Dyskusja nad książką "Ciało-w-ciało z matką&q
Dyskusja nad książką "Ciało-w-ciało z matką" Lucy Irigaray, była to moja praca zaliczeniowa na uczelni. Otrzymałam za nią ocenę +4.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
W książce Lucy Irigaray przedstawiła swoje zdanie na temat związku dziecka z matką, jest to zapis wystąpienia, które odbyło się 1981 roku w Montrealu. W swoim wystąpieniu Irigaray chce pokazać, jak bardzo rola kobiety – matki została zepchnięta na dalszy plan i jak bardzo zatarła się więź matki z dzieckiem. Pragnie ona zauważyć problem „szufladkowania” kobiet jako wiecznie szalonych i niepoczytalnych. Już od pierwszych swoich słów Irigaray atakuje mężczyzn zarzucając im, że nie słuchają oni kobiet: „Dziwię się – i zarazem nie dziwię, niestety, choć jednocześnie trwam w tym zdziwieniu – że tak mało praktyków – mężczyzn znalazło się tutaj dziś wieczór, by wysłuchać co kobiety mają do powiedzenia o swoim szaleństwie. (…) To co mówią kobiety, prawdopodobnie napawa ich strachem. (…) Nie czują potrzeby słuchania kobiet” . Mowa tutaj o lekarzach - mężczyznach, którzy mają dyskryminować kobiety, kiedy te przychodzą do nich po poradę lekarską czy też na leczenie. Zważając, iż wystąpienie to odbyło się w roku 1981 roku, można powiedzieć, że aktualnie to się zmieniło, lekarze - mężczyźni mimo wszystko wysłuchają tego co pacjent ma do powiedzenia, bez wyjątku czy jest kobietą czy też mężczyzną. Powyższy cytat można odnieść również do mężczyzn żyjący przy boku kobiet, a więc mężów, braci, ojców, którzy często próbują narzucić kobietom jakiś punkt widzenia nie słuchając tego co one mają do powiedzenia na dany temat, gdyż tak jak powiedziała to Irigaray słowa kobiet napawają ich strachem, boją się konfrontacji, w tym aspekcie potrafię się zgodzić z Irigaray, jednak co dalszego jej wystąpienia mam zastrzeżenia i nie mogę się z nimi zgodzić, jako osoba głęboko wierząca. Irigaray zarzuca mężczyznom również to, że pragną oni kontrolować kobiety, że chcą wiedzieć co one robią, o czym rozmawiają i tak dalej, trzeba również zauważyć, że my kobiety robimy to samo również staramy się mieć mężczyzn pod kontrolą, to sprawia, że panuje równowaga pomiędzy nami, a nimi – tak mnie się przynajmniej wydaje. W swoim wystąpieniu Irigaray mówi, że nam nie jest dane prawo do własnego głosu, że wszystko co mówimy jest pod kontrolą naszych mężów, braci, ojców, z czym się nie mogę zgodzić, żyjemy w czasach, w których według mnie więcej do powiedzenia mają kobiety i to one głównie kontrolują słowa mężczyzn. Wspomina ona również o tym, że wszystkie wysiłki, jakie wykonamy w ciągu całego życia są niezauważane, a kiedy coś zrobimy lepiej niż Oni, czują oni lęk (o którym już w jakimś stopniu wspomniałam), a często również pogardę, Irigaray pisze: „Chyba, że chodzi o pogardę, gdyż konferencja ta została zorganizowana przez kobiety i dla kobiet” . Może zabrzmi to infantylnie, ale nie widzę sensu oburzenia Irigaray, że mężczyźni nie przybyli na tą konferencję, skoro nie była ona skierowana do nich. Wydaje mi się, że taka jest mentalność gatunku męskiego, że kiedy nie dostaną oficjalnego zaproszenia, czy zgody na przybycie nie uczynią tego, aby nie obrazić swojej dumy, bo w tych czasach nie można już mówić o honorze. W książce pojawia się mowa o szaleństwie kobiet, że jest więcej, aniżeli szalonych mężczyzn, autorka opowiada, że jej „uczciwy” przyjaciel powiedział jej kiedyś, bez