Dom wśród brzóz
Proszę o opinie - jeśli ktoś uważa utwór za kiepski, proszę o słówko uzasadnienia. Człowiek uczy się na błędach, prawda? :)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Na przełomie sierpnia i września bywa tak, że lato trwa jeszcze w najlepsze, a jednak czuć w powietrzu zapowiedź nadchodzącej jesieni. Tak samo było tego roku. Pożółkłe liście zdobiły korony drzew, zaś wieczorami, pomimo upalnych dni zakradał się chłodek świadczący o końcu lata. Wśród łąk i rosnących kępami starych brzóz, ograniczony z jednej strony ciemnym lasem sosnowym, stał dom. Drewniany, wysoki ze spadzistym dachem i zielonymi okiennicami pamiętał jeszcze czasy swojej świetności, ale nieznacznie zapadnięty dach nad gankiem i poczerniałe deski świadczyły o potrzebie remontu. Pełnił funkcję domku letniego dla całej rodziny, która odpoczywała w nim każdego lata. Mógł pomieścić nawet dwanaście osób jednocześnie, ale wszyscy z reguły się rozmijali się urlopami, zaś na wrzesień zjeżdżała głównie młodzież, dla której wakacje kończyły się dopiero razem z wrześniem.
- Ciociu, ja mam do cioci sprawę. – powiedziała Agnieszka, zbliżając się do korpulentnej kobiety, która na skąpanej w blasku zachodzącego słońca werandzie drylowała śliwki do ciasta. - A co się stało? - spytała kobieta, przerywając pracę i wytarła ręce w fartuch, spoglądając na dziewczynę. Agnieszka się rozejrzała, jakby obawiała się, że ktoś usłyszy to, co miała do powiedzenia. - Ja jestem nieszczęśliwa... – wyznała w końcu konspiracyjnym szeptem. - A czemu? - Zakochałam się. - Nieszczęśliwie? - Nie... W zasadzie szczęśliwie, tylko... Tata to utrudnia. Ciotka spojrzała uważnie na siostrzenicę i z pobłażliwym uśmiechem spytała: - Jak utrudnia? Nie jest zadowolony, że z nim się spotykasz? - No właśnie. A nawet gorzej – grozi mi. - Grozi?! A w jaki sposób? Dziewczę ciężko westchnęło i usiadłszy na drewnianym stołeczku, odrzekło: - No, że wyda mnie za mąż na siłę, za kogoś tam. Nawet go nie znam... Wpatrzona w siostrzenicę w osłupieniu, ciotka nagle wybuchnęła śmiechem. Niebieskie oczy Agnieszki napełniły się łzami. - Ciocia się ze mnie śmieje? - Nie, Aguś, nie z ciebie. – przetarła oczy kobieta, starając się pohamować wesołość. – A właściwie, trochę z ciebie... Na siłę – na siłę cię za mąż wydadzą! Ha ha ha! A ty uwierzyłaś? - Ojciec mówi poważnie! - Dziecko, który to wiek mamy? Osiemnasty? A ty masz już ponad dwadzieścia lat, to jak sobie to wyobrażasz? Agnieszka zerknęła lękliwie w głąb domu. Specjalnie usiadła tak, by mieć na oku widoczny w otwartych drzwiach korytarz. - Prawda jest taka, ciociu, że tacie nie podoba się Robert. Tak bardzo, że nie życzy sobie, żeby przychodził, a kiedy usłyszał, że się chcemy zaręczyć, zabronił mi się z nim spotykać. A ja... Ja go kocham, rozumie ciocia? Ciotka wzruszyła ramionami. - No tak - wiem, że twój tata bywa stanowczy, ale nie przesadzaj. Dorosła jesteś. - Tak się cioci wydaje! – nadąsała się dziewczyna. – A ja tylko do cioci mam zaufanie. - No, ale co ja mam zrobić? Jak mam ci pomóc? - Ciocia może przekonać tatę... Kobieta ponownie się roześmiała. - Niby jak? Pominąwszy fakt, że to nie moja sprawa? Wydaje mi się, że przesadzasz, nie będzie tak źle. - Nie wiem, boję się. - Na siłę nikt ci nic nie zrobi, bez obawy. Ojciec tylko tak cię straszy. Aleś mnie rozbawiła... Moja babcia poszła siłą do ołtarza, ale to było sto lat temu! Jeszcze w czasach, kiedy panienki nie miały dużych możliwości sprzeciwu. Słyszałam tę historię sto razy, uwielbiałam, kiedy babcia ją opowiadała. Chcesz posłuchać? Agnieszka skinęła głową. - Babcia nie miała jeszcze osiemnastu lat, kiedy zakochała się na zabój. Podobno z wzajemnością, ale z kolei jej wybranek nie podobał się ojcu. Była piękną, złotowłosą dziewczyną, więc cała rodzina dokładała starań, by wydać ją dobrze za mąż. Wybranek babci nie miał pieniędzy, ani stanowiska, więc o ślubie nie mogło być mowy. Rodzina – choć pochodząca od bogatych ziemian, była mocno zubożała i wszyscy pokładali nadzieję właśnie w niej; liczyli na wżenienie się w bogatą rodzinę. Kiedy pojawił się odpowiednio majętny kandydat, ojciec zapowiedział babci, że nie chce słyszeć o tamtym „gołodupcu” i zaczął przygotowywać wesele. Babcia, głęboko nieszczęśliwa, twardo odmawiała poślubienia owego pana i groziła, że ucieknie. Została zamknięta w pokoju. Prawie nie jadła i nawet próbowała się
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Imlardis
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…