Dwadzieścia groszy (cz.1)
Dziewczyna o imieniu Miriam popełnie głupotę, którą będzie żałować do końca swojego życia...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Prowokowała go. Lekkie ruchy rąk, mocne kołysanie bioder… Naprawdę starał się powstrzymywać, ale to było silniejsze od niego. Kusiła jednym uśmiechem, rozpalała jednym spojrzeniem… Zalotnie mrużąc swoje czekoladowe oczy usiadła mu na kolanach i cicho zanuciła piosenkę dobiegającą z dołu. Szepcząc jakże tu gorąco ściągnęła bluzkę. Niepewnie pobłądził wzrokiem po obcisłym, białym podkoszulku i zacisnął ręce na jej biodrach. Była tak idealna… Znała swoje zalety. Doskonale wiedziała co zrobić żeby stracili dla niej głowę. Wszyscy. Co do jednego… - Dawid mnie zabije jeśli… - Csiii- jej palec delikatnie musnął jego usta. Uśmiechnęła się i prowokacyjnie zaczęła poruszać- to w przód, to w tył- niby tańcząc do rytmu muzyki. Widziała wypieki na jego twarzy. Jeszcze bardziej ją to kręciło. Może wypiła za dużo…? A może chęć zemsty była tak wielka…? Przybliżyła się i zaczepnie zagryzając jego ucho szepnęła: - Dawida już nie ma… Nadal tańczyła odważnie patrząc mu w oczy. Powabnie bawiła się swoimi długimi, blond włosami, kusząco zarzucając je we wszystkie strony. Wiedziała, że jest perfekcyjna. Doskonała w każdym calu. Mogła wszystko, pragnęła wszystkiego… W końcu stracił nad sobą kontrolę i podniósł się obejmując ją mocno. Całując zachłannie skierował się w stronę dużego, pustego łóżka… * Szybkim krokiem przemierzała te kilka ostatnich metrów dzielących ją od terenu szkoły. I tak była już spóźniona dobre kilkanaście minut, a przecież zaczynała matematyką. Na samą myśl nauczycielki tego przedmiotu skręcało ją w żołądku. Nie żeby się jej bała… Ona nie bała się nikogo. A pani Zawadzkiej po prostu nienawidziła. Mocno pchnęła wielkie drzwi i ruszyła w stronę schodów. O ściany korytarza odbijał się pusty stukot niewielkich obcasów. Szybko zbadała wzrokiem obcisłe, ciemne dżinsy i pogładziła kołnierzyk białej bluzki. Choć miała miano ‘niegrzecznej’ i ‘nieokiełznanej’ do szkoły zawsze ubierała się elegancko i na poziomie. W ostatniej chwili poprawiła jasne pasemko, które niewiadomo kiedy uwolniło się z idealnie zaczesanego kucyka po czym zapukała dwukrotnie do zielonych drzwi klasy numer trzynaście. Po usłyszeniu wyczekiwanego ,,Proszę” pociągnęła za klamkę i znalazła się w dużym, jasnym pomieszczeniu z rzędem…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil makabe
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…