zdziwienia słowa: „To prawda, zawsze myślałem, że wszystkie kobiety są szalone” . Każdy człowiek ma w sobie coś co czyni go na różnych etapach życia szalonym, nie można jednak rozgraniczać, kto jest bardziej skłonny do szaleństw, czy kobiety czy mężczyźni. O naszym byciu szalonym czy też nie decydują przypadki – wszelakiego typu wypadki, załamania nerwowe i tym podobne sprawy. Irigaray mówi, że tylko kobietom zarzuca się szaleństwo, zaś na szaleństwo mężczyzn nie zwraca się uwagi, z czym nie jestem w stanie zgodzić, gdyż mówi się o tym na równi. Irigaray zauważa, że mężczyźni, z reguły ojcowie pragną odciąć dziecko od matki, pragną, aby dziecko i matka już nigdy nie stanowili jedności, jak mówi o tym Irigaray, aby dziecko nie było już „ciało – w – ciało z matką”. Mówi ona, że w wyniku starania się za wszelką cenę, by matka – kobieta była tylko rodzicielką. Irigaray pisze: „Porządek społeczny, nasza kultura, samo psychoanaliza tego chcą: matka musi pozostać zakazana, wykluczona. Ojciec zabrania ciało-w-ciało z matką.”. Zastanawiam się, czy rzeczywiście tak jest, bo przecież to rozłączenie symboliczne, za pomocą odcięcia pępowiny zaraz po narodzeniu, nie oznacza rozłączenia dziecka od matki na dalsze życie, oczywiście formalne odejście dziecka od matki w końcu musi nastąpić. Syn, czy córka nie mogą do końca życia żyć „na garnuszku mamusiu”. Moim zdaniem nie jest konieczne funkcjonowanie „ciało – w -ciało z matką”, wystarczy by owa „matka” była. Teraz często słyszy się o porzuceniu niemowląt przez matki, a nie przez ojców, to matka ma prawo do decyzji o tym czy chce wychować dziecko czy też nie. Nie ma prawa do aborcji, nikt nie ma prawa decydować o tym, czy dziecko ma się urodzić czy też nie. Skoro człowiek począł się już w łonie matki, niech pozostanie tam do końca, czyli swoich narodzin. Aborcja jakby na nią nie patrzeć jest zabójstwem. Irigaray pisze, że: „Antykoncepcja i aborcja wywołują pytania o sens macierzyństwa” , co do antykoncepcji mam mieszane uczucia, ponieważ jako osoba wierząca i praktykująca uważam, że stosowanie antykoncepcji w małżeństwie jest grzechem, gdyż jest to jakby próba zapanowania nad wolą bożą. Jeżeli zaś chodzi o stosowanie antykoncepcji poza związkiem małżeńskim w kontaktach chłopak – dziewczyna, narzeczony – narzeczona to jest to trochę skomplikowane, seks przed ślubem jest grzechem, a więc stosowanie antykoncepcji także nie ma sensu, gdyż tworzy się koło. Zgodnie z moimi przekonaniami nie mogę zgodzić się z przytoczonym przeze mnie zdaniem Irigaray, ponieważ wychodząc z założenia, iż aborcja i antykoncepcja są grzechem, automatycznie się im sprzeciwiam, a więc uważam, że macierzyństwa nic nie jest zniszczyć, gdyż zawsze znajdzie się ktoś kto podobnie jak ja będzie myślał o antykoncepcji i aborcji, a poza tym gotowość do macierzyństwa, zależy od samej kobiety. Mężczyźni poszukują w ciągu całego swojego życia kobiety najbardziej przypominającej mu swą rodzicielkę, Irigaray pisze: „Z braku jakiegoś przedstawienia istnieje zawsze ryzyko powrotu do pierwotnej macicy, szukania schronienia w każdym otwartym ciele, ciągłego zamieszkiwania i zagnieżdżania się w ciele innych – kobiet?” , ma ona tu na myśli, że mężczyźni dopuszczają się zdrad, kontaktów seksualnych z wieloma kobietami, nie po to, aby ranić nas – kobiety – co i…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil ola_pik
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…