Wróć do katalogu

Czterdzieści dziewieć - rozdział 3 (część 1)

Historia dziejąca się w 2030 roku, ludzie mają niezwykłe moce - nie wszyscy - do pewnego miasteczka przybywa wróg, który niszczy i podporządkowując sobie całe miasto. Tylko jedna osoba może odwrócić marny los miasta...(wcześniejsza część również dost

ola_pik, opublikowano , 27 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rozdział 3 „Ogień w wodzie. Woda w ogniu. Ziemia w powietrzu. Powietrze w ziemi. Zabij lub zostań zabitym.”

1. Poszukiwanie

Victoria spała, gdy dziewczyny wróciły. Nie czuła się zmęczona, a mimo to czuła, że powinna zasnąć. Nawiązała jakby połączenie z Blaise’m, pamiętała, że jeden z uczniów WSNP, miał moc kontroli snów, jeżeli ten ktoś był blisko jej chłopaka, Blaise mógł go poprosić o nawiązanie takiego połączenia. Wydawało się jej, że jest z Blaise’m na jakimś jeziorem, wyjątkowo pięknym, wokoło były drzewa, ptaki śpiewały, trawa kwitła, siedzieli przy brzegu objęci i rozmawiali. - Jeśli kiedykolwiek będziesz czuła się zbyt źle z powodu naszej jedności, można ją przerwać. – powiedział Blaise - Jak? – zapytała Victoria spoglądając mu w oczy - Będziesz wiedziała, a teraz musisz odnaleźć ogień, nim będzie za późno. - Ale… - chciała dodać, ale Blaise zakrył jej usta i dokończył za nią – Żadnego „ale” to jest nasza chwila, a poza tym ziemią się nie martw. – po czym złożył na jej ustach delikatny i namiętny pocałunek. – Tak, masz zapamiętać te chwilę. – Victoria blado się uśmiechnęła – Kocham cię Blaise. – dodała - Znajdź ogień, nie martw się ziemią, ja też Cię kocham Vicky. – po tych słowach wszystko zniknęło, a Victoria obudziła się zlana potem, jakby śnił się jej straszliwy koszmar. Zeszła do kuchni i nalała sobie wody. Wypiła od razu całą zawartość, nie widziała, że w kuchni ktoś był. - Widzę, że spragniona – odezwał się nagle głos, a Victoria się odwróciła i niemal upuściła szklankę– Bart! – on uśmiechnął i powiedział – Nie chciałem cię wystraszyć, jesteś sama? – rozejrzał się po kuchni, Victoria lekko się uśmiechnęła – Samusieńka. Dziewczyny szukają odpowiedzi. - To dobrze. Macie trop ognia? – zapytał od razu - Nie. Najlepiej ukryty, najbardziej strzeżony. To w końcu Wendera go nosiła. - Tak. Jak ty się czujesz? Blaise ostatnio przechodzi katorgi. - Sam zobacz. – podwija rękawy bluzki i odsłania swoje nie zagojone otwarte rany - Au! To wygląda paskudnie. Próbowałaś to czymś przemyć? - mówi patrząc na ranę - Tak, nie raz. Nic nie pomaga, bo połączenie jest zbyt silne. - Spójrz, tak wygląda pierścień ziemi. – Bart wyciąga z kieszeni swojego mini – tableta i pokazuje zdjęcie. Victoria bierze do ręki tablet i ogląda dokładnie zdjęcie. – Bart! Wiem, gdzie jest ogień. Chodź ze mną, proszę. – brat Blaise’a patrzy na Vicky zdziwiony po czym odpowiada – Dokąd? – Victoria odkłada szklankę, łapie Barta za rękę i mówi – Chodź, a nie gadaj, mamy mało czasu! Victoria pędziła z Bartem jak najszybciej potrafiła, jej obolałe nogi odmawiały posłuszeństwa, dlatego w końcu powiedziała – Bart nie dam rady więcej iść, potrzebny nam samochód, dasz radę załatwić? - Samochodu nie, ale za rogiem jest sklep z motorami, opuszczony, chyba nikt nie obrazi się, że z jednego skorzystamy. – Vicky spojrzała na brata swojego chłopaka ze zdziwieniem – Jednego? - Nie pojedziesz w tym stanie, Blaise by mnie zabił, nawet po śmierci. Chodź, nie ma czasu! – pociągnął ją za rękę. Weszli do sklepu, Vicky wybrała dwa kaski, Bart wybrał motor, odnalazł kluczyki, założyli kaski, ale zanim ruszyli Bart zapytał – Dokąd mam jechać? - Jezioro Silverlake, tam poznali się rodzice „Wrug”. - Dobrze, kochana. – uśmiechnął się pod nosem Bart i odpalił silnik. Dojechali nad jezioro w ciągu 20 minut, Bart pędził jak oszalały. Victoria się uśmiechnęła i powiedziała – Ładnie tu, ale teraz muszę się zastanowić jak wydobyć pierścień ognia. - Masz w ogóle jakieś pojęcie, gdzie on może być? - Pod taflą jeziora, ale ja nie umiem pływać. Boję się wody. - Co? - Co cię dziwi, uraz z dzieciństwa. Gdy miałam osiem lat prawie się utopiłam. - Co więc zrobimy? – zapytał skonfundowany Bart - Musisz ty zanurkować, odnaleźć pierścień Wendery. - Nie mogę Vicky. Jestem naznaczony na ich sługę, gdybym ja wyciągnął ten pierścień, zostałby zniszczony. - Naznaczony na sługę?! Bart! Ja ci zaufałam! - I możesz mi ufać, jestem po waszej stronie! Waszej! - To co mam teraz zrobić. – Bart spojrzał jej w oczy i powiedział – Vicky, Blaise na pewno chciałby, abyś pokonała swój lęk. - Może tak, może nie, ale Bart ja się boję! Nie wejdę do wody! Nie wejdę rozumiesz! – Bart chwycił ją za nadgarstki, przyciągnął do siebie i pocałował, Victoria go odepchnęła mówiąc – Co robisz!? Jestem dziewczyną twojego brata! - Wiem, chciałem, abyś się zezłościła. - Słucham?! - Spójrz na swoje ręce. – Victoria wyciągnęła swoje ręce, między palcami pojawiły się błony – Jak wejdziesz do wody, będziesz umiała oddychać. – Vicky spojrzała na niego i chciała zapytać – Skąd… - Skąd wiedziałem? Blaise mi powiedział, że w chwilach strachu, złości ujawniają się twoje nadzwyczajne zdolności. - Ach, co jeszcze powiedział Ci Blaise? - Że jesteś mądra, sprytna i piękna. Zgodzę się z wszystkim, a szczególnie z ostatnim. Przy naszym ostatnim spotkaniu nie mogłem ci za dobrze przyjrzeć. - Bart! - No co? - Nic. – odburknęła Anna, Sara i Maggie udały się do pokoju, w którym zostawiły Victorię, aby pokazać jej książkę, którą dostały od zegarmistrza. Pierwsza weszła Anna i spostrzegła, że łóżko jest niepościelone i są na nim ślady krwi. - Dziewczyny! Nie ma Vicky! – krzyknęła - Co? – do pokoju weszła przerażona Maggie i spojrzała na łóżko - Musiała spać – wskazała na łóżku Anna – ale nie ma śladu po niej, zostawiła swój tablet, jest na nim wiadomość, spójrzcie – bierze go do ręki i czyta – od Barta: „Nie martwcie się o Vicky jest ze mną cała i zdrowa. Może jedynie trochę zła, ale to dobrze. Mamy to czego szukamy, ale nie możemy tego zdobyć. Victoria się boi. Jesteśmy tam, gdzie Vicky chciałaby się znaleźć się ze swoim chłopakiem. Pozdrawiam was!” A więc się znalazła. - Jak się tam dostaniemy to daleko, nawet ja nie dam rady tak szybko tam dotrzeć? – zapytała rozżalona Sara - Tak jak oni. – Anna i Sara spojrzały ze zdziwieniem na Maggie - Motorami. - Nie możemy jechać wszystkie – skomentowała Anna – Vicky przyda się pomoc Sary, bo szybko biega, pływa. Nasz ostatni cel znajduje się pod wodą, a wiecie, że Vicks boi się wody i nigdy nie wejdzie na taką wodą, nie zanurkuje. - To ja jadę. Która ze mną? - Ann sądzę, że powinnaś przeanalizować księgę. Ja pojadę. – powiedziała Maggie, a Anna się tylko uśmiechnęła. Blaise siedział w swojej celi i bawił się leżącymi na podłodze kamykami. Ułożył z nich serce i pomyślał o Victorii, tak bardzo bolało go, że przez ich więź ona tak bardzo cierpi. Teraz się bała – czuł to – ale też była zła na kogoś. Poczuł również, że ich więź trochę się osłabiła. Miał nadzieję, że Bart ją znalazł i pomoże jej w szukaniu ostatniego elementu układanki. Spojrzał na wystające z pod poduszki pudełko. Czekał, aż Victoria zjawi się tu z trzema pierścieniami i zakończą to piekło. Z rozmyślań wyrwał go ochrypły głos przy celi – Blaise Pater. Wybraniec w celi bez swojej muzy. - Ramona Ray. Córka założyciela od zawsze podległa swojej siostrze, zawsze w jej cieniu. - Uważaj do kogo mówisz! W każdej chwili mogę cię zabić i taki będzie pożytek z wybrańca. Wielki wybraniec zginie z rąk Ramony, która od tej chwili będzie ważniejsza niż jej siostra! - Co zamierzacie ze mną zrobić?! – pyta Blaise, bez nutki strachu - Z tobą? Zabić na oczach twojej dziewczyny dziś o północy. - Blaise! – krzyknęła niespodziewanie Victoria - Co? – zdziwił się Bart - Dzisiaj chcą go zabić o północy – powiedziała Vicky ze łzami w oczach - Jak? Skąd wiesz? - Czuję to, on się boi o mnie. - Musimy wyjąć ostatni pierścień, mamy mało czasu! – uśmiecha się do niej, ona spojrzała na niego i dodała – Teraz się zbyt boję. - Dasz radę, masz ku temu zdolności. - Nie dam! Nie! - Bart podszedł do niej, złapał za nadgarstki, przyciągnął do siebie i bardzo czule pocałował, Victoria odepchnęła go z całej siły – Idiota! – po czym zdjęła buty i kurtkę i wskoczyła do wody. W chwili gdy zniknęła w jeziorze podjechały Sara i Maggie. Sara zeszła z motoru i zapytała – Gdzie Vicky? - W wodzie. - Victoria w wodzie? – zapytała totalnie zdziwiona Maggie - Tak, Victoria w wodzie. – odpowiedział Bart - Jak? – zapytała Sara nie wierząc w to co słyszy - Miałem swój sposób. Niech któraś jej pomoże. – powiedział tajemniczo, Sara nie czekała długo na zachętę, zdjęła buty i wskoczyła do wody. - Co zrobiłeś, że on wskoczyła? – zapytała Maggie patrząc w ciemnoniebieskie oczy Barta, on się zaborczo uśmiechnął, stanął przed nią i odpowiedział – To. – po czym delikatnie, ale czule ją pocałował. Po pocałunku Maggie spojrzała na niego zdezorientowana i zapytała – Zrobiłeś to, aby mi pokazać, czy po to, że masz jakiś interes? - A może z obu powodów? – pogłaskał Maggie po policzku, a ona się zarumieniła. - Bart, nie znasz mnie. – powiedziała z urazą - Maggie, proszę. Musisz mi pomóc! - Nie rozumiem? – spojrzała w oczy Barta - Jestem związany przez Ramonę, nie mogę wam pomóc na tyle na ile bym chciał. - W jaki sposób związany? - Tym. – podwija rękaw i pokazuje rękę, na niej widnieje ciemny okrąg, Maggie spogląda na to pytająco – To symbol więzi. Zawiązany silnym zaklęciem, ale zdjąć jest łatwiej, jak zawsze. - Jak można go zdjąć? Nie mów mi tylko, że przez… - nie zdążyła dokończyć, gdy Bart pokiwał głową - Nigdy się na to nie zgodzę! Nie znam cię! Nie ufam Ci! - Spokojnie nie nalegam, teraz mamy inny problem. Martwię się. – Maggie złapała go za rękę – O Vicky? – Bart tylko na nią spojrzał – Ja też. Masz kontakt z Blaise’m? - Bardzo znikomy. Wiedzą, że to mój brat, boją się, że mogę mu pomagać. - Co i tak robisz? – uśmiecha się - To mój brat. Muszę. Ma tylko mnie. – Maggie złapała go za rękę, a on się uśmiechnął Victoria nurkowała po raz pierwszy, widziała dobrze, nie miała problemów z oddychaniem, ale nie miała pojęcia gdzie szukać ostatniego pierścienia. Przy poprzednich dokładnie wiedziała, gdzie będą teraz nie miała pojęcia, gdzie ma popłynąć. Zobaczyła nadpływającą Sarę, która uśmiechnęła się na jej widok. Sara nie miała żadnego sprzętu, Vicky zrozumiała, że musi jej pomóc, bo inaczej się udusi, złapała ją za rękę i szepnęła – Stań się na czas bycia pod wodą jak ryba. – jej słowa brzmiały jak bulgot, Sara nie bardzo wiedziała, o co chodzi, ale po chwili poczuła mrowienie i zobaczyła, że ma płetwy u rąk, a także na jej szyi stało się dziwnego, mogła oddychać. - Popłyńmy tam! – wskazała Sara - Nic nie czuje, nie wiem, gdzie może być ostatni pierścień. - Gdzieś głęboko na pewno. Nie będzie tak na powierzchni, to pierścień Wendery. – Victoria rozglądała się po głębi jeziora. Miała przeczucia, że nie ma tutaj symbolu ognia. - Sara? Coś mi się wydaje, że tu nie będzie ognia. Za spokojnie tu. - Dlaczego pomyślałaś o tym miejscu? - Miałam wizję. - Wizję? Vicky? Czy ty musisz mieć takie dziwnie zdolności? - Tym razem to nie ja, to Blaise się ze mną połączył. - Nie tu, to gdzie? - Gdzieś indziej, to byłoby zbyt proste. Zawsze wyczuwałam pierścienie, a tego nie czuje. - Wychodzimy? – Victoria pokręciła głową - Popłynę jeszcze na dno, z tego co pamiętam jest tam zatopiona łódka, chciałabym ją zobaczyć. Mam przeczucie, że tam coś będzie. – zanim Sara zdążyła coś powiedzieć, Vicky już płynęła w kierunku dna. Stara łódka rzeczywiście znajdowała się na dnie, jak myślała, ale nie znalazła w niej niczego co mogło by jej choć trochę pomóc w odnalezieniu pierścienia ognia. Usiadła w starej, zniszczonej łodzi i zastanawiała się nad miejscem, w którym Wendera mogła ukryć swoją cząstkę, pomyślała o Blaise i uśmiechnęła się, tak bardzo brakowało jej jego czułości. Blaise siedział w swojej celi, nagle usłyszał nad sobą znajomy głos – Kazali mi do ciebie przyjść. - Usiądź, pogadajmy. – powiedział i uśmiechnął się do Marie - Wiesz, że Chad… - zaczęła, ale Blaise jej przerwał – Wiem, wejdź do mojej celi. Otwarta. – Marie wślizgnęła się do środka, a on objął ją ramieniem, zdezorientowana zapytała – Co robisz? - Cicho… - powiedział, a następnie napisał kamykiem na ziemi słowa: „Oni nie wiedzą, że się rozstaliśmy. Myślą, że ty jesteś moją dziewczyną.”. Marie była zaskoczona, zabrała kamyk z ręki Blaise, zmazała jego słowa i napisała: „Ja?”, on tylko potwierdził głową, a ona kontynuowała pisanie: „Dlaczego oni kazali mi to przyjść?”, Blaise posmutniał, zmazał i odpowiedział: „Bo chcą cię zabić na moich oczach, przykro mi Marie.” Już nic nie napisała, tylko przytuliła się mocno do niego, a po chwili szepnęła – Przepraszam. – pogładził jej czarne długie włosy, a następnie delikatnie pocałował je. - Jesteś mokry. – spostrzegła i odsunęła go od siebie, Blaise uśmiechnął się pod nosem i napisał: „Vicky musi być w wodzie, to więź między nami, ona ujawnia się w takich dziwnych wypadkach.” Marie uśmiechnęła się sztucznie i zapytała pisząc w dalszym ciągu kamieniem: „Kochasz ją?”, Blaise spojrzał na nią i odpisał: „Bardzo ją kocham. Ona jest moim życiem.”, a następnie mocno przytulił Marie i głaskał ją po plecach. - Amorki gruchają, póki mogą! – powiedziała Wendera stając przed celą Blaise, a następnie odchodząc zanim Blaise lub Marie zdążyli się odezwać. Victoria wypłynęła na powierzchnię, a za nią Sara. Maggie siedziała przytulona do Barta na plaży, Vicky widzą to uśmiechnęła się, a…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych