Dziennik Samobójcy
Kilka dni z życia samobójcy
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
2 maj 2001
Pisać miałem zacząć już kilka dni temu, no ale cóż. Nic już z tym nie zrobię. Nie pamiętam tych dni, więc tak będę przynajmniej wiedział co się działo. Pokłóciłem się z Domi, co było masakryczne. Moja wina w tym była i tylko moja. Zachowałem się idiotycznie. I to bardzo... Ach, jakbym nie mógł być normalny. Na szczęście się pogodziliśmy wracając z uczelni. Nie było łatwo, ale jakoś się udało. Teraz nie dopuścić, aby się to powtórzyło kiedykolwiek. Nigdy, przenigdy. Kocham ją, więc takie debilstwa z mojej strony są... są.. jakby to ująć, bezsensowne? Tak. Właśnie tak. Głupie i bezsensowne szarpanie jej biednych nerwów. Miała rację. Ze wszystkim. Dobrze, że to zrozumiałem, lecz tylko dzięki niej. Wystarczy jedno jej słowo, a rzuciłbym się na pewną śmierć. Dla niej wszystko. Teraz, kiedy się pogodziliśmy fakt, że znów się ciąłem, wydaje mi się głupi, ale inaczej nie mogłem. Ból fizyczny pozwala zapomnieć o psychicznym cierpieniu. Gdyby nie leki, już dawno bym się zabił. Tylko ich działanie jest jakby słabsze. Wkrótce muszę kupić inne. Mocniejsze tabletki uspokajające. Jestem po nich obojętny na wszystko. Ból, cierpienie, szczęście. Nic. Jak zombie. Poznałem też dwie osoby w internecie. Pochodzą z Gdańska, więc to znajomość tylko w sieci. Nie spotkamy się nigdy. Marek i Sonia. Ciekawe osoby. Z Sonią szybko znalazłem wspólny język, z Markiem zresztą też. Z nim pisało się fajnie. Też spodobał mu się kolor moich oczu, jak wszystkim zresztą. Oczy. Hmm... Ciekawe, co oni w nich widzą. Nazwali mnie Złotookim. A wszystko przez jedno zdjęcie, na których istotnie są złote, ale przezwisko się przyjęło. Teraz nie jestem już Darkiem, lecz właśnie Złotookim. Cóż chyba czas iść spać, choć nie mam ochoty. Znów położę się i zasnę o nie wiadomo której lub wcale. Choć może to i lepiej? Zobaczymy co przyniesie jutro, a na razie zasnąć. Zasnąć i już nie myśleć.
3 maj 2001
Wstawać się nie chce bardziej niż myślałem. Pospałbym jeszcze, no ale nie mogę. Muszę wstać. Miałem dziwny sen. Topiłem się, ale nie mogłem utonąć. Niekończąca się męka. Pogoda paskudna jak nie wiem co. Pada deszcz i wieje silny wiatr. Nim dotrę na uczelnię, będę cały mokry. Świetnie. Po prostu świetnie. Dzień mija spokojnie. Na razie. Oby tak dalej. Dominika nie wygląda na złą, ale pewności nie mam. Jedynie nadzieję, że będzie dobrze. Spędziłem z nią przerwę przed piątą godziną wykładów. Było dobrze, co mnie cieszy. Zdaje się, że po wczorajszej kłótni nie pozostał ślad, lecz i tak muszę uważać. Żadnych głupot. Nie wiem co się stało. Przecież było tak dobrze. Miło spędzaliśmy dzień, a Domi nagle powiedziała, że to koniec, ze wszystko między nami skończone. Cholera jasna! Przybiło mnie to całkiem. Wróciłem do mieszkania dopiero o 21. Nawet nie zajrzałem do książek, tylko od razu połknąłem tabletki, które załatwił mi znajomy. Zadziałały…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Draxuss
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…