Czysty Brud
Przeżycia uzależnionego nastolatka, narkotyczne sny oraz różne tragiczne przygody.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Popatrzyłem się przed siebie. Ujrzałem alejkę pośród ciemnych i nieprzyjaznych bloków. Standard. Czekam na odpowiednią chwilę. Jeszcze trochę. Teraz! Ruszyłem niczym strzała, moje stopy jak kopyta rączego mustanga prowadziły mnie do końca alejki. Odetchnąłem z ulgą. Tym razem dresiarze mnie nie dopadli. Sięgnąłem do kieszeni. Wyciągnąłem paczkę Marlboro. Kurde! Zostały tylko dwa! Z papierosem w ustach skierowałem swoje kroki na przystanek. Zerknąłem na rozkład. Za piętnaście minut będzie kolejny autobus. Nagle słyszę szuranie. Odwracam się i dostaje w twarz. - Gdzie jest hajs? Miał być dwa dni temu! – Wrzeszczy mężczyzna ubrany w długie czarne jeansy oraz bluzę z kapturem. - Ejjj spokojnie, daj mi jeszcze jeden dzień, oddam na pewno, znasz mnie! – przestraszony cofnąłem się gwałtownie, i przez nieuwagę wywróciłem o kamień. Człowiek w kapturze splunął na mnie i odszedł. Ale się wpakowałem, kurcze felek, może Pazer ma coś kasy, a jak nie, to mogę iść sobie kopać grób – pomyślałem i zaraz wyobraziłem sobie swój pochówek na ciemnym cmentarzu pośród płaczących ludzi z marginesu społecznego. Ale ja tak nie skończę, nie teraz. Mam plan. Doskonały.
- Znowu się spóźniłeś! Ty mały bękarcie, mordo pijacka, marsz do pokoju i siedź tam, jeżeli chcesz dzisiaj dostać obiad! – Znowu się na mnie darła. Ubrana była w najnowsze ubrania z kolekcji Arcziniego Gawroniego. Dom był zadbany, wystrój nowoczesny a dobytek sprzętowy zacny. Od razu widać, że mieszka tutaj bogata rodzina. Ulokowałem się w pokoju i włączyłem komputer. Wchodzę na Gadu-Gadu. Pusto. Dziwne. Z nudów otwieram Google Chrome. Przeglądam zakładki. Onet, Wp, Youtube. Nic ciekawego. Chyba, że …. Pornografia. Odpalam pierwszy link w wyszukiwarce. Odpływam. Pierwszy upadek moralny. Jak dużo ich trzeba? Akt skończony. Grzech popełniony. Nie ma zbrodni bez kary? Może.
- Wróciłem – krzyczy ojciec ubrany w garnitur. W ręku trzyma teczkę z jakimiś projektami. Wraca z biura. - Kochanie, co chcesz na obiad? Mogą być pyzy?- mama udawała, że ją to cokolwiek obchodzi. - Taaaaa, może być… gdzie jest ten młokos? Mam coś dla niego – ojciec wyciąga z portfela pieniądze. Dwieście złotych.
Łał, pieniądze. Szybkie obliczenie. Połowa kasy na towar wzięty na kredyt, z resztą się zobaczy. Salon. Przy stole z krzyżówką w ręku siedzi moja piękna siostra, wysoka blondynka. Spory biust, ładne, długie włosy. Proste. Ubrana w szlafrok. -Aldona, masz może pilot od telewizora?- grzecznie zapytałem. - Nie mam pojęcia, jestem zajęta, odwal się. Nieznośny gnój. - Wal się siostra – odciąłem jej. Telewizor widmo. Wyświetla straszne obrazy. Sceny mordu, gwałtu, przestępstw. Jak z życia?
Rynek. Pomnik. Diler. Zapłata. Brak kłopotów. Licznik napięcia zeruje się.
Skate park. Miejsce spotkań miejscowej młodzieży. Z rampy wyskakuje długowłosy koleś na bmx-ie ubrany w czarna bluzę, rurki i vansy. Jego stan wskazuje na to, że dziś trochę już wypił. Zaraz za nim podąża bliźniaczo ubrany chłopak, o posturze tykwy oraz krótkich włosach. Po udanej akrobacji przybili sobie piątki. Odjechali. Ciekawe, dlaczego zawsze widuje ich razem?
Dziewczyny. Przyczyna istnienia płci męskiej. Obiekty pożądania. Obiekty wzdychań. Obiekty przekleństw, i zawodów. O czym one myślą? O mnie? O nich? Taaa, pewnie o kolejnych pierdołach. Cóżem takiego uczynił, że tak nisko upadły kobiety w tych czasach. Może po prostu źle dobrałem towarzystwo? Zapewne. Niemożliwością jest, że wszystkie kobiety wymarły, że zostały same laski. Proszę Boże pomóż mi znaleźć kobietę. Kobietę. Nie łatwą dziewkę. Proszę?
Siedzi tam. Czarnowłosa. Niska. Anioł. Diabeł. Zło. Dobro. Wszystko w niej współgra. Tak, to ta! Dziękuję Boże, kiedyś się odwdzięczę. Podbić? Niee, na pewno jestem dla niej frajerem. Pismakiem, który zamiast mówić, pisze. Facetem, który zamiast odchodzić od świata marzeń odchodzi do świata snów. Narkotycznych snów. Zaczynają się urojenia, długi czas brania zielska daje o sobie znać. Na barkach pojawia się Anioł i Diabeł. Anioł po prawicy, Diabeł po lewicy. - Ejjj co to ma być? Skąd wy się wzięliście? - Jam jest Aniołem człowiecze, me zamiary szlachetne, a czyny chwalebne, zaufaj mi człeku, ona Cię wyprostuje, ku drodze światłości poprowadzi. Zaufaj jej i oddaj siebie, i swoją miłość. Podejdź, jadu ta kobieta w sobie nie posiada – przemawia dumnie Anioł. -Co Ty se dajesz tak pomiatać? Stary, pełen chillout, olej ją, zwykłą szmata. Zajaraj buszka śmierdziuszka i po kłopocie. Proste. Czy ja jestem aż tak porąbany, ze wyobrażam sobie irracjonalne stworzenia? I dlaczego ten diabeł wygląda jak Stalin? Koniec z towarem od Esztepe. Dobra, nie będę pachołkiem! Przyszłe załamanie, witaj! Właśnie do Ciebie idę!
Uśmiecha się. Powabnie. Mile. Czule. Z pożądaniem. Kusicielka? Może.
- Hej, wyjdziemy może gdzieś potem? Na spacer, czy coś? - Pewnie... - To świetnie, bo już myślałem, że …. - … że nie! Mam inne, ciekawsze zajęcia na głowie. - Aha, no to miłego dnia. Odchodząc patrzę na nią jeszcze raz. Dziewczyna spogląda na rampę, z jakby utęsknieniem. Ukrytym pragnieniem. Czego ona pragnie?
Debil. Kretyn. Idiota. Jak mogłem wierzyć, że mi się uda? Panie żulu, chwila! Upadek Moralności. Część…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Cegieł
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…