Egzorcysta - Zły Sen
Egzorcyści są ludźmi z cennymi darami, walczącymi z demonami nasłanymi przez nieznaną siłę. W tym świecie Bóg nie istnienie, nie ma też Szatana. Głównym zadaniem każdego egzorcysty jest odkrycie tajemnicy pochodzenia wroga i zniszczyć go raz na zawsz
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Długi, wąski korytarz. Chłopak biegł przez niego potykając się co chwila o własne bose stopy. Zimna podłoga mu bardzo dokuczała, sprawiając, że było mu coraz chłodniej. Po dłuższym biegu wszedł w jakąś kałużę na podłodze. Co to mogło być? Nie przestał jednak biec, gdy nagle uderzył w twardą ścianę, na której powinny znajdować się drzwi ewakuacyjne. - Ładnie to tak uciekać młody człowieku? – usłyszał głos pewnego mężczyzny. Brzmiał bardzo uroczyście i kulturalnie. - Kim jesteś? – odpowiedział mu uciekinier stojąc zadziwiająco blisko ściany. Próbował znaleźć drzwi, ale wiedział, że to było bezsensowne. Ich tu nie było.
Zapaliła się mała żarówka na suficie, która mrugała złowieszczo. Idealnie oświetlała namalowany białą farbą krąg na środku wielkiego pomieszczenia. Nie byli już na korytarzu. Po całym malowidle były rozmieszczone sporadycznie kałuże krwi, a w jego centralnej części stało wysokie krzesło, na którym siedziała pewna postać ubrana w uroczysty frak. Do kompletu brakuje tylko pianina. Postać wyjęła z kieszeni długą złożoną kartkę, wyglądającą na jakąś listę. Po kilku minutach rozkładania jej (to niesamowite, że da się tak dużo razy złożyć jeden pergamin) osoba powiedziała głośno i wyraźnie. - Czy ty zwiesz się Feliks Brown? Chłopakowi zatrzymał się na chwilę dech w piersiach. To prawda, nazywał się tak. Skąd on znał jego imię i nazwisko? Może ktoś go otruł i to jego koniec, a osoba siedząca przed nim ma za zadanie zabrać go na tamten świat? - Ponawiam pytanie. Czy jesteś Feliks Brown?! – powtórzył głośniej, jakby myślał, że wiadomość nie dotarła do młodzieńca. - T-tak. – odpowiedział drżącym głosem adresat pytania. - Cudownie! – rzekła tajemnicza postać i wyrzuciła za siebie długi pergamin który znikł w ułamku sekundy zostawiając po sobie kolorowe bańki mydlane. Mężczyzna zszedł z krzesła i zaczął zbliżać się do drugiej osoby – Trafiłem idealnie! Powiedz, czy wiesz o tym, że możesz być ścigany przez wysłanników Szatana? Demony, chcące krwi takich osób jak ty? - Jestem ateistą, nie wierzę w Szatana, demony, Boga ani nic z tym związanego. – odpowiedział chłopak dalej opierając się o tę samą ścianę. Dziwny mężczyzna posmutniał wyraźnie, chociaż spod cienia rzucanego na jego twarz przez wielki cylinder można było dojrzeć tylko bladą skórę i usta. - Cóż… nie szkodzi. Wystarczy, że będziesz wierzyć we mnie, a skoro widzisz moją osobę przed swoimi oczyma, nie będzie o to trudno. Przejdźmy do konkretów. – kucnął przed Feliksem i kontynuował – Masz w sobie coś, dzięki czemu mógłbyś pokonać te demony. Niestety, nie użyjesz tego, póki ja nie aktywują tej mocy. Na szczęście nie jestem zły i zapytam Cię o zdanie. Czy chcesz posiąść tę moc? To będzie się równać z wielkimi zmianami w twoim życiu. Chociaż jeśli się nie zgodzisz, będziesz mógł je stracić. „To nie jest możliwe. To musi być tylko cholerny sen! Tak, na pewno! Nic mi się nie stanie jak się nie zgodzę.” pomyślał chłopak, przekonując siebie samego do racji tej myśli. - Tak, to prawda, nic Ci się nie stanie młody człowieku. Oczywiście tylko przez samo nie wyrażenie zgody. Bo wtedy nie będziesz mógł się bronić przed tymi złymi stworzeniami jakimi są demony. – mówił mężczyzna oglądając swoje paznokcie. Wyraźnie pokazywał, że nie zależało mu zbytnio na tej rozmowie jak i decyzji. – To jak będzie? - Nie zgadzam się. – odpowiedział zdecydowanie Feliks – Po prostu nie chcę. Teraz mnie zostaw. Mężczyzna wstał i wrócił powoli na krzesło. - Do zobaczenia chłopcze. Myślę, że jeszcze się spotkamy.
Światło żarówki stało się tak intensywne, że pękła pozostawiając za sobą tylko ciemność i mrok…
Feliks obudził się z krótkim krzykiem w swoim pokoju w akademiku. Więc jednak miał rację, to był tylko sen. Przez chwilę dochodził do siebie po czym wytarł chusteczką twarz z potu i zaśmiał się do siebie. Była godzina trzecia w nocy, a on był wyspany. O dziewiątej musi wstać aby zdążyć na lekcje. Był uczniem pierwszej klasy szkoły średniej. Idzie mu całkiem nieźle, osiąga spore sukcesy. Ludzie mówią, że ma zadatki na naprawdę dobrego lekarza. Cóż, to się jeszcze okaże, gdy pójdzie na studia. Chłopak rzucił się na poduszkę i spróbował jeszcze zasnąć, chociaż do rana już mu się to nie udało.
Zadzwonił budzik swoim denerwującym brzęczeniem. Po chwili znalazł się jak co dzień na podłodze, tym razem pechowo rozsypał się na wiele malutkich kawałeczków. To przez to, że uderzył o twardy kant krzesła przy biurku, na którym Feliks odrabiał prace domowe oraz rysował, ponieważ to było jego pasją. Uwielbiał rysować, kiedy tylko miał czas. Ćwiczył dzień w dzień i w końcu doszedł do naprawdę wysokiej klasy, jeśli nie do perfekcji.
Wstał z łóżka, zabrał ubrania z szafy i ruszył w stronę łazienki, aby zażyć porannej toalety. Od razu ruszył w stronę kranu z wodą, który odkręcił i umył porządnie swoją twarz za pomocą zimnej wody i mydła. Trochę mydlin dostało mu się do oka, powodując lekkie szczypanie i pieczenie, nie przeszkadzało mu to jednak, a raczej ożywiało i rozbudzało. Dopiero potem wziął szybki prysznic, po którym umył zęby i przepłukał usta płynem do płukania.
Nie lubił jeść śniadania od razu z rana, ponieważ nigdy nie miał wtedy apetytu, a jedzenie nie jest wtedy przyjemnością a męczarniami. Zrobił więc sobie dwie kanapki z pierwszym lepszym składnikiem z lodówki. Wypadło na ser. Całość zapakował w papier śniadaniowy i w pudełku przeznaczonym do przechowywania żywności wrzucił do plecaka. Dzisiaj nie miał dużo lekcji. Spojrzał na zegarek, który prawie zawsze nosi na swojej lewej ręce. Wskazywał godzinę 9:40. Zerwał się szybko i pobiegł w kierunku przystanku autobusowego zamykając za sobą…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Deferdus
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…