęła się. Siedzieli przytuleni w milczeniu, po chwili do pokoju zapukał pan Merill, wszedł na – Proszę. – zamknął drzwi i usiadł na fotelu. Jego wyraz był pełen bólu i smutku, w końcu powiedział – Dobrze, że jesteście parą, bo mam dla was zadanie, a będzie ono wymagało niesamowitego oddania dla drugiej osoby, jesteście w stanie to zrobić? – Victoria i Blaise spojrzeli po sobie i uśmiechnęli się do siebie, Victoria odpowiedziała za nich oboje – Tak, jesteśmy. Co to za zadanie mistrzu? - „Wrug” jest coraz bliżej, ich obóz aktualnie jest jakieś 5 kilometrów od naszej szkoły i wasze zadanie polega na tym, aby tam pójść i dowiedzieć się o planach Wendery. Blaise zamienisz się w formę, która będzie bezpieczna a mała. Victoria weźmie cię na ręce, kiedy będziecie 200 metrów od tego budynku, Victoria pobierze energię z otoczenia i zabierze trochę twojej mocy, aby i ona mogła się przemienić. Wejdziecie i podsłuchacie co nieco. - Mistrzu, nigdy nie używałam mocy innych ludzi, nie chcę zranić Blaise’a. – zaniepokoiła się Vicky - Nie bój się, dasz radę. Nie zranisz, jeśli uprzednio pobierzesz dość energii z otoczenia. – mimo tych słów Victoria nadal była nie przekonana, dlatego Blaise powiedział – Sam pójdę, do kwatery „Wrug”, nie chcę narażać Victorii, jeśli nie jest gotowa na to, zrobię to sam. - To bardzo odpowiedzialne Blaise. Tylko uważaj na siebie. – powiedział pan Merill i wyszedł. Blaise raz jeszcze pocałował Victorię, potem ona powiedziała – Dziękuję, boję się używać tej drugiej części mojej mocy. – Blaise ją przytulił i odpowiedział – Wiem. To bardzo potężna moc, ale kiedyś będziesz musiała zdobyć się na zrobienie czegoś takiego. - Zdaję sobie z tego sprawa. Kiedy będzie trzeba ja będę gotowa. – Blaise się uśmiechnął i pocałował Vicky w szyję. Victoria siedziała w ogródku przy swoim domu i jak każda mała dziewczynka bawiła się lalkami, kiedy po raz pierwszy usłyszała jak dziadek kłóci się z jej ojcem wypowiadając słowa – Ted oni kiedyś przylecą! Zobaczysz Wendera i Ramona tu wrócą, nie pogodzą się z tym, że tak po prostu zostali wypędzeni, a kiedy wrócą nastanie groza o jakiej nie śniliśmy! - Tato! Nie wrócą! Zostali wypędzeni z tego miasta ponad 20 lat temu, gdyby mieli to zrobić już by to zrobili! - Synu! Oni czekają na taki moment, kiedy nie będziemy się tego spodziewać, kiedy nikt nie będzie pamiętał o Ramonie i Wenderze oraz Ursynie i Greonie. Oni wrócą Ted, wrócą, a kiedy wrócą, nastaną mroczne czasy, bo będą mścić się za to wygnanie. Victoria patrzyła tępo w ścianę, Blaise pocałował jej policzek i zapytał – Co jest? – ona odwróciła się w jego stronę, z jej oczu płynęły łzy, on westchnął otarł delikatnie spływające po policzkach łzy, po czym Vicky powiedziała – Przypomniałam sobie kłótnię mojego dziadka i ojca. Mój dziadek przewidział atak Wendery. Na długo przed naszymi narodzinami popełnili oni jakieś przestępstwo czy wykroczenia, przez co zostali wyrzuceni z miasta, zapowiedzieli, że kiedyś się zemszczą. - Jeśli oni zostali wypędzeni przed naszymi narodzinami, czyli jakieś 40 lat temu, to ile oni mają lat? – zapytał zdziwony Blaise - Nigdy nie słyszałeś legendy o Wenderze? – pokręcił przecząco głową - Ponad 100 lat temu nasze miasto zostało założone przez czterech przyjaciół. Miasto rozwijało się, syn jednego z założycieli ożenił się z córką drugiego. Mieli czwórkę dzieci: Wenderę, Ramonę, Ursyna i Greona. Byli bliźniakami, Wendera i Ramona były starsze, a Ursyn i Greon młodsi. Odkąd skończyli siedem lat sprzeciwiali się rodzicom, mieli dar tak jak my, znaleźli nauczyciela, który pozwolił, aby ten dar ich przerósł, aby nad nimi górę. Mam nadzieję, że wiesz co się dzieje, kiedy nasz dar nad nami zapanuje? – Blaise pokiwał głową, więc Victoria kontynuowała – Stali się źli a co gorsze nieśmiertelni. Przez lata ukrywali to, że moc ma nad nimi władzę, ale któregoś dnia Wendera i Ramona zabiły niewinnego, pozbawionego mocy człowieka, zrobiły z nim straszne rzeczy, a co gorsze spuściły z niego krew. Nie wiem czy ją wypiły, ale to jest niewybaczalne. Za karę zostały wypędzone z miasta, a ich bracia postanowili odejść z nimi. Kiedy odchodziły powiedziały słowa: „Jeszcze zobaczycie co potrafimy, nikt nie przeżyje naszego powrotu.” . Wielu się bało ich powrotu, ale byli tacy, którzy wątpili w ich nadzwyczajne zdolności. – gdy skończyła westchnęła - Twój dziadek miał rację. Wrócili. Około północy Blaise i Victoria wyruszyli na swoją misję, będąc 200 metrów od bazy „Wrug”, Blaise dokonał przemiany i odszedł Victoria pozostała. Usiadła na zniszczonej ławce, zaczerpnęła trochę energii z powietrza i zniknęła. Zdarzyło się jej to po raz pierwszy, ale uznała, że teraz się jej to przyda, bo nikt jej nie zauważy. Mijały godziny z pierwszej, zrobiła się druga, z drugiej trzecia, z trzeciej czwarta, a Blaise nie wracał. Około wpół do szóstej zauważyła szybko biegnącego szarego kota, domyśliła się, że to Blaise, ale do momentu, aż nie była pewna, że to on, nie ujawniała się, dopóki gdy on przybrał swoją właściwą formę i szepnął – Vicky? – ona ukazała mu się. Gdy tylko znaleźli się nad bramą szkoły zapytał – Jak to zrobiłaś? Przestraszyłaś mnie! - Zaczerpnęłam trochę energii i pomyślałam, że nie chcę by mnie znaleźli i zniknęłam. – Blaise się uśmiechnął, złapał Victorię za rękę i powiedział – Chodźmy do pana Merilla, musisz mu o tym powiedzieć, a ja muszę powiedzieć mu czego się dowiedziałem. – Zanim jeszcze wszyscy wstali Blaise i Victoria siedzieli w gabinecie profesora Merilla i chłopak opowiadał – Poszedłem sam do samej siedziby, Vicky czekała na mnie przy starym dębie. Atak na naszą szkołę planowany jest na czas mniej więcej za 3 miesiące. Dostałem się do siedziby przez lochy, gdzie spotkałem mojego brata, przekazał mi, że jeśli chcemy przezwyciężyć Wenderę to musimy odnaleźć grób ich ojca, tam jest odpowiedź. Poza tym nie dowiedziałem się dokładnej daty ataku na naszą szkołę, unikają tego tematu, boją się, że w ich szeregach są zdrajcy. Jednak jeśli to co mówili jest prawdą, zaatakują naszą szkołę za 3 miesiące. - Dziękuję Blaise, to i tak daje nam jakiś rzut, którego w ogóle nie mieliśmy. Dziękuję również tobie Victorio, wykazałaś ogromną odwagę czekając na niego przy starym dębię. – pan Merill już wstawał, kiedy Vicky powiedziała – Kiedy czekałam na Blaise’a wydarzyło się coś o czym muszę powiedzieć. - Słucham w takim razie moja droga. – Blaise złapał Victorię za rękę - Pobrałam trochę energii z dębu i pomyślałam: „Nie chcę by mnie znaleźli”, poczułam mrowienie, a potem zobaczyłam, że nie widzę swoich nóg i rąk, stałam się niewidzialna. Pozostałam w takim stanie, dopóki Blaise nie szepnął: „Vicky?”. – na twarzy profesora Merilla był spokój, a zarazem ogromne zdziwienie – Od zawsze wiedziałem, że jesteś wyjątkowa i po coś masz ten dar czerpania, ale nie sądziłem, że będziesz zdolna do czegoś takiego. To by wyjaśniało, dlaczego nie możemy znać Twoich myśli, ani ty nie możesz przenikać myśli innych, to ochrona byś nie zdradziła swoich zamiarów. - Dziękuję, ale może lepiej nie będziemy tego rozgłaszać? - Oczywiście, że nie. Idźcie, zanim ktokolwiek zauważy, że nie było was dzisiaj na noc. – przemknęli nie zauważalnie do swojego pokoju, przebrali się szybko w jakieś piżamy i zasnęli przytuleni do siebie. Wstali zmęczeni po godzinie, kiedy ktoś zapukał do drzwi. Blaise wstał i otworzył drzwi, stała w nich Marie, chłopak zdziwił się na jej widok – Co tu robisz? – zapytał oschle - Chciałam pogadać i ee... przeprosić. – spojrzał na nią zupełnie zaskoczony - Chyba trochę za późno, nie uważasz? Znaliśmy się od pieluch, a potraktowałaś mnie jak ostatniego śmiecia. Nie mam ochoty z tobą rozmawiać, odejdź z stąd. - Blaise, proszę pogadajmy, nie skreślaj tych 20 lat. - Marie, ja ich nie skreśliłem ty to zrobiłaś, odwracając się ode mnie jak inni, gdy stałem się bankrutem. – powiedział i zatrzasnął przed nią drzwi. Victoria się przebudziła i zapytała – Co tutaj robiła Marie? – Blaise uśmiechnął się i odpowiedział – Pogadać, ale ja nie mam ochoty na rozmowy z nią. Mogła pomyśleć. – Victoria wstała i przytuliła go, a następnie pocałowała, ubrali się i zeszli na śniadanie, byli zmęczeni, ale nie mogli tego po sobie poznać. Anna złapała Victorię, gdy wychodziła z jadalni. - Co ty robiłaś w nocy? Wyglądasz strasznie. – Victoria spojrzała na swoją przyjaciółkę i powiedziała – Nie mogę ci powiedzieć, ale nie spałam, spałam tylko godzinę. - Nie odpowiedziałaś na moje pytanie. Czy ty i Blaise? - Nie. Nie mogę w inny sposób Ci odpowiedzieć, to tajemnica. - Twoja i Blaise’a? – zapytała z wyrzutem - Tak, ale nie tylko. Proszę nie gniewaj się. - Ta…, ale Maggie pewnie powiesz? - O czym mi powie? – zapytała radośnie Maggie - O niczym. – odpowiedziała Victoria i uśmiechnęła się do Anny - Co ukrywacie? - Ja nic, ale Vicky. – powiedziała Anna trochę obrażonym głosem - Vicky? Co ukrywasz? – zapytała zaintrygowana Maggie - Nie tutaj i poczekajmy na Blaise’a. – odpowiedziała - Wszystko co ostatnio robimy, to z nim. – powiedziała smutno Anna - To dotyczy naszej grupy, dlatego chcę to wam powiedzieć przy nim. - Dobra. – powiedziała Anna, ale niezbyt przekonana, poszły do pokoju, chwilę później wszedł tam również Blaise. Victoria powiedziała do niego – Sądzę, że dziewczyny powinny wiedzieć o tym co wydarzyło się dzisiejszej nocy, jesteśmy grupą. - Masz rację, powinnaś im powiedzieć. – uśmiechnął się do niej, a następnie złapał za ją za rękę, a ona po prostu powiedziała - Wczoraj ja i Blaise mieliśmy zadanie, początkowo mieliśmy go wykonać wspólnie, ale później poszedł sam Blaise, a ja na niego tylko czekałam, nie chciałam, aby mnie znaleźli, pobrałam trochę energii z powietrza i zniknęłam. Znalazłam swój ukryty dar. - To wyjaśnia twoją blokadę telepatyczną? – zapytała Maggie - Tak, ale nikt poza nami nie może tego wiedzieć, tylko nasza czwórka. Jasne? - Jasne. – powiedziały równocześnie Anna i Maggie i przytuliły swoją przyjaciółkę. - Nie uduście mi jej. – powiedział Blaise na co Maggie odpowiedziała – Nie bój się, nie udusimy jej. Zostawimy was samych amorki, widzimy się za godzinę na warcie. – po czym puściły Victorię i wyszły. Blaise podszedł do Vicky i ją przytulił, gdy tylko zamknęły się drzwi. - Teraz ty? – zapytała - Tak teraz ja. – Victoria uśmiechnęła się do Blaise, a potem delikatnie go pocałowała. Zdrzemnęli się na godzinę, a potem poszli na swoją wartę. Nic się nie wydarzyło, tak jakby „Wrug” wiedział, że wartę pełni teraz „Wybraniec”, wiedzieli kto nim jest, znali przepowiednię. Po skończonej warcie poszli na swoje zajęcia praktyczne, w ich wieku były już głównie takie zajęcia, bo takową edukację już skończyli. Na zajęciach mieli ćwiczeniowe ukazanie walki z problemem, za pomocą projekcji 6D. Gdy po ćwiczeniach wracali do pokoju Jared zagadnął Blaise’a – Stary, czy to prawda, że wróciłeś do Marie? – zdziwiony chłopak spojrzał na swojego kumpla i odpowiedział – Nie, jestem z Victorią. Z Marie już od dawna nic mnie nie łączy. Kto ci to powiedział? - Chad, gadałem z nim dzisiaj przy śniadaniu. Ciebie nie widziałem, byłeś? - Byłem, siedziałem z boku, bo się spóźniłem. - Chyba, że tak. Pilnuj sobie Vicky, ostatnio stała się obiektem pożądania. – Blaise spojrzał ze zdziwieniem na Jareda – O czym ty mówisz? - Nie słyszałeś? Połowa chłopaków z grupy z profesora Manxa ślini się na widok Vicky. Odkąd jest z tobą zmieniła się. Na lepsze. - Nie zmieniła się odkąd jest ze mną. Odkąd jest ze mną, zaczęli na nią zwracać uwagę. Ja jestem i byłem w tej szkole obiektem rozmów numer jeden. Wybraniec, rozpieszczony i bogaty dzieciak, potem bankrut, ale wciąż wybraniec. Stary, nie wierzę, że ty nigdy o mnie nie gadałeś! - Gadałem. Jak jeszcze miałeś kasę, zawsze zgrywałeś twardziela i kim to nie jesteś! – Blaise uśmiechnął się ironicznie - Wiem, byłem wredny, ale tak już mam, chyba. – Jared się uśmiechnął, po czym z pokoju dobiegło ich wołanie – Jared! Blaise! Szybko! Victoria, źle z nią! – Blaise pobiegł ile sił w nogach i złapał w ostatniej chwili słaniającą się Victorię i delikatnie położył ją na łóżku i dotknął czoła, było gorące. Sara również to uczyniła i powiedziała, że Vicky ma gorączkę i to ogromną 45 stopni Celsjusza. Maggie pobiegła po profesora Merilla, który od razu zawiadomił szkolnego lekarza. Victoria szybko dostała lek w zastrzyku, który miał zbić jej temperaturę. Wszyscy zostali wyproszeni z pokoju, lekarz pozwolił zostać tylko Blaise’owi, bo ten bardzo nalegał, trzymał dygocącą rękę swojej dziewczyny, miała zamknięte oczy, ale co jakiś czas mamrotała - … oni nadchodzą...oni nadchodzą…to koniec… - za każdym razem Blaise całował jej dłoń. Gorączka spadała o stopień co dwie, trzy godziny, całkowicie opuściła Victorię rano, lekarz i Blaise czuwali przy niej całą noc. Kiedy było z nią już lepiej, ale wciąż była osłabiona. Lekarz wziął na stronę Blaise’a i powiedział – Nie wiem, jakim cudem przeżyła tak wysoką temperaturę, ale ona powinna umrzeć. Oczywiście wspaniale, że z nią wszystko w porządku, ale to było dziwne. Jaką ona ma moc? - Świecenie i czerpanie mocy z otoczenia i innych osób. – odpowiedział szybko - Zdam ci głupie pytanie, ale kochasz ją? - Myślę, że tak. – lekarz pokiwał głową, po czym dodał – Widzisz wydaje mi się, że Victoria w chwili, gdy ją złapałeś i przez cały czas jak trzymałeś ją za rękę czerpała, pobierała energię od ciebie, z twojej miłości. To, że ją kochasz pozwoliło jej przeżyć. Tworzysz z nią jedność, ja to czuje, ale ona jeszcze nie jest…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil ola_pik
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…