Wróć do katalogu

Inny Rozdział I i II

Opowiadanie o ludziach, którzy czują się inni na świecie

dawid1989, opublikowano , 25 min czytania, 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

"Muminek wyobraził sobie, że jest Buką. Zgięty wpół posuwał się wolno przez stosy martwych liści, a potem stanął, rozpościerając wokoło siebie mgłę. Wreszcie westchnął i spojrzał tęsknie w okno. Czuł sie najbardziej samotnym stworzeniem na świecie." Tove Jansson "Tatuś Muminka i morze"

Kiedyś nie wyobrażał sobie życia bez niej, jednak teraz rzadko odwiedza jej pokój, dawno niesprzątany, mieszczący się w zakamarkach serca. Może to podświadomie o niej zapomina, samolubnie dążąc do szczęścia. Jednak tej nocy przyszła do niego, ubrana w białą suknię. Patrzyła na niego smutnym wzrokiem, szukając tej miłości, która jeszcze tak niedawno odbijała się od twarzy. Czyżby już nie kochał? Agata zdawała się tego nie rozumieć. Przecież matkę ma się tylko jedną!- krzyczało jej martwe serce. W tej chwili Michał się obudził i natychmiast spojrzał na zegar. Była punkt ósma. -Nie idę dziś do szkoły- pomyślał. Położył się na łóżku i przypatrywał sufitowi. Od pewnego czasu był takim sufitem, nieczującym i chłodnym. Jednak ta noc sprawiła, że znów poczuł, to co ludzie nazywają emocjami. Przecież nie ma życia po śmierci- twierdził, jednak ten sen był taki realny. Zmusił go do czegoś czego nie cierpiał- do wspomnień. Była dwunasta, gdy zdecydował się wstać. Obciążony przeszłością wygramolił się z łóżka, po czym nie ubierając się wyszedł z pokoju. Żołądek Michała przypomniał mu o sobie, gdy do nozdrzy jego właściciela dotarł zapach naleśników. -Czyżby tata też zrobił sobie wolne? – pomyślał Michał, kierując się w stronę źródła waniliowego aromatu. Jednak, gdy dotarł na miejsce, zapach znikł, a kuchnia się okazała tak pusta jak reszta domu. Zwykłe omamy głodnego człowieka. Nie zastanawiając się długo, Michał podszedł do lodówki, do której przypięta była czerwona karteczka: „Będę dziś późno, więc nie czekajcie na mnie z kolacją. P.S. Lodówka nie stoi tu tylko dla ozdoby. Tata” -Zatem nie nakarmię cię, mój mały tasiemcu.- zaśmiał się młody Gregorczyk, pocierając się po brzuchu. Często żartował sobie ze znajomymi, że ma tasiemca, bo na okrągło by jadł. Kto by pomyślał, że będąc dzieckiem, był niejadkiem. Teraz też nie wyglądał na głodomora, bo był szczupłym, wysokim brunetem. To skutek bardzo szybkiego metabolizmu. Jednak często oczami wyobraźni widział siebie za dwadzieścia lat- tłustego człowieka z piwem w ręku, siedzącego przed telewizorem. W końcu nie zawsze można wyglądać tak jak wtedy, gdy miało się osiemnaście lat. Cała historia z zapachem, na nowo uwolniła go od przeszłości. Po nieudanej wycieczce wrócił do pokoju, gdzie przejrzał na naszej klasie wszystkie nowododane zdjęcia znajomych. Coraz bliżej matura, jednak w głowie nie było mu robienie zadań z matematyki, czy też powtarzanie lektur z języka polskiego. Spojrzał na zegarek. Była dopiero pierwsza dwanaście. Usłyszał głosy dobiegające z parteru- to dzieciaki wróciły ze szkoły. Michał był ciekawy, ile ma czasu zanim, ktoś wparuje do pokoju, przerywając czas błogiego lenistwa. Postanowił jak najdłużej nie wychodzić z kryjówki, leżąc w łóżku i szperając w internecie, w którym tak naprawdę nic ciekawego nie było. Jakieś morderstwa, rabunki, podwyżki cen, czyli zwykła codzienność. Nieustanne nieszczęścia i cierpienia, zamieniają ludzi w zwykłe rzeczy, które nic nie czują, nie kochają, nie pragną. Michał czasem przyglądając się sztućcom, wyobrażał sobie, że wcześniej widelec też był organizmem żywym. Jednak cierpienie, spowodowane brakiem wdzięczności człowieka, spowodowało, że stał się obojętny na świat. Może kiedyś człowiek też się stanie takim widelcem? Myśli Michała często przerażały go. Próbując spojrzeć na siebie z boku, czuł się inny.

