Dłuższe spotkanie
Historia pewnego spotkania pary studentów
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Monotonne stukanie kół pociągu usypiało go. Wiedział jednak, że teraz nie może zasnąć. Był już prawie na miejscu. Jeszcze kilka minut i znowu ją zobaczy. Żałował, że zaczęli się spotykać dopiero pod koniec września. Nie mieli przez to wystarczająco dużo czasu, żeby nacieszyć się sobą, zanim musieli wrócić na studia. On wyjeżdżał do Poznania, ona do Torunia. Całe szczęście, że chociaż połączenie kolejowe nie było najgorsze.
Za oknem przewijały się szybko drzewa niewielkiego lasu, przez który mknął pociąg. Wyobraził sobie szum wiatru między ich gałęziami. Wydawało mu się, że zobaczył jakiś ruch pomiędzy nimi. Może to sarna - pomyślał. Lubił obserwować, co dzieje się za oknem, bo pozwalało mu to odpłynąć myślami. Uciec od hałasu generowanego przez grupę uczniów zajmującą miejsca kilka rzędów od niego.
Zawsze uważał, że nauczyciele organizujący wycieczki i wybierający transport kolejowy są jakimiś sadystami, którzy chcą, żeby nie tylko oni musieli znosić ten jazgot. Spojrzał na telefon i zobaczył nową, nieodczytaną wiadomość. “Czekam na peronie” przeczytał i uśmiechnął się pod nosem do ekranu. Zabawne, jak często te uśmiechy ludzi skierowane do telefonu potrafią zdradzić, że napisał do nich ktoś bliski.
Jeszcze zanim zdążył wysiąść zauważył ją na zewnątrz. Dzięki temu od razu wiedział, w którą stronę powinien się udać.
- Cześć, piękna. - rzucił zbliżając się do niej i całując ją w policzek. Poczuł przy tym ciepło bijące od jej twarzy.
- No cześć. A co ty taki miły dzisiaj dla mnie? - zapytała
- Nie mam pojęcia. Chyba po prostu się stęskniłem.
Chwycił ją za rękę i ruszyli razem w kierunku wyjścia z dworca. Jej dłoń była zimna. Tak samo jak zawsze. Od kiedy tylko zaczęli się spotykać żartowali sobie z tego, że jest jej potrzebny jako ogrzewacz do rąk. Jednak ten dotyk również jemu zapewniał ciepło. Takie, które czuł wewnątrz siebie i które tylko utrwaliło uśmiech na jego twarzy. Jesienne powietrze było chłodne. Czuli to zwłaszcza przechodząc mostem nad Wisłą.
- Zgłodniałem trochę po drodze. Może pójdziemy coś zjeść? - zaproponował spoglądając na nią.
- Miałam nadzieję, że to zaproponujesz. Co powiesz na naleśniki?
- Brzmi dobrze. Mam nadzieję, że nie gdzieś daleko? - zapytał czując burczenie w brzuchu.
- Nie, możemy pójść na rynek. Pięć minut i będziemy na miejscu. - Uśmiechnęła się do niego. Była szczęśliwa, że się zgodził. Miała nadzieję na akceptację jej pomysłu, żeby zjeść razem obiad w Manekinie.
Przyjechał do niej już trzeci raz i chciała pokazać mu kolejne ze swoich ulubionych miejsc w mieście. Trochę chciała mu tym wynagrodzić to, że ona u niego była tylko raz i to przejazdem - czekając na pociąg do Torunia. Za każdym razem starała się znaleźć miejsce, które uszczęśliwi ich oboje.
Usiedli przy jednym ze stolików ustawionych na zewnątrz lokalu i już po chwili od złożenia zamówienia kelner dostarczył ich dania.
Naleśniki były obłędne. Już sam ich słodki zapach przypomniał mu jak jadał podobne w dzieciństwie u swojej babci. Wybrał opcję z nadzieniem truskawkowym, która była jego ulubioną. Co prawda wolałby, gdyby były to pachnące, letnie owoce. Takie kupione na straganie stojącym na każdym skrzyżowaniu w szczycie sezonu na te przysmaki. Jednak nawet ta niewielka niedogodność nie potrafiła zepsuć mu humoru wynikającego z jej towarzystwa. Pomyślał, że tak niewiele potrzeba do szczęścia. Wystarczy ta jedna osoba, która jest dla ciebie ważna, żeby jakoś łatwiej przełknąć codzienność. Zupełnie jak naleśnika.
- Może pójdziemy posiedzieć nad Wisłę? - zapytała posyłając mu uśmiech. - Nie jest bardzo
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Raaz
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…