Wróć do katalogu

Gorączka sobotniej nocy

Reportaż został napisany na VI Ogólnopolski Turniej Reportażu "Opowiedz prawdziwą historię" jesienią 2006 r.

inova, opublikowano , 10 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Jest październikowa sobota, a ten dzień tygodnia to w obiegowej opinii jednoznaczny synonim imprezy. Jeśli spędzasz sobotni wieczór w domu przed telewizorem, to znaczy, że jesteś zacofanym sztywniakiem, który nie ma pojęcia o prawdziwych urokach licealnego życia. Ewentualnie dostałeś szlaban za ubiegłotygodniową noc, ale wtedy zazwyczaj stajesz się bohaterem, a to już inna historia. Bohaterów się czci i wspomina przy kolejnych toastach wznoszonych za ich szybki powrót w szeregi imprezowiczów, a o nielubianych sztywniakach nikt nie pamięta. Kim są ludzie, którzy każdej soboty dają się porwać fali grzesznych uciech? Na co dzień uczęszczają do najbardziej elitarnych szkół w mieście, a niektórzy z nich każdego ranka wciskają się w swoje bezpłciowe, workowate mundurki katolickich liceów. Po zajęciach mają krótką przerwę na domowy obiad i biegną na korepetycje z matematyki, kursy przygotowawcze do rozszerzonej matury z fizyki, biologii czy chemii, prywatne lekcje języków obcych, od angielskiego zaczynając, a na japońskim kończąc, basen, indywidualne treningi lekkoatletyczne czy nawet szachy. Ich dzień zaplanowany jest co do minuty, niekoniecznie przez nich samych. Weekend to dla nich dwa dni raju, czterdziestoośmiogodzinny sen o wolności, czas postępowania wbrew zasadom, którym nie mogą przeciwstawić się w ciągu tygodnia. Popełniają wtedy setki grzechów, łamią wszystkie przykazania ze świadomością, że najbardziej karygodnym czynem byłoby niewykorzystanie danej im ku temu okazji. Czerpią z niej pełnymi garściami.

Zatem jest sobota i jest ostro. Karolina idzie na „domówkę” na Stare Miasto. Kiedy po drodze wstępuje do sklepu monopolowego i prosi o pięć mocnych piw, nikt nie pyta jej o dowód osobisty, chociaż nie skończyła jeszcze osiemnastu lat. „Zawsze wyglądałam na starszą – mówi. – Jeszcze w gimnazjum to właśnie mnie znajomi oddelegowywali po „sprawunki”. Poza tym w sobotnie wieczory ruch w sklepach z alkoholem jest dwa razy większy. Pokusa zysku zwycięża u właścicieli nad strachem przed ewentualną wizytą policji.” Po wyjściu z monopolowego Karolina zapala papierosa i kieruje się do pobliskiej, poniemieckiej kamienicy z mieszkaniami wysokimi na trzy metry i zdewastowaną klatką schodową bez windy. Już na dole słychać muzykę z ostatniego piętra, odrapane mury roznoszą basy po całym domu. Dziewczyna przydeptuje niedopałek i wchodzi po skrzypiących schodach na czwartą kondygnację pod drzwi z ozdobną kołatką w kształcie głowy lwa i dużym, mosiężnym numerem 7. Wtajemniczeni nazywają to miejsce „siódmym niebem”. W ten wieczór dla Karoliny tu będzie raj na ziemi. Klamka ustępuje bez oporu, nie musi nawet dzwonić, zresztą i tak nikt by pewnie nie usłyszał. Zalewa ją fala głośnej, klubowej muzyki, z dalszych pomieszczeń rozlega się nagle donośny, szczery śmiech, ktoś krzyczy, od strony salonu słychać brzęk tłuczonego szkła, a potem oklaski i gwizdy. Impreza trwa dopiero niecałą godzinę, a już są szkody. „To dobry znak – prorokuje Karolina. – Jeśli tak się zaczyna, pomyśl, co będzie się działo, gdy wszyscy się rozkręcą.” Szuka wzrokiem znajomych, ale natrafia na same obce twarze o rozpiętości wiekowej od szesnastu do około dwudziestu pięciu lat. Jakaś szczupła blondynka podbiega i wylewnie się z nią wita, chociaż Karolina widzi ją na oczy po raz pierwszy w życiu. Nie protestuje, przeciwnie, uśmiecha się serdecznie i ściska nieznajomą. „Może jeszcze przed północą poznam ze szczegółami jej pikantne historie miłosne lub otrę z policzków łzy w czarnym kolorze tuszu do rzęs – śmieje się. - W końcu „domówki” są nieprzewidywalne.” Póki co wyciąga swoje piwo i wyrusza na zwiedzanie mieszkania w poszukiwaniu bliższych i dalszych znajomych. W salonie przy stłuczonej witrynie z książkami pięć dziewczyn z Karoliny szkoły chichocze przy mocno rozcieńczonych wódką sokach pomarańczowych, w proporcjach w najlepszym wypadku 1:1. Minimalne spódniczki i maksymalny makijaż. „Ja już się tak nie ubieram – mówi Karolina. – W zeszłym roku w klubie zaczął się do mnie przystawiać bardzo natrętny osiłek. Nie reagował, kiedy próbowałam go zbyć. Wtedy po raz pierwszy poczułam, że gwałt to nie tylko pusty wyraz figurujący wśród tysięcy innych w słowniku, coś, co przytrafia się wszystkim, ale mnie na pewno nigdy się nie zdarzy. Sam fakt bycia kobietą klasyfikuje mnie do grupy ryzyka, a wyzywający strój zwraca uwagę potencjalnych oprawców”. Na pytanie, czy coś się wtedy wydarzyło, Karolina przecząco kręci głową. „Na szczęście mój ówczesny chłopak w porę wrócił z baru i do końca wieczoru nie odstępował mnie na krok. Ale od tamtej pory na imprezy nie ubieram się już jak chodzący seks.” Czy teraz Karolina kogoś ma? Nie. „Obracam się w towarzystwie, które na co dzień pilnie się uczy, a w weekendy, tak jak ja, imprezuje do białego rana. Nie mam czasu zawierać nowych znajomości, a związki z takimi chłopakami mnie nie interesują.” Na pytanie, jacy są „tacy”, Karolina pokazuje grupkę młodych mężczyzn oglądających w pokoju obok wyścig Formuły 1,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych