Wróć do katalogu

Dźwięki Hip Hopu Cz.3

Tak jak w poprzednich.

onaalicja, opublikowano , 16 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

6.Wspólny "trening"

-Jess, śpisz ?- zapytała Ash, stojąc pod moimi drzwiami. -Już nie. Od godziny jestem na nogach, a co ? . -odpowiedziałam. - nie zapytawszy się , weszła do środka. - W salonie czeka na Ciebie jakiś Chłopak . - odparła. - Jak to?! - spytałam zdenerwowana. - i nic mi nie powiedziałaś?! .- No właśnie.. Ci mówię. Usłyszawszy ,że czeka na mnie Matthew wziełam szybko torbę i zbiegłam na dół. Mój chłopak , rozmawiał właśnie z moim tatą. - pewnie znów zanudza rodzinnymi opowiadaniami . - pomyślałam i weszłam do salonu. -Hej.. - powiedziałam niepewnie. -Cześć . - odpowiedzieli razem. - To co idziemy?- zapytałam Matt'a . - Jasne . - odparł i zwrócił się do mojego Taty. - Do widzenia. Miłego dnia życzę . Złapałam go za ręke i pociągnełam do drzwi, w momencie gdy doszłam do wniosku, że znajdujemy się w odpowiedniej odległości od mojego domu, spytałam wielce obrażona. - Nie mogłeś dać mi znać wcześniej, o której będziesz?. - Nie , odpowiedział - posyłając mi uśmiech. . - Miałem nadzieję, że zobaczę Cię w piżamie .- mówiąc to zacząl się straszne śmiać. - Ohh, dzięki. -odparłam . - na szczęście Ashlee uprzedziła mnie , że na mnie czekasz. To co robimy? - zapytałam już normalny tonem. - Idziemy do mnie trochę potrenować, a potem się pomyśli. Zgoda? . - Ok. Niech Ci będzie. Szliśmy tak w nastrojowej ciszy, aż doszliśmy do domu, znajdującego sie nie opodal sklepu. Wtedy odezwał się Matt. - Tylko się nie przestrasz Hugon lubi skakać. Otworzywszy drzwi, weszliśmy do środka i ujrzałam potężnie zbudowanego Bernardyna, nie zdążyłam nic powiedzieć, gdyż pies mojego chłopaka na mnie skoczyl i upadłam z impetem na podłogę. Matthew nie potrafił opanować ataku śmiechu. - Mówiłem . - wypowiedział z wielkim trudem. Po chwili jednak się zreflektował i zainterweniował. Hugona zabrał do sąsiedniego pomieszczenia po czym zamknął drzwi i wrócił do mnie. - Nic Ci się nie stało? . - spytał, gdy zobaczył mnie nadal leżącą na podłodze. Niestety byłam w tak wielkim szoku, że nie potrafiłam mu odpowiedzieć. Przestraszony a zarazem zdenerwowany powtórzył pytanie jeszcze raz, tym razem trochę głośniej. - Eeee... Chyba nie . -odparłam, nie wiedząc ,że leci mi krew z nosa. Postanowiłam spróbować wstać, lecz mi sie to nie udało. - Moim zdaniem, jednak coś jest nie tak. - powiedział, po czym wskazał palcem na mój nos. Odruchowo sięgnełam do niego ręką i gdy obejrzałam ja dokładnie zamarłam. Moja cała dłoń pokryta była czerwoną smugą krwi o rdzawym zapachu. - Masz chusteczki ?. - zapytałam , i po chwili nie wiedząc dlaczego zaczełam się śmiać. - To nie jest śmieszne. - odrzekł mój kochany. - masz rozwalony nos. -powiedziwaszy to wziął mnie na ręce i zaniósł do łazienki. - Nic mi nie bedzie . - odpowiedziałam mu. - Nie był bym tego taki pewny . - powiedział smutnym tonem, po czym wyjął telefon z tylniej kieszeni i wykręcił jakiś numer. - Za ile będziesz?.- powiedział do słuchawki. - Aha. Dobra. Nie, poprostu chciałem byś coś sprawdził. - odpowiedział komuś. - W takim razie czekam w domu. - Po chwili się rozłaczył i całą uwagę poświęcił mi. - Przestała Ci lecieć krew - spytal z troską w głosie. - Ee..- pokręciłam głową. Chwilę potem usłyszałam wydobywający się z jego ust dźwięk i mogę przysiąść , że powiedział "cholera". Po 20 minutach jakie minely od mojego przyjścia , krew przestała mi lecieć, ale ból głowy pozostał nadal. Chwilę później do domu wszedł wysoki mężczyzna, podobny do Matt'a . Pewnie jego ojciec - pomyślałam. -Tato, mam do Ciebie sprawę . -odwrócił się w stronę mężczyzny i zaczął rozmowę. -Tak? . -spytał. - Zaprosiłem do siebie Jessicę, bo mieliśmy przeczwiczyć choreografię do konkursu i niestety Hugon tak się ucieszył , że ją przewrócił, i rozwalił jej nos. Możesz ją zbadać? . -poprosił ojca , a ja zamarłam. Przecież nic mi nie jest - chciałam powiedzieć lecz w ostatniej chwili się powstrzymałam. - Trochę się martwię, mineło 30 minut od kiedy przyszliśmy do domu , a dopiero teraz przestała jej lecieć krew. - powiedział. - oczywiście, że moge - odparł i ruszył w moim kierunku. - Witam, jestem ojcem Matt'a. Czy coś Cię boli? - zapytał. -Dzień Dobry - odpowiedziałam. - Proszę się mną nie przejmować, nic mi nie jest. - Jess.. - zwrócił się do mnie surowym tonem Matthew - Nie rób scen, przecież sama mówiłaś , że boli Cie głowa. -Oj.. - jęknełam podczas gdy ojciec mojego chłopaka, dotykał mój nos. -Nie jest tak źle - powiedział do swojego syna. - złamany nie jest , może być jedynie spuchnięty i obolały przez kilka dni. - rzekł i zniknął na chwilę w pokoju obok. -Przepraszam - powiedział smutnym tonem. - Za co przepraszasz? - zapytałam zdziwona. - to raczej ja powinnam przeprosić, przeze mnie , będziemy musieli wstrzymać się z treningami. Nie dam rady ćwiczyć z obolałą twarzą . - powiedziałam i się rozpłakałam. - Przepraszam za swoją głupte , mogłem schować wcześniej Hogona, tak jak powiedział mój ojciec. Czemu płaczesz? . - zapytał i podszedł by mnie przytulić. - boli Cię?? - Nieee wiemm . - powiedziałam przez łzy. W tym momencie wszedł ojciec Matt'a, w ręku trzymał dwie małe tabletki. - Połknij je. - powiedział i mi je podał. - To środki przeciwbólowe. -Dziękuję . -powiedziałam, i połknełam je odrazu. Dłużej bym nie wytrzymała. Tak bardzo mnie bolał ten cholerny nos, czemu akurat teraz kiedy zapowiadało się tak fajnie ?! - pytałam zdenerwowana samej siebie. Co działo się potem nie pamiętam.. ponieważ zasnełam. Obudziłam się w ramionach swojego chłopaka. -Hej . - szepnął mi do ucha.- czemu zasnełam?.- zapytałam . - ponieważ mój ojciec dał Ci silne środki przeciwbólowe . -odparł. - jak się czujesz? Boli Cię nadal głowa? -Aha. Dobrze, nie nie boli mnie . - powiedziałam szczęśliwa. -Cieszę się. - to co idziemy poćwiczyć? - spytałam. -Myślę , że powinniśmy przełożyć trening na kiedy indziej. Proponuje spacer lub obejrzenie filmu. -Okey , niech Ci będzie - odparłam i pocałowałam go czule w usta. Odwzajemnił mój pocałunek z jeszcze większą czułością. Dobra w takim razie zostajemy w domu. -odparł. - A twój tata?. - zapytałam cicho. - nie ma go, wyszedł -odpowiedział i ponownie mnie pocalował. W takim razie mam inny pomysł " Wspólny trening" co ty na to ?. - zaproponowałam całując go w usta i po chwili swoją uwagę skupiłam na czym innym.

7. Pożądanie

Nie przerywając namiętnego pocałunku, po koleji rozpinałam każdy guzik koszuli, w która ubrany był Matthieu. Następnie zabrałam się za zdejmowanie jego spodni, on w tym czasie czule gładził mnie ręką po włosach i klatce piersiowej, w pewnym momencie poczułam jego ręke w poblizu swoich pośladków. Przeszedł mnie przyjemny, ciepły dreszcz ,który przeszył całe moje cialo.Dreszcz który sprawił , że poczułam się doskonale. Dreszcz motywujący do dalszego działa. Tak mogłabym go nazwać. Pozbywszy się wszystkich ubrań swojego chłopaka, delikatnie przejechałam swoją ręką po jego ciepłym ciele począwszy od szyji a skończywszy na jego biodrach, ruch ten powtórzyłam jeszcze kilka raz, lecz urozmaiciłam go całując Matt'a namiętnie w zagłebienie pod jego brodą .Nagle jego ciepłe dłonie znalazły sie na moich ramionach, delikatnie acz stanowczo zdjął po kolei każde z ramiączek mojej jedwabnej, czerwonej sukienki, robierał mnie spokojnie bez jakiego kolwiek pośpiechu, w chwili gdy jego ręce znalazły się na moich piersiach, i zaczął je delikatnie muskać swoimi gorącymi wargami, ponownie przeszedł mnie ten już znany mi dobrze dreszcz. Kiedy nie dzieliły nas już nasze ciuchy, mogliśmy w spokoju oddać się chwili. Mogliśmy bez żadnych przeszkód uprawiać ze sobą sex. Czułam jak dotyka mnie po plecach.. jak zjeżdża coraz niżej, czułam każdy wykonywany przez niego ruch. On też czuł - byłam tego pewna. Objełam go mocno rękami by pozwolić aby moje nogi opadły swobodnie wzdłuż kanapy .…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych