Ingilarium - Szkoła Przeznaczenia, część 3
Oddział Lanisa ma nowych wrogów. ginie pięciu ostatnich żołnierzy, ale Lanis zdobywa sprzymierzeńców. I kolejną bitwę...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Widok ten był ostatnią rzeczą, jakiej spodziewał się zobaczyć. Same tlące się zgliszcza pozostały z dumnej niegdyś i wspaniałej akademii Ingilarium. Stał na wzgórzu przerażony razem z dziewczyną. Zaczął biec w kierunku pogorzeliska. Znalazł zwłoki. Tseromkiss, Nashvir, Itre, Mari, Kama, Istron, Aitom, Amaun, Intigo, Miro. Coś tu nie pasowało. Czemu nie było zwłok wroga? Czyżby wróg był aż tak potężny? Rini gorączkowo myślał, ale był zbyt zrozpaczony. Łza poleciała po jego policzku. Zacisnął mocno pięści, że aż knykcie powbijały się w jego dłoń. Był smutny i wściekły jednocześnie. Uczucia wzbierały w nim długo, aż w końcu musiały znaleźć ujście. - NIE!! - wrzasnął przeciągle kierując twarz w górę. Z całego jego ciała wybuchła energia. Wiązki magicznej mocy osiągały długość stu metrów. Jedne biegły po ziemi, inne wzbijały się wysoko w powietrze. Potęga tej eksplozji uczuć i sił życiowych byłą tak mocna, iż fala uderzeniowa powyginała drzewa na skrajach lasów. Nagle wszystko ustało. Rini poczuł jak siły go opuszczają. Upadł na ziemię nim jeszcze ostatnie wyładowania energetyczne niczym błękitno-białe pioruny opuściły aurę jego ciała. Zemdlał. Stracił świadomość.
*
Wreszcie. Po wielu próbach w końcu wykrzesał ogień. Stos zaczął się palić. Oddalił się trochę, bo ciepło buchało niemiłosiernie. Nie nacieszył się długo pięknym widokiem ognia. Poczuł falę zimna i ciepła zarazem, jakby podmuch. Stos zwłok zgasł. Gdy spojrzał w stronę, skąd owy powiew nadciągnął. Otworzył oczy szeroko ze zdumienia. Widział wiele czarów zarówno wyższego jak i niższego rzędu, ale czegoś takiego jeszcze nie doświadczył. Błękitno-biało-szare strugi dymu, czy raczej magii, błyszczały w powietrzu, a pośród nich trwała - niczym burza - nawałnica małych piorunów. Strumienie tej mocy falowały w powietrzu w chaotycznym porządku, którego Lanis nie mógł dostrzec. Inni też to spostrzegli. Nawet dziewczyny były zauroczone i zdziwione. Raptem wszystko ustało. Spojrzał się na innych. Byli niezwykle zdziwieni. - Idziemy to sprawdzić... tylko... - spojrzał na stos - zapalę to w końcu porządnie. Krarra uśmiechnęła się i wykreśliła w powietrzu pentagram wpisany w koło. Rzuciła ten sam czar, co wcześniej podczas walki. Tym razem jednak, magia zapaliła stos trupów. - Gotowe. Idziemy? - zachichotała - Ruszamy. Jak ranni? - Mogą iść, ale w walce się nie przydadzą. Lanis wyrwał kawałek szaty jednego z wrogów. Trzymał w ręce naszywkę. - WISO - mruknął do siebie - Wojownicy Interpretowani Spalonymi Owcami? - zaśmiała się Vekkna - A tak na serio. Wiesz co to znaczy? - Nie. Ale może się dowiem. - Mi to wygląda na WSIO. - Flook przyjrzał się naszywce - Wsio? Jakie wsio? - zaśmiały się dziewczyny jednocześnie - Dobra, koniec żartów. Idziemy.
Nie szli zbyt długo przez las. Poruszali się szybkim krokiem, lecz nie biegli ze względu na rannych. W końcu dotarli na skraj lasu. - Nie może być! - krzyknął Flook - Niemożliwe, żeby tak wielki obiekt pozostawał w ukryciu przed Renos. - potwierdził Lanis - Całkowicie zniszczony. Jeszcze się pali, widzisz ten dym? Ciekawe co to było, i kto to zniszczył. Nie wiem jak wy, ale ja idę to sprawdzić. - Czekaj! - Krarra chwyciła go za przegub ręki - tam ktoś jest. Dwoje ludzi. - Ci z wsio? - Wątpię. Jeden ubrany w skóry, a drugi w biało-czarne szaty. Ten drugi ledwie stoi na nogach. Przeszukują ruiny. - W poszukiwaniu żywych? - Z pewnością. Pytanie tylko, w jakim celu? Żeby ich dobić, czy uratować? - Raczej uratować. Ktoś, kto chce znaleźć żywych i ich dobić zawsze przeczesuje cały teren dokładnie, ale od niechcenia. Oni, jeśli dobrze widzę szukają gorączkowo i tylko w niektórych miejscach. Ponadto, do dobijanie nie używa się łuków, ale mieczy i włóczni. - Dziękujemy za wykład o postępowaniu armii, Lanis. Wiemy trochę o tym, w końcu wszyscy w armii służymy. - odparła z ironią Vekkna. - więcej ich w pobliżu nie ma. Zazwyczaj wszyscy poszukują ocalałych. Wiatr wieje w naszą stronę, ale jakoś nie wyczuwam jednego z tych ludzi... wyczuwam tylko tego ubranego w skóry. - Drugi jest umyty - stwierdziła druga Shuan - Nie przestajecie mnie zadziwiać - dowódca pokręcił głową z niedowierzaniem - idziemy, może coś nam powiedzą. Zaczęli schodzić ze zbocza. Postaci w dole zauważyły to. Jeden napiął łuk, a drugi znalazł jakiś miecz. Lanis nakazał dwóm żołnierzom iść przodem. Krarra teraz widziała osóbki dokładniej. - Chłopak w szatach ma 14, może 15 lat, ta druga osoba, w tych skórach to dziewczyna... Jest trochę od niego starsza. Podmiot rozmowy zaatakował. Dziewczyna wypuściła strzałę, ale spudłowała. Odrzuciła łuk, tymczasem chłopak wyskoczył wysoko. Za nim pojawił się strumień błękitnego dymu. Lanis się przeraził. Przeciwnik rozciął tym atakiem jednego z żołnierzy, a dziewczyna wykonała dwa szybkie gesty i potężny podmuch magii ruszył na oddział. - Krarra, Vekkna. Bariera! - rozkazał dowódca. Żołnierze szybko cofnęli się za dziewczyny, a one wykonały prosty ruch lewą ręką - otwartą dłoń przesunęły od prawej piersi do lewej. Czar dziewczyny odzianej w skóry odbił się i rozproszył. Vekkna wykonała gest wyrysowujący coś przypominającego kształt krzyża. chłopak i dziewczyna zostali związani za pomocą magii. Krarra poprawiła swoje czerwonobrunatne włosy sięgające jej do kolan i uśmiechnęła się. - Nono... mała kocica umie gryźć - zaśmiała się - ale póki co nie może nic zrobić... biedaczysko - Krarra. Dosyć. - przystopował ją Lanis, po czym skinął na Flooka, a ten wykonał gest prawą ręką. Chłopak i dziewczyna stracili świadomość.
Rini i Anelli obudzili się związani. Byli w jakimś leśnym obozie. Na polanie. Była noc. Przy ognisku widzieli sześć osób. Riniego strasznie bolała głowa. W końcu sobie przypomniał. To oni ich zaatakowali przy ruinach. Jednego żołnierza brakowało. Pewnie był na straży. - O. Patrz! Obudzili się! - krzyknął jeden, z krótkimi czarnymi kręconymi włosami. - Widzę Flook, widzę - odparł drugi, szatyn. Mężczyzna nazwany Flookiem podszedł do Riniego. Chłopak spojrzał na niego i wrzasnął - Mordercy! - Mordercy? - zdziwił się drugi mężczyzna i także podszedł - a kogóż to zamordowaliśmy wedle ciebie? - Moją... rodzinę - odparł wściekły. Z jego ciała zaczęły wydobywać się błękitne smugi. Rozerwał liny. Wskoczył na ramiona Flooka i odbiwszy się od nich kopnął jego towarzysza. Jedna z Shuan - jak domyślił się Rini - siedzących przy ognisku zakreśliła jakby od niechcenia w powietrzu jakiś wzór i chłopca odrzuciło pod ścianę. Po chwili poczuł, jak magiczne pęta go krępują. - Słuchaj mały - wycharczał mężczyzna wstając z ziemi i ocierając ręką krew z warg. - nikogo nie zamordowaliśmy, ale zaraz możemy, jeśli się nie uspokoisz. Szukamy Łowczyń - tymi słowy spojrzał na Anelli - Ty chyba coś o nich wiesz, zgadza się? Dziewczyna milczała. - Lanis, wydaje się, że mała kotka jest honorowa - zachichotała jedna z kobiet - Mamy czas - odparł szatyn. - Nie wydaje nam się - rzucił jakiś inny męski głos po drugiej stronie ogniska. Gdy Rini tam spojrzał nie dowierzał własnym oczom. Stał tam Arhanis z mieczem w ręku i Dhene. Żołnierze gwałtownie wstali i wymierzyli w nich swoje miecze. Arhanis i Dhene spojrzeli na siebie, kiwnęli głowami i skoczyli w górę. Dhene wyzwalając moc wykonała bardzo szybką spiralę wznosząc się w powietrze. Gdy się zatrzymała chłopiec zobaczył, ze ona nie ma rąk. Zamiast nich ma miecze. Szerokie, długie, błyszczące błękitnym światłem. Arhanis wbił swój miecz dwuręczny prosto w kręgosłup żołnierza. Od czubka głowy poprzez całe ciało. Dhene lądując przecięła swoją nową bronią powietrze dwa razy wykonując - jeszcze w powietrzu - piruet. Przeciwnik, mimo, iż stał poza zasięgiem realnym broni, został przecięty dwoma długimi, krwawymi ranami. Padł na ziemię bez życia. Ostrza Dhene zamieniły się z powrotem w ręce. Arhanis wyjął cały czerwony od krwi miecz z trupa i wycelował w Lanisa - Wypuśćcie ich - gdy to mówił, Krarra i Vekkna wstały i otrzepały swoje ubrania z kurzu i pyłu. Dowódca jednak powstrzymał je ręką. Pstryknął palcami i Rini mógł się normalnie ruszać. Chłopak od razu rozwiązał Anelli. Oboje ustawili się przy wybawicielach - Fajny styl - mruknął do mentorki Rini - Dzięki - odszepnęła - A teraz mówcie: to wy zniszczyliście Akademię? - Arhanis wciąż celował w nich mieczem - Chodzi wam o te ruiny tam, w dolinie? Nie. - Więc kto? - Nie wiemy. Widzieliśmy tam jakiś wybuch, coś podobnego do tego co ta dwójka potrafi - Trójka…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Forien
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…