Gra kompozycyjna
Układ trzech równań z dwoma niewiadomymi, w ramach 500słów + 1rysunek dziennie (kapustka + edrache).
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
{b}+2a – b{/b} Już z daleka dostrzegli akordeon i teraz zgadują, do którego przedziału wejdę. Mam zwyczaj, że przechodzę od ostatniego do pierwszego i nie wyobrażam już sobie inaczej. Celowo stoję w widocznym miejscu, na linii ciekawości czy nadjeżdża dziesiątka, czy czternastka. I tak jak byłem uczony - ilekroć skrzyżuję spojrzenie ze zniecierpliwionym pasażerem, nie ważne jak gniewne, smutne czy lekceważące ono będzie, uśmiecham się szeroko i uprzejmie potakuję chwytając koniec czapki. Prawie ją zdejmuję.
Podjeżdża. Nie wiem jaki numer. Spoglądam za to na ilość ludzi w środku. Gdyby panował tłok, to moja obecność z pewnością ich rozzłości i nie zmieni tego nawet sto prawie zdjętych czapek. Staję z boku drzwi, zapraszam i wyobrażam sobie, że jestem częścią obsługi odpowiedzialną za serdecznie przywitanie. Na koniec wchodzę, szeroko rozstawiam nogi, zapieram plecy o poręcz, zdejmuję blokadę i głośno mówię „dzień dobry”.
Są w zasadzie trzy, może pięć melodii, których oczekują. Zagram je, ale dopiero pod koniec dnia, gdy już opadnę z sił i przestanie mi zależeć. Kiedy będę musiał zarobić. Do tego czasu pozostaję sobą. Rozpoczynam bardzo głośno i te dźwięki zaskakują ich. Na chwilę gasną rozmowy. Zamierają. Pierwsze dźwięki powinny być łagodne i narastać stopniowo. Tak było, przy czym zagrałem je cztery przejazdy wcześniej. Oni nieświadomie dołączyli w środku większego koncertu.
Po tym jak zdziwienie ustępuje i wracają do rozmów i czytania książek, ja przechodzę do głównej części. Odważnie kładę tylko jeden akord, jak gdyby lewa ręka przymarzła mi do guzików. Pulsuję nim w oszalałym, nieregularnym rytmie. Na tym tle wprowadzam znaną melodię. Dysonans jej tempa i harmonii z tłem jest tak nieznośny, że nie pozwala doczytać gazety i zaplanować dnia. Ta muzyka brzmi jak pojedynek dwóch grających jednocześnie akordeonistów. Zamykam oczy i po prostu uśmiecham się. Jestem szczęśliwy.
Tramwaj zwalnia. Najtrudniej jest mi wytrzymać wejście nowych,…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil kapustka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…