Wróć do katalogu

Dzień z pamiętnika młodego zazdrośnika

Młody chłopak jest zazdrosny o swoją dziewczynę, gdy dowiaduje się, że na weselu będzie chłopak, który dawniej szukał u niej szansy.

rediv, opublikowano , 10 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

To będzie jedna z wielu historii o chłopaku który jest inny od wszystkich. Będzie ona o mnie. Była sobota, przecierając oczy poczułem dziwne uczucie otępienia. Nie miałem żadnego snu, kolejny raz budzę się z całkowitej pustki. Słońce leniwie wznosiło się na horyzoncie, musiało być bardzo wcześnie. Leżałem jeszcze z dobrą godzinę w łóżku, zastanawiając się nad tym co przyniesie dzień. Przygnębiała mnie ta wizja. Rutynowo przeglądając wszystkie strony internetowe dostałem wiadomość od mojej dziewczyny, Martyny. W przeciwieństwie do mnie nie był to dla niej zwykły dzień. Wraz z rodzicami była zaproszona na wesele. Pogoda była wspaniała, słońce świeciło wysoko nad miastem, a dzwony z kościoła obwieszczały wybicie południa. Martyna musiała iść do fryzjera na umówioną wizytę. Pożegnaliśmy się, a ja przygnębiony wróciłem do przeglądania forum. Fakt, że jest bardzo ślicznie ubrana, a ja nie mogłem jej towarzyszyć wzbudził we mnie zazdrość i bezradność. Pogoda nabrała rumieńców, a słońce pięknie grzało. Zamiast cieszyć się tą wiosenną aurą smuciłem się siedząc w domu Krótko po obiedzie, po czułym pożegnaniu na czacie, Martyna poszła na wesele. Mogąc liczyć co najwyżej na SMS-y, aby na chwilę odrzucić od siebie smutek poszedłem na mecz z Kubą. Na szczęście miałem parasol, bo zaczęło padać. Mecz sam w sobie był nudny, mój klub w fatalnym stylu zremisował 2:2. Podczas spotkania dostałem wiadomość od Martyny, że na weselu jest też chłopak, którego łagodnie mówiąc nie darzę sympatią. Zazdrość wezbrała we mnie niesamowicie. Wiedziałem, że będzie próbował przystawiać się do mojej dziewczyny. Martyna to wyczuła, domyśliła się mojej złości. Była ona spowodowana nie tylko tym chłopakiem, ale też smutkiem, że nie mogę być tam razem z nią. Wracając ze stadionu, kolega namówił mnie na spotkanie. Pomyślałem, że idąc ze znajomymi na spacer może na chwilę zapomnę o tej sytuacji. Nie zapomniałem. Pocieszałem się robiąc jakieś durne sztuczki z petardami, ale przez głowę przelatywały mi coraz to gorsze rzeczy z udziałem tego chłopaka i Martyny. Zazdrość zmieszana ze smutkiem rosła z każdą godziną. Po wystrzelaniu całego pudełka petard, nie mogąc już wytrzymać z bezsilności, pożegnałem się ze znajomymi i wróciłem do domu. Po drodze zadzwoniłem do Martyny żeby spytać jak się bawi. Odpowiedź nie pocieszyła mnie, wręcz odwrotnie. Spowodowała, że tamta mieszanina uczuć zaczęła wrzeć. Opowiedziała mi jak ten chłopak, Szymon, co chwilę spogląda na nią ubraną w skąpą sukienkę. Wiedziałem, że niedługo zrobi ten krok i spróbuje poderwać moją dziewczynę. Nie mogłem tego znieść. Życzyłem jej udanej zabawy, mając nadzieję, że ani razu z nim nie zatańczy. Będąc w domu rzuciłem telefon i poszedłem wziąć prysznic. Cały czas rozmyślałem co ona tam robi, miałem przed oczyma najgorsze scenariusze. Kiedy skończyłem i rzuciłem okiem na telefon zobaczyłem 2 nieodebrane połączenia od Martyny. Po rozmowie dowiedziałem się, że ten frajer już ją podrywał. Co gorsza podczas rozmowy zabrał mojej dziewczynie telefon i mówił mi, że mam jej dać spokój. Nie mogłem wytrzymać, wszystko we mnie buzowało. Nie wiedziałem co zrobić, chciałem go zniszczyć. Najgorsza była ta bezsilność i próba wierności Martyny. Byłem świadom, że nie pozwoli do niczego dopuścić, ale i tak mnie okropnie denerwowała cała ta sytuacja. Jakbym ja tam był to by się nic takiego nie wydarzyło. Nie mogłem tego znieść, wyłączyłem telefon. Siedzenie w domu doprowadzało mnie do furii, potrzebowałem zaczerpnąć świeżego powietrza. Była godzina 22, kiedy wyszedłem na spacer. Szybkim krokiem przecinałem ciemne uliczki. Przechodząc obok remizy, zobaczyłem siedzących na zewnątrz ludzi, którzy zrobili sobie przerwę od zabawy. Siedziała tam dziewczyna w łudząca podobnej sukience do Martyny, ale wtedy zdałem sobie sprawę, że to nie może być ona, ponieważ jej zabawa jest w innym mieście. Przyśpieszyłem kroku i poszedłem na plac zabaw. Usiadłem na huśtawce i spokojnie wszystko przeanalizowałem. Martyna nie miała żadnego wpływu na to, że on tam jest i odrzucała jego zaloty. Szymon za to nie miał skrupułów i bezlitośnie wykorzystywał moją nieobecność. Co oni robili razem na zewnątrz? Nie mogłem tego objąć rozumem, chciałem go zniszczyć, a jej nie chciałem słuchać. Poczułem, że potrzebuję ruchu. Półbiegiem ruszyłem przed siebie. Byłem tak wkurzony, że czułem się niezniszczalny. Nic nie miało dla mnie znaczenia, żadnych ograniczeń. Wszedłem w jedną poboczną uliczkę bez oświetlenia. Zniknęła w niej grupka 6 może 7 osób o głowę wyższych i sporo szerszych ode mnie. Nie bardzo mnie to obchodziło, chciałem iść tą drogą. Zero strachu, energiczny krok i szeroko puszczone ramiona

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych