Wróć do katalogu

Dni pełne tajemnic - Prolog

Tragiczna podróż z wakacji.

MartaG, opublikowano , 6 min czytania, 3,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

PROLOG

Dzień robił się gorący i parny. Zamglone poranną rosą słońce wisiało na bezchmurnym niebie. Za oknami samochodu, daleko za nim, majaczyły jeszcze topole, których gałęzie uginały się pod naporem zanikającego wiatru. Agata wychyliła głowę i próbowała dojrzeć małą postać stającą daleko na horyzoncie, ale właśnie w tym momencie zakryło ją wzniesienie, z którego zjechał samochód. Westchnęła głęboko, spoglądając na zamykającą się ciężką, żelazną bramę. Ten rytuał powtarzał się zawsze, kiedy musiała wracać do miasta, zostawiając babcię w jej ogromnym domu, w którym spędzały z siostrą jeden miesiąc wakacji. Uśmiechnęła się pod nosem i spojrzała na Olę. - Jesteś za duża, żeby się tak mazać – zażartowała. – Wrócisz tu szybciej, niż myślisz, a Maciek na pewno poczeka. - Naprawdę nie wiem, co masz na myśli – Agata dumnie uniosła głowę, zdając sobie sprawę, że to właśnie za nim najbardziej będzie tęsknić. - Daj spokój, zawsze, kiedy stąd wyjeżdżamy masz minę, jakby spotkało cię wielkie nieszczęście. Dlaczego po prostu mu nie powiesz? - No coś ty?! – Oburzyła się. - Uważaj, bo wpadniesz na drzewo – ostrzegła Ola. – Może skupisz się na prowadzeniu, żebyśmy dojechały całe do domu. Wygodniej rozsiadła się w fotelu kierowcy i głośniej nastawiła radio. Z rykiem silnika minął je motocyklista, ledwo mieszcząc się między nimi a nadjeżdżającym z naprzeciwka samochodem. - Co za debil! – Krzyknęła Ola. - Głupców nie brakuje – Agata wzruszyła ramionami, przyzwyczajona do najróżniejszych zachowań kierowców. Wspominała wakacje. - Znowu nie dogadałaś się z babcią – zagadnęła. Ola najwyraźniej za nią nie przepadała. - Wiesz, że wolę jej unikać. Poza tym, to ty jesteś jej ulubienicą. Roześmiała się. - Nawet nie próbujesz z nią rozmawiać. Zresztą tak samo, jak rodzice, którzy nawet nie odwiedzili jej w wakacje. - Ona jest taka… – zawahała się, szukając odpowiedniego słowa. – Sztywna. - No coś ty, babcia? – Spytała, nie dowierzając jej zdaniu. – Naprawdę odniosłaś takie wrażenie? Babcia Irena Głogowska wywodziła się ze starego, szlacheckiego rodu i atmosfera, która ją otaczała nie pozostawiała wątpliwości odnośnie jej prawdziwie hrabiowskiego pochodzenia. Mimo siwych włosów i pomarszczonej twarzy, nikt nie posądziłby jej o tak sędziwy wiek. Była damą w każdym calu, kobietą wiekową, jak jej dom, ale tak samo jak on, wyglądała wspaniale. Była bardzo energiczna i wiecznie uśmiechnięta. Jednak uśmiech ten przygasał, kiedy patrzyła na swoją córkę. Być może to tłumaczyło, dlaczego rodzice tak rzadko ją odwiedzają. - Ciebie zawsze inaczej traktowała. Jesteś jej oczkiem w głowie. - A ty jesteś oczkiem w głowie rodziców, więc jesteśmy kwita. Ola uśmiechnęła się do siostry. Ona też odczuwała tą rażącą niesprawiedliwość. Anna Głogowska, była typową…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych