Dziewczynka, która ukradła gwiazdy.
Z morałem dla zatwardziałych egoistów.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Pewna dziewczynka bardzo kochała gwiazdy. Jej największym marzeniem było posiadanie jednej z nich. Każdego wieczora siadała w oknie i uśmiechała się do rozmigotanych punkcików na niebie. Któregoś razu zasiedziała się tak do późnej nocy. Wtedy właśnie zauważyła, że jedna z gwiazd świeci jaśniej niż pozostałe. Zachwycona swoim odkryciem, postanowiła udać się do Niebiańskiej Bogini i poprosić ją właśnie o tę najjaśniejszą gwiazdę, która, według dziewczynki, była dla niej w oczywisty sposób przeznaczona. Droga była długa i trudna, jednak dziewczynce udało się w końcu dotrzeć do pałacu Niebiańskiej Bogini. Władczyni chętnie ją przyjęła, dużo bowiem słyszała o jej miłości do gwiazd. Jednak gdy tylko poznała powód przybycia dziewczynki, posmutniała i powiedziała, że niestety nie może spełnić jej marzenia. - Gwiazdy, moja mała, nie są stworzone po to, by być czyjąś własnością - mówiła poważnie - każda z nich chce służyć wielu ludziom, nie tylko jednej osobie. - Czy naprawdę nie ma żadnej szansy na to, by upragniona przeze mnie gwiazda zechciała być tylko moja? - pytała zrozpaczona dziewczynka. Niebiańska Bogini pokręciła głową. - Niestety - odpowiedziała - możesz co prawda otrzymać namiastkę gwiazd, jednak nigdy nie dostaniesz żadnej na własność. -Namiastkę? - dziewczynka spojrzała na Boginię z nadzieją - Co to znaczy? - Czy gdybyś dostała którąś z gwiazd, byłabyś w stanie poświęcić się i oddać ją komuś, kto pragnie jej tak samo jak ty, nie może jednak otrzymać jej ode mnie? - Nigdy - odparła stanowczo dziewczynka - nie po to tyle czekałam, by mieć swoją gwiazdę, żeby ją później oddawać. - Otóż to - westchnęła Bogini - myślisz tylko o swoim szczęściu. I dlatego właśnie nie możesz posiadać żadnej gwiazdy. Życzę ci wobec tego, abyś spotkała na swojej drodze kogoś, kto uświadomi ci, na czym polega prawdziwe szczęście. A teraz opuść mój pałac.
Gdy po spotkaniu z Niebiańską Boginią dziewczynka wróciła do domu, postanowiła, że już nigdy więcej nie spojrzy na gwiazdy. Trzymała się tego postanowienia przez wiele lat, choć nie było to wcale proste. Miłość do gwiazd była bowiem zbyt głęboko zakorzeniona w jej serduszku, by tak szybko się jej pozbyć. Dziewczynka dorosła, ale jej dziecinne pragnienia pozostały niezmienione. Może właśnie dlatego nie miała przyjaciół, jedynie kilku znajomych. Była samotniczką, nie z wyboru, lecz dlatego, że po prostu nie potrafiła znaleźć wspólnego języka z innymi ludźmi. Nikt bowiem nie rozumiał jej fascynacji gwiazdami.
Któregoś wieczoru, gdy wracała z jednego ze swoich samotnych spacerów, postanowiła iść na skróty przez park. Szła wolno wąskimi alejkami, zatopiona w myślach, kiedy nagle usłyszała uprzejmy, męski głos: - Przepraszam... zgubiłem się. Jak mogę stąd dojść na ulicę... Właśnie w ten sposób poznała Filozofa. Jako że ulica, której szukał, krzyżowała się z ulicą, na której stał jej dom, wyszli z parku razem. Nie minęło 15 minut, a już czuli się tak, jakby znali się od wieków. Wymienili się wobec tego numerami telefonów i każde poszło w swoją stronę. Przez następne kilka miesięcy wiele razy spotykała się z Filozofem. Często szukała jego towarzystwa, bo tylko z nim mogła porozmawiać szczerze o swoim życiu. W końcu zdecydowała się wyjawić mu swoje najskrytsze marzenie. - Chciałabym, aby któraś z gwiazd była tylko moja - powiedziała, patrząc mu w oczy - żeby świeciła tylko dla mnie. Filozof natychmiast spoważniał. - Myślisz, że to w ogóle możliwe? - spytał. - Tak - odparła bez wahania. Filozof westchnął, ale nic już nie powiedział.
Minęło kilka dni. Dziewczynka miała mniej czasu na spotkania z Filozofem, gdyż pochłonęła ją nauka do egzaminów, jednak gdy tylko miała okazję, dzwoniła do niego. Dopiero po dwóch tygodniach zauważyła, że jego zachowanie diametralnie się zmieniło. Stał się oschły, nie potrafił już poprawić jej humoru, wręcz przeciwnie : często sam oczekiwał od niej pocieszenia, jednocześnie nie tłumacząc powodu swego samopoczucia. Czuła, że się od niej odsuwa. I wtedy popełniła ten błąd. Zamiast walczyć o swojego przyjaciela, sama doprowadziła do tego, by odszedł. Nie miała siły się starać, aby toksyczna, niszcząca ją znajomość znów stała się budująca. Był jeszcze jeden powód : podświadomie miała żal do Filozofa, bo mimo iż powiedziała mu o swoim marzeniu, on nie zrobił nic, by pomóc jej je spełnić.
Tak więc Filozof odszedł, a dziewczynka znów została sama. Mimo że było jej bardzo ciężko bez przyjaciela, nie poddawała się smutkowi. Jedyną oznaką jej przygnębienia było to, że co drugi wieczór spędzała w herbaciarni niedaleko jej domu. Miała tam swoje ulubione miejsce przy oknie, gdzie potrafiła przesiedzieć kilka godzin, pijąc jaśminową herbatę i patrząc w płomień świecy stojącej w lichtarzyku na środku stolika. Stali bywalcy herbaciarni szybko przyzwyczaili się do obecności dziewczynki i nikogo nie interesowało, dlaczego tak często siedzi tam do późnego wieczora.
Pewnego piątkowego wieczoru dziewczynka przyszła do herbaciarni wcześniej niż zwykle.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil niewidzialna_87
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…