Dwie organizacje
takie tam opowiadanko o fantasty z miłością i wojną organizacji w tle, w Poznaniu
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
4 lata temu, Dom dziadka, Poznań M. Tokarzewskiego 4 Istnieje wiedza, która może zniszczyć ten świat. Istnieją tez dwie organizacje, które walczą. Nasza, „obrońcy” stara się nie dopuścić do ujawnienia tych sekretów i druga „poszukujący”, dążąca do przejęcia za pomocą tej wiedzy władzy nad światem. Walczymy ze sobą od 1000 roku p.n.e. przynajmniej o tej dacie mówi pierwszy znany nam przekaz członka organizacji, jak dotąd my zwyciężaliśmy zawiodło tylko parę komórek np. niemiecka, w 1933. Nasza rodzina należy do obrońców od pokoleń teraz ty musisz zdecydować, czy chcesz do nas dołączyć? -Chce dołączyć. -Dobrze wnusiu, więc od dziś będę Cię uczył wszystkiego, co sam umiem. Od walki wręcz do obsługi broni maszynowej. 2 lata temu tajna centrala na Polskę -cześć Mirek nie wiedziałam, że też jesteś, w firmie. -Ano, Becia, całe to moje zadupie z dziadkiem obstawiam. -Winogrady i Naramowice tak? -Miej więcej. -REKRUCI MIASTA POZNANIA, PROSZENI SĄ NA PRZYSIĘGE- ogłosiła umieszczona, w kącie szczekaczka. -Chodźmy. W Sali stał starszy, łysy pan, w mundurze z dystynkcjami generalskimi, w jego najbliższym otoczeniu dowódcy wojewódzcy, a pod ścianami mentorzy. Kiedy już wszyscy zajęli wyznaczone miejsca, wódz przemówił: „Powtarzajcie za mną słowa przysięgi: Ja żołnierz, obrońców przysięgam stać na straży ludzkości, z wrogiem walczyć do ostatniej kropli z żył, walczyć z honorem, nie wykorzystywać wiedzy dla własnej korzyści.” Kiedy słowa przysięgo przestały wybrzmiewać, wśród sklepień sali dodał jeszcze: -A teraz dziękuje wam za uwagę, kontynuujemy o 20, w sali balowej. 30 VIII 2008 -Cześć dziadek, stało się coś, taki zadowolony jesteś. -Dwie sprawy w Bydgoszczy, ale to już z dwa tygodnie będą, zniszczyliśmy całe struktury wroga. -A ta druga? -Widziałeś ostateczny skład swojej klasy, licealnej? -Nie, a co? -10 chłopaków, 20 dziewczyn. -Zalety humana, co dzisiaj robimy? -Stwierdziłem, że w końcu czas na kałacha. 1 IX 2008 -Cześć Mirek jestem, a ty? -Dorota, klasa E, nie? -Jak najbardziej. -Słuchaj Mirek, bo ja nie tutejsza, jak się dostać do okrąglaka? -W 51, 16 i wysiadasz przy zamku i kawałek trzeba przejść, lub 5 tam gdzieś koło okrąglaka, chyba nawet pod staje, a mówiłaś, że ty nie nasza, a skąd, jeśli można wiedzieć? -Z Bydgoszczy. -Bydgoszcz piękne miasto. -Brzydkie. -Może teraz, kiedy straciła perłę, w koronie-mały uśmieszek pojawił się na jej twarzy-. -Chodźmy już głupio się spóźnić pierwszego dnia. Po ponad godzinie pieprzenia dyrektorki, a potem wychowawczyni, kiedy ich, w końcu uwolnili, podjęli przerwaną rozmowę: -Dorota idziesz na 69, albo 82 - Tak, ja na łokietka jadę. -Warto wiedzieć, że na łokcia mieszkasz. -Nie, nie ja za łokcia, na Bolka koło biedronki. -Oj za tą biedronką nie jedna butelka „pękła” z moim współudziałem, ale to pomińmy nie dałabyś się zaprosić do kina, albo klubu? -Oj dałabym dała. -Może, w sobotę. -W tym tygodniu nie mogę, ale w przyszłym jak najbardziej. -To jesteśmy umówienie, ja niestety muszę wysiąść, do jutra. -Pa. Z następnych kilkudziesięciu minut, jakie zajęła mu droga do dziadka nie wiele pamięta, ani którędy szedł, Ani, kogo spotkał, w oczach miał jej postać, a w głowie dźwięczał jej głos. -Dziadek, mówię ci zakochałem się, ma na imię Dorota, niska, ciemne włosy, błękitne oczy i jest po prostu śliczna(obiektywny skryba się z tym zgodzić nie może)-wyrzucił z siebie, szybko- a i jest z Bydgoszczy. -Ach miłość upaja jak wino, ale posłuchaj mamy akcje poszukujący dowiedzieli się o pewnych średniowiecznych artefaktach, które niestety, wcale nie są zaginione, a większość, jest, w rękach leprokonusów, lub innego tałatajstwa gotowego sprzedać, własną matkę. Jest ich dziewięć, zgromadzone i połączone, na wzgórzu Wojciecha, w noc kupały, od 22 do świtu dnia następnego spełniają jedno życzenie, na jednego człowieka dzierżącego berło dziesiąty i najpotężniejszy z nich. Przekazanie pierwszego artefaktu, ma się odbyć w nocy z 10/11 września o 23, w magazynach na karpiej, masz jakieś pomysły? -Klan nie wie, że my wiemy i nie będą spodziewać się zasadzki 6 osób wystarczy, Beata, Kacper i ich mentorzy, weźmiemy empi może MP5, albo kabekaes kałach, lub Steyr-aug jakiś i pistolet, jaki kto lubi. -Powiadomię ich. Magazyny 10/11 września 2008 Stali na środku pomieszczenia, jeden leprokonus, jeden oficer, trzech ludzi i co wszystkich zdziwiło jedna poszukująca. Oficer wypowiedział ostatnie słowa „interesy z wami to przyjemność”, kiedy ciszę nocy zerwało kilka strzałów z AK, Dwu poszukujących padło bez życia, a leprokonus zwiał, zanim reszta zorientowała się, w sytuacji wpadli Mirek, Beata i Kacper. Rozpoczęła się mordercza walka, w ręcz Mirek, który walczył z poszukującą poczuł, że trafił na równego sobie przeciwnika. W seriach parad, ciosów i bloków para, przemierzyła cały magazyn, demolując go przy tym znacznie, jednak ani jedno ani drugie nie osiągnęło swojego celu, ani Mirek nie zdobył berła, która pewnie dzierżyła, w lewej, używając go często, jako tarczy, ani ona nie otworzyła sobie drogi do wyjścia. Kiedy znaleźli się pod ścianą przeciwległa do bramy, wyprowadziła potężny cios nogą, który zgruchotał kości przed ramienia, padając, już bardziej instynktownie niż świadomie wyszarpnął pistolet i oddał jeden jedyny strzał. Po czym osunął się, w ciemnoś. Obudził się jedenastego rano, w domu dziadka, czując wydarzenia poprzedniego dnia całym ciałem, spytał się dziadka: -Co się stało? -Zemdlałeś, ale dzięki temu strzałowi, który trafił ją, w nogę, zdobyliśmy berło, teraz mogą mieć wszystkie inne i chuja zrobią. -To dobrze-próbuje wstać-kurwa, ja pierdole kurwa mać. -Spokojnie poszukująca rękę Ci złamała. -Kurde, a ja myślałem, że to obite ciało mnie boli, cholera na sobotę się z Dorotą umówiłem, szlag by to. -Spokojnie jak kocha to poczeka -Dobra pomińmy, my w ogóle coś zarabiamy? -Ta, ale musisz do osiemnastki zaczekać, żeby odebrać. -To nieważne, ale tak się zacząłem zastanawiać, za co my żyjemy. -Płacą dobrze, a teraz śpij, lub myśl, w piątek, musisz, jej wszystko jakoś wytłumaczyć. -Wiesz, co dziadek, jak ja zapraszałem, to pomyślałem sobie, że ostatni raz tak się bałem jak nas dwu wtedy pod Warszawą zdybali, ilu ich tam było z 50, e w sumie, jakby nie oddział Kazia to jużby nas nie było. -Wiem jak pierwszy i nie tylko raz twoją babcie gdzieś zapraszałem to się bałem jak, w ’56 władza tfu wysłała na nas wojsko, śpij. SZKOŁA 12IX Mirek, klnąc, na czym świat stoi, czekał na Dorotę. Kiedy przyszła, jakoś tak szczęśliwie, w pewnym sensie, jak pomyślał Mirek, się złożyło, że ona tez była niedysponowana ze względu na złamanie prawej nogi, które nastąpiło nad różanką. Przełożyli spotkanie na czas bliżej nieokreślony, kiedy oboje będą dysponowani. DZIADEK 12 IX -Dziadek, kiedy postrzeliłem, tę agentkę to, w którą to było nogę-spytał modląc się by była to lewa- -Prawa, a co? -Dorcia, ma uszkodzoną ta samą, cholera by to. -To nic nie znaczy, a teraz szkolenie, ze względu na rękę, zajmiemy się dzisiaj magią -Magią? -Tak, istnieje parę rzeczy bardzo ułatwiających życie, które można uznać za magie, masz swoją odznakę. -Tak. -To powiedz do niej „Mundur start”! W Kilka sekund po wypowiedzeniu tych słów. Ubranie przerodziło się, w standardowy mundur polowy, zgadzały się nawet stopień i baretki od odznaczeń, a kominiarka zakryła twarz -Doskonale teraz powiedz „Broń” i dodaj, co chcesz dostać -Broń dwie Berety i kałach Na ramieniu pojawił się znajomy ciężar AK-47, a w pasie poczuł materializacje kabur. -Dziadek dobre, a jak to odwołać. -Mówisz „stop”. -Dobre, a są jeszcze jakieś dziedziny magii oprócz przywołań. -Tak, ale o nich, kiedy indziej poćwicz trochę, a i lepiej mówić, jaki dokładnie model danej broni chce się otrzymać. -Dobra. 17 X DOM DZIADKA -Cześć, co dzisiaj? -Plany, taktyka, strategia i OPM. -OPM? -Tak, każdy na 16 urodziny dostaje osobistego pomocnika magicznego, takie upierdliwe stworzenie, które, w sumie nic nie robi do wyboru masz gadającego psa, lub kota. -Wole psy, a co to był za alarm? -Kolejny artefakt, a kwaterę główną założyli teraz, w poznaniu, a wracając do artefaktu szpieg nie dał rady, ustalić pewnego miejsca gdzie go przekażą, ale ustalił trzy miejsca prawdopodobne, my idziemy na karpią. -Ten niedokończony budynek? -Tak, a powiedziałem my to było przejęzyczenie idziesz sam. -Luz wezmę dwie berety, lub gloki i jakieś empi, może MP5. -Dobra, bądź tu 18, o 23 dostaniesz wszystko tam masz być o północy. 18 X -Witaj miałam, nadzieje, że Cię tu spotkam. -Poszukująca. -Brawo, a teraz szykuj się na śmierć. -Nie tak szybko, mamy czas. -Postrzeliłeś mnie gnoju. Musiałam wystawić kolegę, przyjaciela, ukochanego. -No i? Ja też musiałem wystawić dziewczynę, którą kocham. -Koniec gadania chce Cię już zabić. -Czekaj, a może po prostu rozejdziemy się, w pokoju, wiem już, że transport tędy nie szedł, ty nie masz tu, o co walczyć, jo tyż. -Nie rozumiem, Cię musiałeś ukochaną wystawić i nie chcesz się na mnie za to zemścić? -Nie, ona mi wybaczyła, a mi człowiek musi ciężko podpaść, żebym, chciał mu coś zrobić, chociaż zabijałem już nie raz, ale nigdy, jeśli nie musiałem. -Jesteś, niesamowity. -Eta, to jak rozchodzimy się, czy walczymy? -Ten jeden raz nic się nie stanie, ale następnym razem Cię zabije!!! -Oczywiście, cześć. -Cześć. Biegiem, wracał do domu, nie zważając na zimne powietrze rozrywające płuca, to, że przyjaciele walczą, gdzieś tam walczą dodawało mu sił, musiał im pomóc. -Dziadek, to nie tu-wydyszał-co z reszą? -Żyją, ale nie mają artefaktu. -Liczy się, że żyją. Idę spać. 13 XI -Dziadek, w sobotę jest impreza u Agi, mogę iść? -Jasne. -A wiadomo coś o kolejnym artefakcie -Ta, w zielonej go łapią. -A to luz, lecę. 15 XI Czwarta rano, w głowie siano, mogłaby brzmieć myśl przewodnia końca imprezy. Część gości musiała o tej porze wyjść, a jak zwykle mieli spore problemy z samodzielnym utrzymaniem, kursu na, wprost, więc gospodyni poprosiła Mirka, w te słowy „Mirucha ty zakochany jesteś, to nic im nie zrobisz, weź Aśke i Monie odprowadź”. Ten dzięki bardzo dobremu humorowi, wspomaganemu przez % zgodził się i poszli Kiedy szli cytadelą, jeszcze pełną barw, w jednej z lipowych alei. Usłyszał „Bierzemy ich nadadzą się na poszukujących”. Jeszcze za nim przebrzmiało ostatnie słowo, wylądowało przed nimi 5 zakapturzonych postaci, uzbrojonych, w pałki. Momentalnie wytrzeźwieli. Mirek, krzyknął „Mundur, broń dwie berety 9f2 i AK-47 start”. Poczuł materializacje całego sprzętu, w ułamku sekundy wyciągnął oba pistolety i zaczął strzelać. Trzy postacie osunęły się na ziemię, ale dwie pozostałe były już przy nich. Pierwszy złożył się do ciosu, ale nie zdążył go wyprowadzić, oberwał, w szczękę i osuwając się, w nicość walnął, w ziemię. Drugi był wyzwaniem, z ruchów widać było, że facet zna się na rzeczy. Po krótkiej wymianie ciosów, w honorowej walce, Mirek stwierdził, że nie ma na to czasu i kopnął gościa, w jaja. Poprawił jeszcze kopniakiem, w głowę. Krzyknął „Dziewczyny, już mi tam, w krzaki i siedzieć tam dopóki nie zawołam, bo nogi z dupy powyrywam.”. A następnie zwrócił się do odznaki: -Dyspozytorium macie mnie na mapie -Tak-odpowiedział wkurzony, bo obudzony głos -Przyślijcie grupę likwidacyjną. -Tak jest. Po kilku minutach, wydawało się, że z nikąd pojawiło się piętnastu mężczyzn, w czarnych mundurach, do których Mirek, zwrócił się: -Panowie weźcie ich, bo za chwile mogą mnie zacząć, szukać powiedziałem na imprezie, że idę się na chwilkę przejść i spotkałem tych gnojków i tak już mnie za długo tam, w sumie nie mam -Okej chwytamy i już nas nie ma. -Cześć i pamiętajcie pokerek za tydzień. -Cześć Kiedy zniknęli Mirek wydarł się: -Dziewczyny chodźcie tu. -Mirek, co to do jasnej cholery było? -Nic takiego pogadamy o tym w poniedziałek, ale nikomu o tym nie wspominajcie, bo nogi z dupy powyrywam. -Dobra, ale chcemy Ci się jakoś odwdzięczyć. -Jeśli musicie to dajcie całusa i idziemy. -Okej, ale Mirek dalej masz ten mundur -Dzięki, Stop-znów był po cywilnemu i poszli dalej. 17 XI -Cześć, dziewczyny. -Hej. -Pamiętacie coś z naszego powrotu? -Wszystko. -Cholera, co chcecie wiedzieć -Co to było i kim ty jesteś? -4 żołnierzy i jeden…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Mb1010
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…