De gustibus non disputandum est
Stary, zapomniany, znaleziony gdzieś w internecie zlepek rozważań na temat ludzkich gustów.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Kilka dni temu rysowałam sobie portret jednej z moich koleżanek. I, jak to bywa podczas rysowania, kiedy nie można czytać, rozmawiać (była noc) ani głaskać kota, włączyłam myślenie i odpłynęłam daleko... Potem rzecz jasna zapomniałam, czego dotyczyły moje myśli, przypomniał mi to ponownie dopiero temat na znajomym forum (brzmiący: nil miradi, nil indignari, sed intellegre).
Otóż niedawno narysowałam coś, co moja pani od plastyki oceniła, delikatnie mówiąc, chłodno. Rysunek do najgorszych nie należał, na jego widok mojego Tatę zamurowało. Wyjaśniam: Tata jest artystą rzeźbiarzem i wszystkie moje prace ocenia, jakby je narysował ktoś z jego znajomych, zawodowych plastyków. Zawsze wynajduje setki błędów, ma do tego talent. Teraz, patrząc na portret Lily Potter, znalazł aż dwie - i to po pewnym czasie. A pani się to nie podobało. Nie było w jej stylu. Cóż...
Oczywiście rysując kolejny portret, powróciłam myślami do tamtych scen... I co z tego wynikło? Do czego tym razem doszedł mój ludzki móżdżek?
Każdy z nas ma inny gust, to wiemy. Każdemu więc podoba się coś innego. Jednym się podoba Metallica, innym Czajkowski, jeszcze innym Perfect albo Ich Troje. Niektórzy wolą Robina Williamsa, Britney, Shakirę czy Kaliber44. Nie ma w tym nic, ale to nic złego. Wiem, mówię o rzeczach zupełnie oczywistych. Osobiście nie przepadam za Robinem Williamsem, nie słucham też np. Kalibru czy Sistars. Ale czy to oznacza, że to, czego nie lubię, jest czymś gorszym? Przecież nie. A czy ci, którzy słuchają np. hip-hopu są czymś gorszym? Też nie.
Znam całkiem fajne osoby, które lubią muzykę, której ja nie znoszę oraz nie lubią tej muzyki, którą lubię. Świetnie się dogaduję z ludźmi lubiącymi buraczki. Buraczki a muzyka - wiem, to brzmi dziwnie. Ale przecież to z właśnie z powodu muzyki tak często wybuchają kłótnie. Na dyskotece czy przyjęciu chociażby. Już nie mówiąc o wojnach...
To trochę denerwujące. Jak szukanie na siłę problemu tam, gdzie go nie ma. Co mnie obchodzi, że ktoś…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Ariel
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…