Wróć do katalogu

Historia

cząstką czyjegoś zycia przelana na papier

agnieszka_s, opublikowano , 10 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Zawsze myślałam, że miłość jest piękna, że jak już się znajdzie, ta druga osobę, to jakby znalazło się wszystko, co potrzebne do szczęścia. Życie nabiera zupełnie innych barw, a świat staje się jakby bardziej kolorowy a powietrze jakoś bardziej przejrzyste. Wydaje się, że świat należy do Ciebie, i problemy staja się nieważne, a liczy się tylko tu i teraz.

- Nie będziemy razem szczęśliwi. – powiedział i spojrzał na nią smutno. –Lepiej, jak się rozstaniemy. -Jak to? - Już dawno podjąłem tą decyzje. Nie chce się oszukiwać, w tym, co do Ciebie czuje.

Pewnego kwietniowego dnia, kolejnego dnia w moim życiu, wtedy, kiedy postanowiłam przestać przejmować się swoja samotnością i poszukać jakiegoś konkretnego zajęcia, jechałam właśnie na rozmowę kwalifikacyjna i jakoś tak postanowiłam wsiąść do innego tramwaju niż zwykle. Szczęśliwa, że znalazłam wolne miejsce opadłam na plastikowe siedzenie. Zamyślona, spoglądałam w słoneczne warszawskie niebo, a tramwaj zatrzymał się na Placu Narutowicza. Wsiadł chłopak. A ja pomyślałam „Ale fajny facet”. Stanął przed moim siedzeniem i przez całą drogę nasze spojrzenia co jakiś czas się spotykały. Wysiadając w Centrum nawet przez chwile nie pomyślałam, że ten oto „fajny facet” stanie się najbliższym człowiekiem w moim życiu.

Przez całą drogę nie mówiłam nic. Nie wiedziałam, czy mam płakać, czy rzucić się mu na szyje i błagać, żeby został, że to nie może być prawda, przecież tak dobrze nam się układało, nie kłóciliśmy się jak inne pary, tyle czasu jesteśmy razem. On też nic nie mówił. Szliśmy tak przez ten przeklęty park nic nie mówiąc, każde z nas w myślach żegnało się ze wspólna miłością.

- Chodź, daj się wyciągnąć, dawno nigdzie nie byłyśmy! - Sama nie wiem, zobacz, która jest godzina! - E tam! Tylko jedno piwo, pojedziemy do Medyka, to blisko, a ja mam Ci tyle do opowiedzenia, poza tym oblejemy Twoja nową prace! - Chyba dałam się namówić

-Powiedz coś. - Co Ci mam powiedzieć? Może powiedz, co byś chciał usłyszeć. - Powiedz, co o tym myślisz. Rozpłakałam się. Na przekór temu, że postanowiłam nie płakać, rozpłakałam się jak nigdy dotąd. - Pokłóciłem się z rodzicami. - O co? - To nieważne. - Powiedz. Przecież teraz możesz mi powiedzieć. - To naprawde nieistotne. - A ja byłam przyczyna tej kłótni? - Poniekąd - to powiedz, przecież teraz już nic nie tracisz. - Powiedzieli, że są o Ciebie zazdrośni. Ale to naprawdę nie miało wpływu na moja decyzję.

- Zobacz, to ten chłopak z tramwaju! - W białym swetrze? - No tak, stoi za nami w kolejce. Nasze oczy spotkały się kolejny raz tego dnia. On uśmiechnął się na mój widok, podszedł i powiedział, że to niesamowite, że znowu się spotykamy. Kupiliśmy piwo, przysiadł się do naszego stolika. Miał duże błyszczące oczy i może trochę chłopięcą, twarz. Twarz, która zamieszała mi w głowie i długo w niej pozostała. Bawiliśmy się razem do czwartej rano, pełna nadziei dałam mu swój numer telefonu, on, kulturalnie odprowadził mnie do mojego nocnego N91 i pomachał na pożegnanie.

- Chcesz wrócić do akademika? - Tak. Pod wejściem, tym pamiętnym wejściem, gdzie tyle razy całował mnie żeby przedłużyć pożegnanie, pożegnaliśmy się po raz ostatni. Poklepał mnie po ramieniu. - Do zobaczenia. - Do zobaczenia? - Może jeszcze kiedyś się zobaczymy. - Wątpię. - Trzymaj się.

W niedziele przyszedł sms. Spotkajmy się. Plac na Rozdrożu, 18.30. Chodziliśmy po Łazienkach dopóki nie zamknęli głównych bram. Już dawno z nikim tak dobrze i bez Żadnych skrępowań nie rozmawiałam. Potem zabrał mnie do małej herbaciarni na Chmielnej. Potem przychodziliśmy tam często, ale ja cały czas kojarzę to miejsce z naszym pierwszym spotkaniem. Zamówiliśmy herbatę a on cały czas patrzył w moje oczy. I było w tym patrzeniu coś niesamowitego, taka iskierka, ognik, którego nigdy nie zapomnę…. Potem wszystko potoczyło się jak w bajce… wspólne spacery po Warszawie, trzymanie Się za ręce, pierwsze pocałunki.. Nikt nie pokazał mi tyle pięknych miejsc w warszawie co On… Najgorsze jest to, że teraz ile razy jestem w Łazienkach, podświadomie szukam tych ławek, na których siedzieliśmy, przytuleni i wpatrzeni w, jeszcze wtedy we wspólna przyszłość…

Nikt nie chciał uwierzyć. A ja siedziałam zapłakana w rozmazanym makijażu, dziewczyny wokół mnie myślały, ze je wkręcam. -Jak to? Przecież nic nie wskazywało że coś jest nie tak... - Byliście taką ładną parą… - Ale wiesz co, w takim momencie Cie zostawić… tuż przed trudnym egzaminem, a jeszcze nie wiadomo co z Twoim zdrowiem… - A może przestraszył się, że jak znajda Ci jakąś chorobę, to będzie musiał się Tobą opiekować? W pewnym momencie przestały o mnie docierać ich słowa… Miałam ochotę…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych