Wróć do katalogu

Dziennik nieco rubaszny 09

Jedna z wielu przygód autora dziennika. Nie ma krwi, ale są smarki. Zamiast bandytów jest banda straszliwych, komunistycznych urzędasów.

Don Cornellos, opublikowano , 6 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Pewnego ciepłego, niemalże letniego dnia znalazłem się w domu Kolejarza na ulicy Szczecińskiej, w celu stawienia się przed komisją przyznającą prawo do odbywania służby zastępczej. Wszyscy moi rówieśnicy, którzy wchodzili na salę, po spędzeniu tam kilku minut wychodzili z niej radośni, a nas nerwowo oczekujących swojej kolejki poklepywali po plecach, aby dodać trochę otuchy. Było to coś w rodzaju zaklinania rzeczywistości, odrobinę też przypominało sztafetę, w której zamiast pałeczki przekazywaliśmy sobie łut szczęścia. Mniej więcej po czterdziestu minutach od rozpoczęcia tej wątpliwej imprezy, nadeszła moja kolej. Otworzyłem drzwi i gdy po przekroczeniu progu zorientowałem się, że w ogromnej sali panuje złowroga cisza, od razu poczułem znajome kłucie w karku. Trema wzmogła się. Po karminowym dywanie tłumiącym kroki, tym samym nie pozwalającym zaistnieć mi bardziej niż to konieczne, posuwałem się ku wielkiemu stołowi. Idąc wydobyłem z siebie pozdrawiające słowa. Zza stołu stojącego na podłodze jakoś krzywo, jakby nieco w przestrzeni i wbrew grawitacji, odpowiedziało na lękliwe „dzień dobry” kilku mężczyzn ubranych w gustowne garnitury. Tutejsze grono decydujące o naszej przyszłości.Przystanąłem jakieś półtora metra od stołu i zaczekałem aż najgrubszy z siedzących porządnie się wykicha i wysmarka. Najwyraźniej był to przewodniczący komisji, bo kiedy wyraził prośbę o chusteczkę, wszyscy jęli jej szukać po swoich kieszeniach. Po tym jak ją otrzymał, okropnie zapaskudził, następnie oddał właścicielowi, wreszcie spojrzał na mnie i rzekł:- Proszę powiedzieć to samo, co napisał pan w podaniu. Odpowiedziałem, że nie bardzo rozumiem, bo wystarczy przecież przeczytać. - I już tym pierwszym, pragnącym jedynie dopomóc zdaniem, zdenerwowałem go. A widząc przewodniczącego zdenerwowanym nie rokowałem sobie pomyślnego przebiegu dalszej rozmowy. - Proszę powiedzieć. No niech pan powie, co Pan tu napisał? Wychylił się dosyć znacznie ponad stół i przez chwilę wymachiwał mi przed oczami kartką. A ja zapomniałem co napisałem. Wszystkie argumenty zawarte w podaniu wyparowały jak zwrotki zaliczonego na pamięć wiersza. Wiedziałem tylko jedno. - Nie chcę być w wojsku. To „Nie chcę być w wojsku” w sposób zaskakujący stało się nagle moim jestestwem. Argumenty były jedynie fasadą, wykrętem - temu przyporządkowane i tego pochodną, nie na odwrót. Na zadanie pytanie wciąż nie odpowiadałem. Moje milczenie powodowało krępującą ciszę, a mnie oblewał zimny pot. Postanowiłem przerwać nieznośną sytuację i coś mówić. Wydanie z siebie głosu stało się teraz celem samym w sobie. Problem polegał na tym, że kompletnie nie wiedziałem co mam mówić, a totalna pustka w głowie jakoś nic nie chciała zasugerować. I nagle usłyszałem jak wydobywa się ze mnie przeraźliwy bełkot. - Jąkałem się! Mój język stawał kołkiem, jakby co rusz wlatywała do gardła mucha z przywilejem pominięcia śmiertelnego w skutkach przygryzienia. Doprawdy…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych