Dance With Me ~chapter 1~
Czy ten ktoś, kogo uważamy za bliskiego, jest tym kim się wydaje?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
No matter what they tell us No matter what they do No matter what they teach us What we believe is true..... No matter what they call us How ever they attack No matter where they take us We'll find our own way back..... ---------------------------------------------------------------------------------- Marie kończyła grać na pianinie. Kątem oka zauważyła, że Per od pewnego czasu się jej przygląda. Pozbierała wszystkie nuty i wrzuciła je do swojej beżowej torby. Wstała i skierowała się do małego schowka, gdzie zazwyczaj członkowie zespołu trzymali swoje rzeczy. Sięgnęła do kieszeni swojej jeansowej kurteczki i wyjęła z niej swoją komórkę. Spojrzała na godzinę. Było grubo po północy. Oczy się zaczęły jej powoli kleić. -Może Cię odwiozę? - wzdrygnęła się nieco, usłyszawszy głos za swoimi plecami. To był Per, który opierał się nonszalancko o framugę drzwi. Marie zawahała się z odpowiedzią. Co by było, gdyby Mikael zobaczył jak wysiada z samochodu Per'a? Już nie raz widziała go w szale zazdrości. Chciała tego zaoszczędzić Perowi. -Nie, dzięki, wiesz ja przejdę się na autobus. - odparła nieco zmieszana dziewczyna i już miała go wyminąć w drzwiach, gdy chłopak przyparł ją do framugi drzwi. Lekko wbijała się ostra krawędź framugi w jej plecy, ale nie zwracała na to uwagi. Skupiona była na Perze, który bacznie ją obserwował. -Nie przyjmuję odmowy. Widzę w jakim jesteś stanie. A jakby coś Ci się stało? Nie wybaczyłbym sobie tego. A teraz chodź. Koniec gadania i żadnego 'ale'. - położył palec na ustach Marie, która już chciała coś powiedzieć w proteście. Gdy tylko jego palec dotknął jej ust, poczuła przyjemny dreszcz wzdłuż jej kręgosłupa. Nie wiedziała co się z nią dzieje. Wcześniej tak nie reagowała na jego dotyk. Chłopak chwycił swoją skórzaną kurtkę i wyszli, pożegnawszy się uprzednio z Clarencem oraz Pellem. Na zewnątrz wiał dość chłodny wiatr, więc Per objął Marie ramieniem, aby jej było cieplej. Dziewczyna wtuliła się w niego i tak szli wzdłuż pustego już parkingu do samochodu Pera. Gessle otworzył przed nią drzwiczki. Szybko wsiadła, gdyż było jej bardzo zimno. Mężczyzna szybko zamknął je spowrotem i obiegł samochód. Wsiadł do środka. Marie lekko drżała. -Może włączę klimę. - powiedział, widząc jak dziewczyna otula się szczelniej swoją cienką jeansową kurteczką. -Mogłam się spodziewać takiej pogody. - uśmiechnęła się blado, gdy już wyjeżdżali z parkingu. Była już dość późna jesień, nadchodziły pierwsze chłody i trzeba było się przygotować na pierwsze sypnięcie śniegiem. Per włączył radio i jechali w absolutnej ciszy, słuchając "China Girl" Davida Bowiego. Pierwsze, ciężkie krople deszczu opadały na szyby samochodu. -Następnym razem weź ze sobą kombinezon. - zaśmiał się chłopak, nie odrywając wzroku od kierunku jazdy. Mimo, że lubił szybką jazdę i czasami z kolegami wygłupiał się organizując nielegalne wyścigi po ulicach Sztokholmu, to tym razem jechał ostrożnie. Nie chciał spowodować jakiegokolwiek uszczerbku na zdrowiu Marie. Cholernie mu na niej zależało. Czuł, że z przyjaźni rodzi się coś więcej, ale nie chciał niczego na razie mówić. Obserwując poczynania Marie w ostatnich dniach zdążył zauważyć, że ich relacje zmierzają ku innemu kierunkowi niż by tego sobie życzyli. Oderwał na chwilę wzrok od kierownicy i spojrzał na Marie. Dziewczyna położyła głowę przy szybie i patrzyła się niewidzącym wzrokiem na budynki, które mijali po drodze. Deszcz zdążył się już rozpadać na dobre. -O czym myślisz? - zagadał do niej, gdyż skręcali w małą uliczkę przy placu Sergela. Dziewczyna z początku się zawahała, lecz potem mu odpowiedziała: -O wszystkim i o niczym. Czasami się zastanawiam czy dobrze zrobiłam wiążąc się z Mikaelem...- spuściła wzrok na swoje dłonie ułożone na jej kolanach. -Stało się coś konkretnego? - w głosie Pera przemawiała czuła troska i zaniepokojenie. -Naprawdę chcesz wiedzieć? - szepnęła cicho, patrząc na niego ze strachem. Chłopak zatrzymał auto na poboczu. Słychać było dźwięki ulewy. -Tak, chcę wiedzieć. Co się dzieje? - chwycił ją delikatnie za dłoń. Dziewczyna ośmieliła się mówić: -To było w zeszły weekend. Byliśmy z wizytą u jego rodziców. Nie wiem kiedy dokładnie to się stało, ale no....- tu łzy stanęły jej w oczach i coś ścisnęło ją w gardle. - uderzył mnie. - dwa ostatnie słowa niemal że wyszeptała. Per zmarszczył brwi. Mikael i przemoc? W sumie mógł się tego po nim spodziewać. -W takiej sytuacji nie mogę cię tam do niego zawieźć. Nie mogę pozwolić, aby podnosił na Ciebie rękę kiedy tylko mu się podoba. - powiedział stanowczo Per i uruchomił silnik. Marie mogła tylko połykać słone łzy, które spływały jej po policzkach. Mężczyzna zadriftował i jechali do jego domu na drugim obrzeżu Sztokholmu. -Ale Per...- usiłowała zaprostestować Marie, lecz widząc zawziętą minę Pera, zrezygnowała. Opadła na siedzenie i tak do końca drogi milczeli. -"Jutro się z nim policzę." - pomyślał z wściekłością Gessle, co jakiś czas patrząc na Marie, która powoli zasypiała. Chciał chronić ją przed każdym, kto odważy się ją skrzywdzić. A co do Mikaela miał swoje plany... Wyciągnął komórke z kieszeni spodni i wybrał numer do Clarence'a. Już po trzech sygnałach usłyszał znajomy głos: -Zapomniałeś czegoś?- -Mam prośbę do Ciebie. Pojedziesz jutro ze mną do mieszkania Marie? Musze pogadać z Mikaelem.- -A coś się stało? - spytała Clarence trochę zaniepokojony. -Powiem ci jutro jak się spotkamy, ok?- -No OK. Tam gdzie zwykle?- -Tak- -No to cześć.- Clarence rozłączył się. Per zwolnił nieco i zaparkował tuż przed swoim domem. Szybko wysiadł z samochodu i wyciągnął śpiąca Marie ze środka. Nadal rzęsiście padało, więc z dziewczyną na rękach pobiegł do domu. Gdy już byli w środku, rzucił kluczami na stolik i wniósł lekko przemoczoną dziewczynę do swojej sypialni. Ułożył ją delikatnie na poduszkach i zdjął mokra kurtkę. Powiesił ja na krześle stojącym nieopodal. Wziął koc i czule przykrył ją nim. Nie mógł oprzeć się pokusie i delikatnie pogłaskał ją po policzku. Ta tylko niezrozumiale mruknęła przez sen i przytuliła się do poduszki. Per nieznacznie uśmiechnął się do siebie. Ta kobieta doprowadzała go momentami do szału. Pragnął jej, ale przeciez był jej przyjacielem i nie mógł nic jej zrobić. Wiedział, że z jego strony to coś więcej niż przyjaźń, a z jej strony mógł liczyć jedynie na przyjaźń. Dla niej liczył się jedynie Mikael. Nie rozumiał jej fascynacji nim. Zawrzało w nim. Ten dupek musi odpowiedzieć za co to zrobił Marie. Wstał i po cichu wyszedł z sypialni zamykając za sobą cicho drzwi. Zszedł na dół do salonu i usiadł na kanapie. Nalał sobie trochę wina do kieliszka i upił łyk. Nie mógł zasnąć, wiedząc, że na górze w jego sypialni śpi Marie. Spojrzał na wyświetlacz. Była już 2:30 w nocy. Czas spać. Ułożył się wygodnie na kanapie i rozmyślał. Na tych rozmyślaniach zasnął. Następnego dnia: Marie powoli otworzyła powieki. Przez beżowe zasłony wpadały promienie słoneczne, które ogrzewały jej twarz. Przeciągnęła się i koc upadł na podłogę. Dopiero po chwili dziewczyna zorientowała sie, że nie jest u siebie w domu, tylko u Pera. Spojrzała po sobie. Wszystkie ciuchy miała na miejscu. Per jej nie tknął w ten sposób. Nie! On by zresztą by tego nie zrobił. Zna go na wylot. Postawiła stopy na chłodnych panelach. Jej buty stały przy łóżku, więc je włożyła. Rozejrzała się za swoją torbę. Nigdzie nie było jej widać, więc pewnie ją zostawiła w samochodzie. Wzięła swoją kurtkę z krzesła i już była przy drzwiach, już położyła dłoń na klamkę, gdy w jej myśli wdarł sie Mikael. Jezu, on o niczym nie wiedział! Przecież wczoraj była z nim umówiona na kolację! Fredriksson otworzyła z hukiem drzwi i zbiegła na dół. Per stał w kuchni i szykował śniadanie. Odwrócił się, gdy usłyszał hałasy dobiegające z góry. -Ja...muszę już iść. Mikael pewnie się o mnie niepokoi. - powiedziała Marie, wkładając pospiesznie kurtkę i przeczesując palcami swoje niesforne blond włosy. Per odłożył patelnię do zlewu i podszedł do niej. Położył dłonie na jej ramionach i rzekł: - Jesteś dorosła. Masz prawo robić to co chcesz. Mike nie jest twoją niańką. Nic mu się nie stanie jak sobie raz sam ugotuje. - dziewczyna zawahała się. Per, widząc wahanie dziewczyny wziął ją za rękę i podprowadził do stołu. -Chociaż zjedz śniadanie. - posadził ja na krześle i zaserwował jej jajecznicę z boczkiem. Dziewczyna ze smakiem zjadła i popiła ją ciemną, czarną i mocną kawą. Wstała. -Muszę iść, przebrać się. - powiedziała i ruszyła w stronę wyjścia. -Czekaj, podwiozę Cię. - szybko odpowiedział Gessle, dopijając kawę. W pospiesznym tempie narzucił koszulę oraz spodnie i wyszli z domu. Na polu nadal lekko siąpiło i było czuć wilgoć w powietrzu. -W sumie to dobrze się składa, bo chciałem pogadać z Mikaelem. - powiedział…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil katerinaofficially47
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…