Wróć do katalogu

Gimnazjalne wypociny cz 1

Fragment pamiętnika ucznia gimnazjum.

Margon, opublikowano , 18 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Środa 1 Listopad Wszystkich Świętych Jak co roku przyjechali Bińki (Mamy brat Marek ciocia Ewa, Krzysiek(najlepszy kuzyn jest w moim wieku) Kaśka (zim14) i Ania(lat 17).Jak co roku poszliśmy na cmentarz lecz ksiądz musiał przerwać msze z powodu olbrzymiej ulewy.Więc musieliśmy iść kilometr do kościoła.Po powrocie do domu byłem cały mokry tak że ze mnie lało się litrami .Od razu siedliśmy z Krzychem do kompa.Pokazałem mu nową gre "Spell Force'' nawet mu się spodobała lecz nie chciał jej pożyczyć bo u niego by nie chodziła.Nagle weszła ciocia (moja chrzestna) podczas wczytywania gry (wtedy ukazuje sie królowa elfów): -Co ona ma takie krzywe cycki-Powiedziała ciocia -Mamo to jest gra nie salon mody nie!-Odpowiedział Krzychu.Pojechali ok 23.00.Jutro wywiadówka mam PRZEJEBANE

Czwartek 2 Listopada WYWIADÓWKA 16.15-Mama wyszła na zebranie do szkoły. 17.30-Wiem (morze w części) jak czuli sie ludzie czekający na wyrok. 17.45-gdzie ta matka? 18.00 AAAAAAAAAAAAAAAAAA powrót. -Jak było na wywiadówce?-zapytałem -Na jakiej wywiadówce?-zapytała mama.Poczułem się tak jak by odwołali wyrok skazanego na śmierć.Zapomniała?niestety takich cudów nie ma. -A wywiadówka-Wyciągnęła do mnie ręke z jakąś kartką.Po przyjrzaniu się dostrzegłem że Były to moje oceny. -źle?-zapytałem. -GORZEJ! Gdy ucichły krzyki i ja przestałem się tłumaczyć matka powiedziała: -Kara na:telewizje,komputer nie możesz wychodzić z domu po 19.00.-Jeszcze dobiła mnie tym że kazała mi przepisać wszystkie zeszyty.Powiedziała że mam pismo jak lekarz z 40-o letnią praktykom.Powiedziałem: -Mam to w......... to znaczy gdzieś ,że nauczyciele nie mogą sie po mnie rozczytać. Zeszyt jest dla mnie a nie dla belfra.Matka powiedziała że przegiąłem pałę i dołożyła mi zakaz wychodzenia z pokoju przez mies.Ona chce mnie ukisić. "Młodzi ludzie powinni co najmniej dwie godziny pospacerować na świeżym powietrzu" po tych słowach matka powiedziała: -Możemy pospacerować razem?-Zrezygnowałem. Nie miałem wyjścia musiałem iść do koleżanki Niki ( Zakochałem się w niej) po zeszyty. Po krótkim spacerze stanąłem przy jej drzwiach.Serce waliło mi jak bym przebiegł 30 km.Zapukałem.Otworzyła mi ONA.Jej bujne czarne lekko faliste włosy zafalowały pod wpływem przeciągu a jej piękne błyszczące oczy zabłyszczały jak najpiękniejsze szafiry. -Cześć-powiedziała.Tak mnie zatkało że nie mogłem wykrztusić z siebie ani słowa. -E aaa .......a....c.z.y pporzyyczyła byś mi zeszyty a przynajmniej jakiś jeden (nie mam gatki przy kobietach),bo musze wszystkie przepisać.-odetchnąłem z ulgą po tych słowach. -Chętnie-powiedziała i pobiegła do środka.Lekko wyjrzałem za framugę i zobaczyłem: pomieszczenie wyglądające na kuchnie.Zauważyłem ciemno brązowy stół na którym stały szklanki i dzbanek z herbatą.Nagle z swojego pokoju wybiegła Nika: -Wejdź kogoś ci przedstawię.-wypowiedziała te słowa tak słodko że nikt by nie odmówił. Ruszyłem za nią.JEST COs CO NAS ŁĄCZY!! ma taką samą tapete w korytarzu (w zielone liście klonu czy czegoś tam). -Ładną masz tu tapete-powiedziałem (trza się jakoś podlizać co nie) -Rodzicom się podobała-(bez komentarza).Prosto prowadziło pewnie do pokoju jej rodziców lecz tego się nie dowiedziałem ponieważ pociągnęła mnie do swojego pokoju po prawo. Lekko zmrużyłem oczy ,oślepił mnie blask jej nory (w slangu pokoju).Był cały różowy od dywanu przez tapczan i fotel (przy różowym biurku na którym stał różowy monitor plazmowy (ja mam zwykły panoramiczny)) po tapete.Na różowych pólkach stały różowe miśki (ze 30 sztuk).Jedyne co się wyróżniało było to (a właściwie był).AAAAAAAA.Wielki włochaty Owczarek niemiecki!!!.Warknął(ja panicznie boje się psów) więc długo tam nie postałem wybiegłem ile sił w nogach z jej domu a pies chyba za mną bo słyszałem krzyki:"Max wracaj''.Jak wariat wybiegłem z klatki,przeskoczyłem przez płot z łańcucha odgradzający parking.Zauważyłem panią Frączak (65-o letnią nauczycielkę matmy) wraz ze swoimi czterema "czworo nożnym przyjaciółmi" (ja bym tego tak nie nazwał), lecz co najgorsze one też rzuciły się do pościgu.Lekko ją ciągnęły (może 10 metrów) lecz nic się jej nie stało.Wracając do pościgu wbiegłem na chodnik zobaczyłem mój rower przy klatce.Przeskoczyłem przez żywopłot i pewnie myślicie że wskoczyłem na rower i odjechałem.Niestety zachaczyłem nogą o jakiś drut (służący pewnie do tego by roślinka prosto rosła),niech tylko dorwę Danke ona jest fanatykiem roślin i to ona dba o ogródek przed blokiem.Wyciąłem się i wylądowałem na ziemi. Skuliłem się w "kłębek" przeżegnałem się.Myślałem że to koniec że psy mnie rozszarpią na kawałki a Nice się nieźle oberwie.Nagle usłyszałem głos jak by Anioła: -Max do mnie. -Ale Ja nie jestem Max.-odparłem -Przecież wiem-odpowiedział (a właściwie odpowiedziała).Po otwarciu oczu zauważyłem że to nie jest św Piotr.To była Nika.Podała mi ręke i pomogła wstać(na bardzo miękką skóre), szczerze mówiąc byłem cały we śniegu i dobrze nie wyglądałem. -Tego zapomniałeś-odparła podając mi zeszyt z wielkimi literami "MATMA". -Dddzięeeki-odpowiedziałem drżąc z zimna.Max siedział tuż pod jej nogami z wywalonym jęzorem(ble:-() i jak by nigdy nic machał wesoło ogonem za którym ganiał jeden z piesków pani Frączak.Nauczycielka zjawiła się po chwili i zabrała je ze sobą.Ja pożegnałem się z Niką.Wydawało mi się że puściła mi buziaka ale pewnie wycierała nos (bo trzymała w rące chusteczkę).Po powrocie do domu mama wypowiedziała słowa które często padają w trilerach "Masz". ''Mam'' odpowiedziałem.''TO PRZEPISUJ!!!!", co zrobiłem. 24.00 The and nie mogę więcej pisać ba palce mnie nawalają.

3 Listopada piątek Nie mam siły pisać a nawet palca podnieść przestaje pisać puki nie przepisze zeszytów musze sie oszczędzać.Teraz dzienniczku schowam cię pod łóżko.Nie obrazisz sie?Milczenie oznacza nie? To do popisania.

6 Listopada poniedziałek Cały weekend spędziłem na przepisywaniu zeszytów.Na szczęście już skończyłem. Dzisiaj w szkole była żeś ale opłacało się dostałem 4 z fizyki za test z całego roku. Był również spr z polaka, matmy i wos-u.Z polaka jakoś napisałem może dostane 3 to trochę poprawie oceny (siedem pał i dwie 2 do tego 5 piątek,3 truj i dwie czwórki tylko z polaka) z matmy może 4 dzięki Kaśce Kulig (naprawde jest spoko) podpowiedziała mi przy dwóch zadaniach,a z wos-u (wiedzy o społeczeństwie) zagapiłem jak się da ale sie opłaciło .3 będzie murowana.O 21.00 odrobiłem z matmy (4 zad.).30 na Andrzejki mam występ z klubem do którego należę.Przedstawiamy Muminki (szczere) ja gram Włóczykija.No ja z długimi włosami pasuje do tej roli.Włóczykij jest też czarnoksiężnikiem czyli gram dwie role na raz.Kończe bo mnie jeszcze palce bolą a dzisiaj na wf-e dostałem piłką w prawą rękę (jestem praworęczny) więc mam trudności z pisaniem.To branoc. napisałem krótki wiersz

Worek Worku,ach mój worku Trzymam cię w moim ręku myśle o tobie co dziennie jak pękniesz to mina mi zblednie wiem że masz wiele na głowie Jak ci z sejmu posłowie Ten Lepper co ma tak wiele pracy bardziej będzie z tego afera niż tuzin kołaczy albo taki Giertych co na czele szkoły stoi czy w końcu coś konkretnego wymyśli czy coś zbroi więc worku nie pękaj szybko ile to jest jedno kłamstewko więc zastanów się worku wolisz życie wolne czy w korku

i jeszcze jeden

korek korek korek a w nim stoi mój worek taki mały mój humorek nie wiem czy sie nie wykończy przez ren nawał pracy czy pocieszyć cie może tylko mały Ignacy Wracając do korka czy za każdym razem zadziała prowizorka czasem nie ale kto to wie co jutro stanie sie

podpowiedź dla mało kapujących: Worek to matka.Jutro przyjeżdża wujek autorem książki "Polak sam w Londynie czyli intymny dziennik Bogumiła Kotowicza") młodszy brat mamy Piotrek wraz ze swoim synkiem Ignacym (lat 1,35)

7 Listopada Wtorek

DZISIAJ DOSTAŁEM 5 Z POLAKA!!!!! pokazałem pani moje wiersze powiedziała że mają głębie i dostałem bardzo dobry.Pogadałem z wujem o wydaniu książki powiedzial " po pierwsze trzeba mieć kase'' to wszystko załatwia nigdy nie wydam książki.Ostatnie kieszonkowe (160 zł) poszły na spodnie ''moro'' ale nie żałowałem wyboru.Mama jak zawsze zabawiała się z Ignacym. Ona kocha małe dzieci do przesady! Nie wiem co ona w nich widzi raz na jakis czas sie uśmiechnie(bobas nie mama) a raz cos wyskrzeczy (agu) i to wszystko co pozytywne.Małe dzieci są wtedy fajne jak jeszcze siedzą w brzuchu na szczęście spędzają tam 9 mies.Choć są takie rzeczy co spędzają tam nie całe 15 min i wychodzą górą i tak ja dzieci tego też nie lubie. kolejne moje wiersze:

WIERSZE

3Wojna kiedy mróz się nie liczy kiedy mąż do nieba krzyczy "czemu,czemu to się stało czemu życie mi zabrano" to rzecz straszna jest na pewno gdy bez łez płacze dziecko gdy bez ognia płonie drewno jest w tedy gorzej niż kiepsko jest strasznie i ponuro leci śmierć czarną chmurą wtedy

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych