Wróć do katalogu

Do świtu

Piąta część "Trędowatej", jednocześnie zakańczającą "pierwszą część" opowiadania.

simae, opublikowano , 11 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Stała w korytarzu, nerwowo poprawiając sukienkę. Frank nie pomagał jej swoim zachowaniem – chodził po domu z szerokim uśmiechem, wcale się nie spiesząc. Dostawała białej gorączki, czekając aż będzie gotowy. Dzień otwarcia wystawy. Miała nadzieję, że nigdy nie nadejdzie, ale jednocześnie chciała się przekonać, jak to jest być normalnym człowiekiem. Żałowała tylko jednego: musi opuścić Franka. Nie może ciągle na nim polegać. Koniec pracy, koniec pomocy. Miała swoją dumę. Teraz chciała schować ją głęboko i zostać w tym mieszkaniu na zawsze. Niesamowite, jak przywiązała się do tych paru zakurzonych metrów podłogi. Poza tym, bała się. Nigdy nie powiedziałaby tego głośno, ale bardzo niepokoiła się przyszłością. – Miko, musimy iść. Bez słowa otworzyła drzwi, wychodząc na klatkę schodową. Powoli pokonała stopnie, słysząc głośne stukanie obcasów. Szpilki były jednym z elementów eleganckiego stroju, o który postarał się fotograf. Była mu wdzięczna, wiedziała też, że musi dzisiaj wyglądać olśniewająco, ale… nie lubiła sukienek. Źle się w nich czuła, zwłaszcza jeśli sięgały jej tylko do połowy uda. – Posłuchaj. – Frank położył Miko rękę na ramieniu, zmuszając ją do zatrzymania się. – Będzie tam masa osób. Nie przejmuj się nimi, cały czas będę z tobą. Tym ważnym cię przedstawię, od razu ich poznasz. Wypadałoby, żebyś była dla nich miła, rozumiesz? Dziewczyna przewróciła oczami, uwalniając się od dotyku fotografa. – Całus w rękę wystarczy, czy może mam im od razu wskoczyć do łóżka? – warknęła, stając przed masywnymi drzwiami kamienicy. Nie czekając na reakcję Franka otworzyła je. Natychmiast poczuła powiew zimnego powietrza, żałując, że nie jest ubrana w coś cieplejszego. W końcu zbliżała się zima, najmniej odpowiednia pora na paradowanie po ulicach w wyciętej, wieczorowej sukience. Nie zauważyła zbliżającego się do niej mężczyzny, póki nie chwycił ją za nadgarstek, przyciągając do siebie. – W rękę nie, to ich działka. A co do łóżka… – pochylił się nad nią ze złośliwym uśmieszkiem – …to może daj sobie spokój. Będę zazdrosny. Tylko prychnęła, wyrywając się z uścisku. Szła przed siebie, starając się nie słyszeć radosnego śmiechu fotografa.

– Wkurzasz mnie. Ignorujesz. Co ja tu w ogóle robię? – jęknęła brunetka, mordując wzrokiem towarzyszącego jej mężczyznę. Ten, jak gdyby nigdy nic, chwycił kieliszek, uważnie wpatrując się w tłum. Po chwili uśmiechnął się, wskazując na wysoką blondynkę w nieco dziwnym, ale na swój sposób uroczym kostiumie. – To Vivien, znana projektantka. Później ci ją przedstawię. Zrobiła tę czarną sukienkę, taką wyciętą, pamiętasz? Miko mruknęła coś pod nosem, rzucając kobiecie wrogie spojrzenie. Wiedziała już, na kim skupi się jej zły humor. W dodatku to przez blondynkę została u Franka. Właściwie przez jej sukienkę, ale liczy się fakt. – Nawet o tym nie myśl – fotograf jakby czytał jej w głowie. – Vivien to bardzo sympatyczna osoba, która za darmo pożycza mi ubrania do sesji. Nie próbuj być wredna, bo będzie z tobą krucho. – Tak, proszę pana. Coś jeszcze? – Uśmiechnij się. Idzie do nas główny sponsor wystawy. Spodziewała się ujrzeć grubego, starszego faceta w pięknym, drogim garniturze. Nie myliła się. – Frank, jednak jesteś! Piękne zdjęcia, modelka jeszcze piękniejsza. No, ale co to ja miałem… Miko uśmiechnęła się sztucznie, patrząc błagalnie na fotografa. Ten ani myślał jej pomóc. – Tim, miło cię tu widzieć! – krzyknął, zerkając na dziewczynę. – Pewnie już znasz Miko, prawda? Wybaczcie, że zostawię was samych, ale muszę porozmawiać z dyrektorem galerii… – Frank uśmiechnął się, mrugając do sponsora. – Zaraz wrócę. I odszedł. Miko nie wiedziała, co ma robić. Oczywiście, musi być uprzejma, ale nie podobał jej się wzrok tego człowieka. Ani to, jak się do niej odezwał. – No, mała, ładne zdjęcia – powiedział do dziewczyny – i ładne ciało. Chciałabyś trochę zarobić? – Co pan przez to rozumie? – spytała brunetka niepewnie, starając się dyskretnie odsunąć. – Wiesz, mam znajomości. Tu i tam… film, teatr, wybiegi, co tylko chcesz. Tylko – posłał jej znaczący uśmiech – musisz być miła. Miała ochotę uderzyć tego faceta czymś ciężkim, a potem znaleźć Franka, zabić go i uciec. Jak on mógł ją zostawić z tym...! Miarka przebrała się, kiedy mężczyzna objął ją ramieniem, dotykając przy tym nagich pleców. Poczuła nieprzyjemny dreszcz, kiedy jego dłoń zjechała na biodro. – Proszę mnie puścić – warknęła, odsuwając się gwałtownie. Już nie martwiła się o opinie innych. Nie będzie pozwalała na takie rzeczy! Szybko złapała torebkę, leżącą do tej pory na stoliku obok. Nie miała zamiaru szukać Franka, niech wraca bez niej. Weszła jeszcze do łazienki, by uspokoić się przed wyjściem. Stanęła przed lustrem. – Spokojnie, to tylko jakiś debil – mruknęła. Nagle usłyszała kilka damskich głosów, kierujących się w stronę toalet. Bez namysłu weszła do jednej z kabin, by nie narażać się na niezręczne pytania i komentarze. Słyszała strzępki rozmowy, jednak nie wsłuchiwała się. Do chwili, kiedy padło jej imię. – Widziałyście tą modelkę Franka? – Tak. Ciekawe skąd ją wytrzasnął! Czy to była… drwina? – Nie chcesz wiedzieć. Ponoć jest z… no wiesz. – Serio?! Niemożliwe. Jakim cudem namówiła go na sesję? – Niby sam chciał. – Jaaasne. Wiecie, są na to sposoby. Łóżko……

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych