Gimnazjalne wypociny cz 2
2 cz. pamiętnika gimnazjalisty
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Jak miło usiąść i znowu coś Tu pisać. 2 część będzie się tym różnić, że zostanie pisana trochę inaczej.Będę opisywał przede wszystkim sny.Może dziwne ale mi się podoba, z resztą jest o czym pisać.
12 Listopada Niedziela Dzisiejszy sen był trochę dziwny. Więc (nie wiem w jakim czasie pisać ale spróbuje w przeszłym) siedziałem na krześle w dziwnym pomieszczeniu.Trochę przypominało sale przesłuchań a trochę izolatkę, miało one kształt kwadratu, z jednej ściany wystawała klamka tak jak by była przykręcona do niej. Siedziałem tak może przez 10 minut, gdy nagle posypało się na mnie mnóstwo szkła.Dopiero jak się z niego obsypałem dostrzegłem że sufit był właśnie z tego materiału (czyli ze szkła). Teraz oślepiał mnie blask czerwonego słońca. Z dziury w suficie zjechały 4 liny a po nich czterech facetów w kapturach.Gdy wszyscy dotknęli ziemi zawyła jakaś przeraźliwa syrena i jeden z zamaskowanych krzykną: -Wyczuli nas zabierajcie go i w nogi (użył innego słowa ale nie jestem w stanie go napisać)!!!-po czym złapał mnie pod pachę i wjechał po linie na dach.Na dachu dostrzegłem że siedziałem na ostatnim piętrze wielkiego wieżowca. Na dole widziałem tylko małe mróweczki czyli ludzi i małe żuczki czyli samochody.Po ok 2 sek w pomieszczeniu w którym siedziałem zaczęło coś cię dziać. Zaczęły zsuwać się ściany.Co oni sobie wyobrażali (ci co mnie tam trzymali) chcieli ze mnie zrobić naleśniki czy jak?KANIBALE!!!. Gościu pociągną mnie do helikoptera ( a przynajmniej coś co przypominało helikopter:składał się z podłogi długiej na ok 50 m i dwóch śmigieł przymocowanych do podstawy na dwóch prętach ) na którym stało ok 10 ludzi z G36 oczywiście.Stali po pięciu po jednej stronie tak(chyba) żeby wyważyć Heli-coś. Żołnierz posadził mnie na krześle, (tylko jedne takie stało) gdy wystartowaliśmy.Nie dostrzegłem pilota. - A gdzie pilot?-zapytałem - Nie martw się Mortan wie gdzie nas zawieść - powiedział nieznajomy. - Mortan? to ten heli-coś jest żywe?-zapytałem go. - W pewnym sensie - odparł.W czasie podróży dowiedziałem się o tym, że ludzi więzią jacyś Trylofanii, że jest na coraz mniej.Brzmiało to tak jak słaby scenariusz jakiegoś filmy Science Fiction.Ale zaciekawiło mnie jedno dlaczego po tak krótkim czasie znaleźliśmy się w samym centrum pustyni. Zauważyłem że piasek na dole zaczyna się rozsuwać i po chwili utworzył dość wielką dziurę by zmieścił się tam helikopter.Zaczęliśmy się zniżać aż w końcu znaleźliśmy się w całkiem ciemnym pomieszczeniu. - Araka kasura - Krzykną nieznajomy. Wnet aż oczy mnie zabolały z jasności która nas ogarnęła.Nic nie widziałem dopóki jeden człowiek nie założył mi jakiś okularów. Moim oczom ukazał się piękny widok. Olbrzymie centrum handlowe ze 5 razy większe do Galaxy (w Szczecinie) i Plazy (w Poznaniu).Wszędzie chodzili ludzie. Jedni wchodzili do sklepów inni wychodzili.Jednym słowem trwał ciągły ruch.Zobaczyłem jak do nas podbiega jakaś Kobieta w mundurze. - No w końcu - powiedziała - myślałam że go nigdy nie znajdziecie - po tych słowach odebrała mnie żołnierzom i trzymając z rękę gdzieś prowadziła........ Dalej mam czarną dziurę. W pamięci mam tylko różowego króliczka tego samego co był u Niki na półce.Może to jest znak!
13 Listopada poniedziałek.
Dzisiaj złamie regułę i napisze o jawie.Powodem jest to że dzisiaj było jak we śnie. Jak zawsze wyszedłem do szkoły za 5 ósma i jak zawsze odprowadziłem na przystanek Tytusa. Lecz droga od przystanku do szkoły była inna. SPĘDZIŁEM JĄ Z NIKĄ !!!! Na początku rozmawiałem z nią o pracy domowej z matmy, kończąc na życiu po śmierci.Jednym z czynników które nas łączą jest to, że super się dogadujemy. Odkryłem że jest prawie tak samo oczytana jak ja! A to jeszcze mało!!!Gadaliśmy cała matmę i fizykę. Musiałem wywalić Kamila ( z którym siedzę na matmie i fizyce) żeby ustąpił Nice miejsca. Gadaliśmy o ''UFO'' cała matmę a o YETY całą fizykę, przez co dostałem ''uwagę za nie uważanie na lekcji''.Ale nie żałowałem! Lepiej już być nie mogło.Ale jednak jeszcze swój nr telefonu. Teraz będę mógł nasycać Ją moją poezją cały dzień (i noc).Postanowiłem przestać pisać o snach.Jednak rzeczywistość jest ważniejsza od snów. Jedyna zła wiadomość to to że Franek G. został okrzyknięty nowym przewodniczącym samorządu szkolnego (ja zajmuje się fotografowaniem ważnych wydarzeń w szkole (a Nika Imprezami))
Franku Franku ty jesteś dla rodziny chlubą ale dla szkoły będziesz ZGUBĄ ty podstępny lizusie przebije ci przedpiersie moim pamiątkowym bagnetem a potem podpalę cie ogniem nic z ciebie nie zostanie może tylko samo rusztowanie. zginiesz marnie!
Złożyłem ten wiersz na dwie części a następnie wsadziłem go do koperty którą zaadresowałem na jego adres po czym dałem go listonoszowi.
Ciągle o NIEJ myśle.
Niko Niko Ty jesteś jak zdrowie ile Cię trzeba cenić ten tylko się dowie kto Cię stracił! Dziś przepiękność twą mam tylko w głowie Niech cały świat się o tym dowie Że darzę Cię uczuciem nie powtarzalnym Jedynym i…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Margon
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…