Świat jej zawirował, gdy dowiedziała się o białaczce. Niby każdy wie, że coraz więcej osób umiera na raka, ale zadawała sobie pytanie, dlaczego właśnie ją śmierć naznaczyła swoim piętnem? Pierwszego dnia nie wychodziła ze swojego pokoju. Zamknęła się w swojej samotni na cztery spusty i wspominała wszystkie dobre i złe chwile, które przydarzyły się jej w życiu. Po szczegółowym rachunku sumienia, zauważyła, że zrobiła wiele dobrego w życiu: Zawsze miała najlepsze oceny w szkole, nie wagarowała, nie piła alkoholu. Jednak nigdy nie zrobiła czegoś, co byłoby tylko dla niej. A tu coraz mniej czasu, by zrealizować swoje największe marzenie, którym była miłość, którą tylko śmierć, by rozłączyła. Jednakże nie tylko brak czasu stał na drodze prawdziwej miłości. Bo jaki jest sens, zakochać się w kimś, skoro lada dzień można umrzeć? Tak rozmyślała, gdy do pokoju wkroczył chłód. Towarzyszył mu zapach róż, które tak bardzo Judyta kochała. Wtedy w pięknym, żółtym pokoju pojawiła się kobieta, ubrana w białą suknię. Zjawa nie odzywała się, jednak w umyśle Judyty pojawiła się potrzeba rozmowy z Bogiem. Szybko podniosła ubrania leżące na podłodze i nie zwracając uwagi na ducha, szybko je na siebie założyła i wyszła z pokoju. Na dole stała matka, która widząc córkę rzuciła się w jej stronę. Judyta uśmiechnęła się tylko, pocałowała w czoło i powiedziała, że niedługo wraca. Panią Nowaczyk zdziwiło trochę zachowanie córki, jednak odwzajemniła jedynie uśmiech.

Judyta często odwiedzała Boga w jego własnym domu. Sądziła, że w czasie mszy świętej, nie może poczuć takiej bliskości ze Stwórcą, jak wtedy, gdy kościół stoi pusty. Dlatego często wracając z lekcji, wchodziła na modlitwę. Dzieliła z Bogiem każdy swój smutek, ból, ale także i pochwaliła się dobrą oceną, czy też podziękowała za to, że świeci słońce. Tego dnia padało. Do kościoła nie przyszła ta sama Judyta, lecz chora dziewczyna, która nie potrafiła się pogodzić z chorobą. Tak bardzo chciała żyć, tyle spraw miała do załatwienia! Przed samym ołtarzem siedział młody chłopak, w którym rozpoznała swojego kolegę z klasy. Zdziwiła się, bo nie sądziła, że znajomy wierzy w cokolwiek, a co tu mówić w Boga. Michał klęczał z podbródkiem opartym na złożonych dłoniach. Judyta jak najciszej uklękła przy ławce obok chłopaka, który nawet nie zauważył, że nie jest już sam w kościele. Dziewczyna przeżegnała się i zapominając o Michale, skupiła na modlitwie.

Michał stał przy Koperniku i co chwilę spoglądał na zegarek. Denerwował się, bo to był pierwszy raz, gdy umówił się z kimś na randkę w ciemno. Zbliżała się dwunasta, a „czarnookiego 19” jak nie widać, tak nie widać. Przez chwilę chłopak żałował, że w ogóle wszedł na gejowski czat, jednak chęć porozmawiania z kimś, kto miał podobne problemy z utożsamieniem swojej orientacji seksualnej była silniejsza. Dnia poprzedniego Michał poszedł wyjątkowo do kościoła, jednak nie po to, by prosić Stwórcę o dobre spotkanie, lecz wygarnąć mu to, że stworzył go takiego jakim jest. W tej chwili złapał go ktoś za ramię i zapytał: -Kopernik 18?- Michał odwrócił się i zobaczył uśmiechniętego, wysokiego blondyna. Nieznajomy przeraził go, bo cały czas miał nadzieję, że „czarnooki 19” będzie brzydkim, krościatym odludkiem. Natomiast okazał się bardzo przystojnym facetem, który od pierwszego wejrzenia mu się spodobał. Michał przytaknął, a blondyn ciągnął dalej: -To gdzie pójdziemy? Tu niedaleko jest taka fajna knajpka. -Dobrze– wydusił z siebie Gregorczyk, po czym ruszyli przed siebie. Całą drogę się nie odzywali. Michał nie spieszył się z przerwaniem tego stanu. -To tu- powiedział czarnooki 19, który tak naprawdę okazał się błękitnookim. Lokal nie był zbyt duży, ale sprawiał wrażenie przyjemnego. Czerwone ściany zdawały się zapraszać klientów do środka. W pomieszczeniu nie było nikogo, prócz opalonego barmana, który na swoim miejscu pracy, czyścił szkło. Michał mimo, że od wielu lat mieszka w Toruniu, w tym barze nie był ani razu. Nowopoznany kolega, zaproponował, by Michał usiadł przy najbliższym stole, a sam udał się do toalety. Wtedy Michał został sam ze swoimi myślami. Spojrzał na barmana, który uśmiechnął się do niego. Od razu pomyślał, że może Czarnooki przyprowadzał tu innych swoich chłopaków i wyczyniał różne cuda. Dlatego barman się z niego podśmiewywał. Nie myśląc długo, wstał i skierował się do wyjścia. Wtedy poczuł uścisk na swoim nadgarstku. -Nie uciekaj jeszcze- powiedział „czarnooki 19”, po czym usiedli na swoim miejscu. -Guła ze mnie. Zapomniałem się przedstawić. Mam na imię Hubert. Naprawdę fajnie się wczoraj z tobą gadało, dlatego cieszę się, że przyszedłeś. -Jestem Michał. Sorki, że chciałem wyjść, ale tak jak wczoraj ci mówiłem na czacie, nie znam nikogo… -Z branży- przerwał mu Hubert. -No właśnie, z branży. Rozmawiali tak ponad godzinę. Chociaż rozmowa ta bardziej przypominała monolog. Hubert opowiadał, gdy to po raz pierwszy poczuł słabość do chłopaka ze swojej klasy. Już wtedy wiedział, że jest z nim coś nie tak. Bał się swojej inności. Wtedy tak jak Michał wszedł kilka dni temu na gejowski czat, tak Hubert kilka lat temu poznał osobę, która pomogła mu zaakceptować samego siebie. Michał cały czas przypatrywał się nowemu koledze, który miał jak na swój wiek bardzo dojrzałą twarz. Jego uwagę przykuwały zawsze uśmiechnięte usta, które tak bardzo chciał pocałować. -Chyba trochę przynudzam- powiedział Hubert zobaczywszy, że jego towarzysz myślami zawędrował gdzieś daleko. -Nie, nie. Po prostu jestem zmęczony. Nie mogłem dziś spać. -To zapraszam cię do mnie. Mam w domu herbatkę stawiającą na nogi. Mieszkam tu niedaleko.

Mieszkanie nie wydawało się przytulne. Zbyt duży przedpokój i te wszystkie ściany pomalowane na biało sprawiały wrażenie smutnych. Pokój był praktycznie pusty. Widać, że jedynym mieszkańcem był mężczyżna. Po prawej stronie stał mahoniowy segment, a po środku, przy kanapie mały okrągły stolik. -Usiądź, a ja pójdę do kuchni i zrobię magiczną herbatkę- powiedział z uśmiechem blondyn i wyszedł z pokoju. Michał usiadł, jednocześnie przyglądając się pomieszczeniu. „Ciekawe ilu tu sprowadzał?”- pomyślał. W tej chwili wszedł Hubert z dwoma kubkami gorącego wywaru. Wtedy Michał zauważył wiszący nad drzwiami brązowy krzyż. -Proszę. Na pewno cię pobudzi- powiedział blondyn podając kubek koledze. Michał napił się jedynie łyka, gdyż w ostatnim czasie starał się nie pić gorących napojów. Bał się bowiem raka gardła lub jakiegoś innego odcinka przewodu pokarmowego. Już wiele osób w jego rodzinie umarło na nowotwór, dlatego postanowił, że nie będzie następny. Wtedy Hubert pochylił się w jego stronę delikatnie przytykając usta do jego policzka. Serce bijące w bębny i ciarki masujące ciało spowodowały, że Michał puścił kubek, robiąc gorącą kałużę na szwedzkiej podłodze. Po chwili obaj siedzieli przytuleni z przylgniętymi do siebie ustami. Dzięki porysowanej skórze w okolicach warg, Michał zrozumiał, dlaczego kobiety wolą ogolonych mężczyzn. Jednak nie przeszkadzało mu to aż tak bardzo, by przerywać tą miłą chwilę. Minął kolejny moment, gdy zaczęli zdejmować z siebie ubrania. -Jesteś pasywny, czy aktywny?- zapytał Hubert- Ja jestem uniwersalny, więc mogę się dopasować- Michał dopiero wtedy zauważył, jak daleko się posunęli. Spojrzał się jeszcze raz na krzyż i ze smutkiem w myślach krzyknął „Boże, nie patrz!”.

Obudzili się rano, przytuleni, tacy szczęśliwi. -Muszę uciekać do domu- szepnął Michał, po czym zaczął ubierać się w brudne od herbaty ubrania. -Nie musisz szeptać Miśku- powiedział Hubert szeroko ziewając. – Ja jeszcze się zdrzemnę. Później się odezwę. Była jedenasta, gdy Michał znalazł się w swoim łóżku, spoglądając na sufit, ten sam od kilku lat. W głowie wrzało mu od wszystkich myśli. To wszystko stało się tak nagle. Wtedy poczuł bulgotanie w brzuchu. Z ledwością zdążył usiąść na sedesie, gdy wystrzeliło z niego menu składające się z ostatnich posiłków. Wytarł się po obolałej odbytnicy, po czym zauważył plamki krwi na papierze toaletowym. „Już nigdy nie dam dupy”- przyrzekł sobie i wrócił do rozmyślań w ciepłej pościeli.

Dni mijały jej tak szaro. Nie czuła potrzeby obcowania ze światem. „Niech się przyzwyczają do mojej nieobecności”- powtarzała. Zrobiła sobie wolne od szkoły, wolne od życia. Judyta nawet, by nie pomyślała, że częste anginy i kołatanie serca mogą być objawem raka. Myślała, że po prostu ma słabe gardło, a ból serca spowodowany jest stresem, dążeniem do doskonałości zarówno w szkole jak i w domu. Grudzień pojawił się tak nagle. Już kilka tygodni temu wróciła do szkoły. Jednak nie miała siły, by się uczyć. Coraz częściej czuła osłabienie, nie pomagały coraz większe dawki leków. „Człowiek jest istotą kruchą: wystarczy odrąbać mu głowę, żeby przestał żyć.” Taki cytat ostatnio znalazła w internecie.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych