Wróć do katalogu

Decyzja. Rozdz -1-

Coś co możnaby oględnie nazwać "christian science-fiction". Głęboka przyszłość. XXIV wiek. Zalążki państwa totalitarnego. Tajemnice i natrętne myśli trapiące głównego bohatera.

hiskiasz1, opublikowano , 7 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

-1-

Schodząc po schodkach z wahadłowca na platformę lądowiska 241 piętra Vilardu czułem bezsilność, znużenie i niechęć do kontynuowania jakiejkolwiek aktywności życiowej. Powodowany jedynie konformizmem poczłapałem się w stronę wejścia do rezydencji uznając wyższość siedzenia w głębokim fotelu nad staniem na metalowej platformie w chłodny wieczór siedemset metrów nad ziemią. Przechodząc w stronę wejściowego włazu mimowolnie zacząłem zastanawiać się nad otaczającym mnie krajobrazem. Nity, czyli potężne wieżowce mające sięgać nieba wydawały się być jak małe dzieci, które wspinają się na palce próbując sięgnąć księżyca. Śmieszyła mnie duma wielu radnych, którzy chwalili się tymi nitami, jakby to oni sami je projektowali, budowali i to wszystkie na raz. Dla mnie były one grobowcami. A im wyższe były, tym bardziej się to rzucało w oczy. Ale ja też nie projektowałem nitów. I niestety znałem tych radnych. Sam byłem jednym z nich. Przechodząc przez właz i wchodząc do mieszkania dobrze zdawałem sobie sprawę z mego umęczenia. Fotel, lepszy od lądowiska nie kojarzył mi się jednak z odpoczynkiem. Nie można było odpocząć od zmęczenia, które mnie trawiło, gdyż nie miało ono fizycznych wymiarów. W moim umyśle były igły, które bezlitośnie drążyły mój mózg i były jak ból zepsutego zęba przy braku dentysty. Z reguły po wejściu do domu szybko włączałem Telewall i dawałem wessać się w szeroko płynący nurt informacji i symulacji zdarzeń. Dziś jednak odrzuciłem takową chęć i w ciszy opadłem na mój skórzany fotel. Był najwyższej klasy. Szeroki. Głęboki. Doskonale dopasowany do ciała. Antyk. Z początku XXII wieku. Jednak dziś ten fakt bardziej mnie uwierał niż koił. Podobnie jak chęć do wspomnień i rozmyślań. Mimo to, jednak się jej poddałem. Brzmi to strasznie banalnie kiedy się myśli „nie tak to sobie wyobrażałem”, mało wiarygodnie, wziąwszy pod uwagę styl i przepych w jakim żyłem, będący marzeniem prawie wszystkich ludzi na świecie. A jednak tak było i tak jest. Władza i zamożność miały być źródłem satysfakcji. Możliwość zmieniania świata miała być źródłem spełnienia. Więc dlaczego czułem gorycz? Utrzymanie się na wierzchu wymagało wiele „wysiłku”, o tak. Szczególnie tego niechlubnego. To dobre słowo: niechlubnego. Bo jak inaczej można nazwać popieranie RJP lub forsowanie wyroku na Danijela... Nie mogłem o tym zapomnieć. Ciągle słyszałem te słowa. I dręczyło mnie to spojrzenie pełne spokoju. Mówił: „Jesteś niewolnikiem systemu, którego tak gorliwie strzeżesz. Ale ja za chwilę będę wolny”. Chwilę później został zepchnięty z podestu w przepaść. Taka była kara za spiskowanie przeciwko Poleis, naszemu państwu, które miało się szczycić wywodzeniem swych korzeni od Poleis mitycznych Greków, być jego ideową kontynuacją, a stało się jego groteską. Roztrzaskane o ziemię ciało Danijela do wieczora leżało na głównej alei. Miało być przestrogą przed pójściem w jego ślady. O zgrozo miał rację. Miałem ten sam chip, który wykrył w nim aktywność przeciw Poleis. Najbardziej zaawansowany cud biotechniki. Wykrywał impulsy w mózgu odpowiedzialne za myślenie przeciw ojczyźnie. Danijel wykryty został szybko. I szybko go usunięto. By nie zdążył swoją „zarazą napiętnować” innych. Do dziś nie mogę o nim zapomnieć. Tym bardziej, że to ja naciskałem na sędziów, by ogłosili…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych