"Intimissimi" rozdział XIII
Spotkanie Z Velvet - sama jej postać sprawia,że ten tekst zyskuje niepowtarzalny klimat...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
XII
To był gorący, majowy dzień. Słońce , przez tak długi czas pozostające w uśpieniu, biło po oczach z tym większą siłą, wydobywając zapachy drzew, świeżo skoszonych trawników, a nawet bruku. W wąską przestrzeń ulicy raz po raz wylewały się gromadki ludzi, wśród których uwijali się ulotkarze, wciskając wszystkim do rąk małe niebieskie karteczki. Pelargonie wychylały się z balkonów uderzając swoją bezwstydną jaskrawością. Duszno, niezwykle duszno, kto wie czy nie zanosi się na burzę... Cudownie było mi przechodzić tą ulicą i - mając wzrok na poziomie okien kawiarni i knajpek, wyłapywać te wszystkie urocze szczegóły – roześmianą twarz jakiejś dziewczyny , wspaniałą rzeźbę przy ścianie, refleks światła na framudze drzwi. Chyba nadeszły lepsze czasy... Artyści znowu mieszkają przy stolikach , czas zatoczył krąg i tak jak sto lat temu można powiedzieć że „w kawiarni robi się dziś kultura” . Pianiści wrócili do łask, pojawia się ich coraz więcej ,są tu wszyscy – wirtuozi, demony klawiatury , rzemieślnicy, wyrobnicy i partacze. Bracia na drodze Sztuki...- {Uups, cholera, znowu te patetyczne określenia, czy ja już nie umiem inaczej?}
„I w pelerynach krążyli poeci Nazwisk ich dzisiaj nikt już nie pamięta Ale ich ręce były rzeczywiste Spinki, mankiety nad blatem stolika Dziennik na kiju niósł Ober i kawę Aż zniknął tak jak oni bez imienia”
Skąd ja to znam? Nieważne. Jestem już. To nie ma znaczenia w jakiej kawiarni , czy jest to Cafe Akwak czy nie, zupełnie co innego się teraz liczy. Za chwilę ma przyjść Velvet. Velvet- która wytrąca mi pióro z ręki , Velvet , która ciągle zmienia twarz , Velvet , która kładzie mi na oczy wielkie zimne dłonie. W przeciwieństwie do innych kobiet ,które dotąd znałem, jej materialność, każda komórka , z której była zbudowana , zachowywała się mniej więcej tak jak pelargonie , które przed chwilą widziałem. Gdybym miał porównać ją do dźwięku instrumentu ,byłaby mrocznym , zmysłowym głosem saksofonu , wibrującym w nocnym klubie. Gdybym miał porównać ją do koloru - roztopiłaby się w purpurze, pachnącej i zaczynającej przekwitać. Właśnie przyszła. Porusza się szybkim energicznym krokiem , na jej bladej twarzy maluje się konwencjonalny uśmiech, zakrywający przed światem niedopałki i tak źle skrywanego bólu. Jej widok nie wzbudza we mnie żadnej reakcji. Przebywając z Velvet od dłuższego czasu byłem wystawiony na pastwę tak skrajnych emocji, że teraz już niewiele rzeczy jest w stanie wywołać przyśpieszone bicie mojego serca.
-Witaj M – powiedziała Velvet – nadstawiając policzek do pocałunku, który zawsze sprawiał mi niewysłowioną przyjemność. Ten policzek był po prostu słodki. Przypominał gładkie, lukrowane ciasteczko.
-Witaj Velvet – odpowiedziałem ,kładąc nacisk na pierwsze sylaby.
Za oknem ,jak na komendę zaczął padać deszcz. Całe uliczne życie umarło jak ścięte zboże. Gdzieniegdzie przemykała zakapturzona postać z rozpostartą parasolką. Velvet spojrzała za okno , po czym odwróciła się do mnie. Teraz mogłem zajrzeć jej w oczy- duże , jasne , mające w sobie ufność dziecka, i coś jeszcze ,czego chyba nigdy nie zdołam określić. Bałem się tych oczu , cholernie nieprzewidywalnych ,niczego nie byłem w nich pewien , nawet koloru tęczówek , który podobno się zmieniał pod wpływem emocji.
- Wyglądasz , jakby spotkało Cię coś złego... – zacząłem, wiedząc, że i bez tego Velvet zacznie mi się zwierzać. Ona po prostu taka była, przez jakiś czas wierzyłem ,że tylko dla mnie, później już nie.
- Dobrze wiesz, że to złe dzieje się cały czas- tu i teraz- powiedziała Velvet zapalając cienkiego papierosa.- Czuję się jak wywrócona na drugą stronę , kolcami do środka.
W takich momentach nigdy nie wiedziałem co odpowiedzieć. Gdy próbowałem dotknąć wtedy Velvet – mój dotyk był za słaby, gdy odzywałem się do niej –mój głos…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil maurycy witkowiak
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…