Wróć do katalogu

Herosi. Cz. 3/3 - ostatnia część

Konwencja Dragon Balla. Ostatnia część. zobacz jak zakończyła się walka pomiędzy Belrogenem a Tunibisem. Czy król po niej umrze?

Stadnicki, opublikowano , 8 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wszedł powoli na zawalony mur. Rozejrzał się, ruchem ramienia poprawił ułożenie pasa, przykucnął i zaczął odgarniać kamienie, jeden po drugim. Sterta okazała się mniejsza niż przypuszczał, także po chwili dotknął podłoża. Ciała nie było, odchylił największy kamień – może tam? Nie – przez umysł przeszła mu, jak strzała, zabójcza myśl. Podniósł głowę, bowiem do zmysłów dotarła niebezpieczna wieść, źrenice oka wpatrzone w ziejący otwór rozszerzyły się nagle – usłyszał niebezpieczny świst lecącego ostrza. Oberwał w ramię, zawył z bólu, a impet uderzenia powalił go na lewy bark. Natychmiast, mimo rany, odwrócił się na plecy. Zdążył, tym razem sparował cios – prawą ręka trzymająca miecz, wolną od ran, złożył się do zastawy. Młodzieniec bowiem przeszedł do kontrofensywy. Gdy przybłęda odgrzebywał gruz, ten pochwycił broń, którą wcześniej upuścił i wtedy zaatakował. Runął znienacka, od tyłu. Przetoczył się przez dziedziniec jak lawina pędząca ku przeznaczeniu, wziął zamach, lecz wróg zdołał się obronić. Przybłęda leżał, sparował już jeden cios, lecz młodzieniec poniesiony furią złości, jakby demoniczną siłą ogarnięty, wpadł w szał. Tym razem to jego krzyk przeszył okolicę, rozpętał się wokół niego wicher, jakby trąba powietrzna, która niszczy wszystko. Tunibis zdołał się tylko zasłonić przed porywczym wiatrem, nie miał jednak sił by oprzeć się takiej potędze, odleciał gdzieś na bok. Młodzieniec jednak nie zaprzestał koncertu, który zrobił by wrażenie na każdym wojowniku. Do powietrznej trąby dołączyła jasna poświata która rozświetliła okolicę. Poszerzała się wraz z intensywnością krzyku, paliła wszystko, jaśniała i budziła postrach. Potem wyładowania, jak po letniej burzy, wdarły się do kręgu śmierci. Zdążył je zauważyć przybłęda, który ogarnął się nieco pod krużgankiem i zaklął. Zobaczył postać, nie ludzką, nie boską, ale inną, jakiej nigdy wcześniej nie widział. Twarz młodzieńca zmieniła się nie do poznania, przybrała doroślejszych kształtów, a oczy... wyglądały jak gotująca się krew, pełne zła i nienawiści. Ciało młodzieńca pokryło się masywem mięśni, które rozdarły ubranie ukazując sylwetkę herosa. Tylko długie i jasne włosy pozostały jak dawniej. Belrogen uspokoił się po chwili, dyszał ciężko i odwrócił się w stronę wroga. Klingą nakreślił w powietrzu łuk, chwycił mocniej rękojeść i zaczął podchodzić ku sparaliżowanej ofierze. -Nie przypuszczałem..., skąd... skąd miałem wiedzieć, że zaprzedałeś duszę diabłu? – głos brzmiał jak pomruk śmierci. Młodzieniec był co raz bliżej. Ranny i oszołomiony Tunibis wstał, trzymał się za lewy bark z którego tryskała krew. Spojrzał na miecz leżący pod nogami, zakrwawiony i brudny, w nim już chyba nie szukał nadziei. -To prawda – powiedział z trudem – nie tylko ty znasz czarcie sztuczki. -Chyba nadal nie sądzisz, że pomimo takiej mocy jesteś w stanie mnie pokonać? Ja zaprzedałem duszę samemu Lucyferowi, a on nie pertraktuje z byle kim. Ty zaś, jak sądzę po twoich zdolnościach, sprzedałeś się podrzędnemu czartowi... co to szukał naiwnej ofiary. Przybłęda zauważył, że wróg był już niebezpiecznie blisko by ponownie uderzyć, zaczął się cofać wzdłuż kolumn, powoli, lecz na nogach trzymał się jeszcze pewnie. Nie mógł uwierzyć, że oczy napastnika mogą być tak bardzo przepełnione złem, do tego stopnia, że aż czuł emanującą z nich, wrogą energię. Pierwsze co usłyszał to zgrzyt uderzanej od podłoża stali. Zdekoncentrował się, wyostrzył zmysły, lecz młodzieńca nie dostrzegł, tylko smuga zniekształconego powietrza owiała się przed nim. Miecz leżał na ziemi, porzucony i bezbronny bez swojego właściciela. Znowu ta myśl, znów strach przeszył mu umysł.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych