Wróć do katalogu

Iris

Zainspirowane piosenką zespołu Goo Goo Dolls "Iris"

malinkka19, opublikowano , 13 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Nienawidził szpitali. Zapach środków antybakteryjnych, lekarze i pielęgniarki w białych fartuchach, chadzający po korytarzach nieliczni pacjenci przypięci do cieknących kroplówek, rodziny i przyjaciele odwiedzające bliskich- wszystkie te tętniące szpitalnym życiem korytarze działały na niego depresyjnie i wywoływały szumiące w głowie fale strachu. A jednak przychodził do niej codziennie. Nie mógł nie przychodzić.

Znali się z Cielo od jedenastu lat, z których przez pięć ona była nieprzytomna czy raczej „pogrążona w stanie wegetatywnym”, jak fachowo określali to lekarze. Co dzień przynosił jej pojedynczą herbacianą różę, bo pamiętał, że tak jak wiele innych kobiet, ze wszystkich kwiatów je kochała najbardziej. W jej szarym, obwieszonym zdjęciami i obrazkami przez Blake’a, rodziców a także nieliczne przyjaciółki pokoju na oddziale osób w śpiączce, zawsze czuło się ich słodki, uspokajający zapach. W wieku ośmiu lat zawarli przypadkowe przymierze przeciwko Tobiasowi- małemu urwisowi, który znęcał się nad okolicznymi kotami. Kiedy wracali ze szkoły (Blake szedł kilka kroków za Cielo, bo wtedy jeszcze ze sobą nie rozmawiali) i przyłapali go na przywiązywaniu czarno- białego bezpańskiego kota do drzewa, a on niezbyt kulturalnie powiedział im, że mają się odczepić, połączeni bezbrzeżną wściekłością i dziecięcym porozumieniem, postanowili powiedzieć o tym komuś dorosłemu. Udali się prosto do jego ojca, który od razu wybił synowi znęcanie się nad zwierzętami z głowy. Blake nie pochwalał kar cielesnych, ba- nigdy nie było potrzeby, żeby takową otrzymał, więc nawet sobie tego nie wyobrażał, po latach musiał stwierdzić, że lanie wyszło Tobiasowi na dobre. Obecnie był najlepszym uczniem w jego szkole.

Cielo kochała zwierzęta, dlatego uczynek Tobiasa i pomoc Blake’a w uratowaniu jednego z nich sprawiły, że pokochała chłopaka jak brata, którego nigdy nie miała. Ku utrapieniu rodziców ciągle znosiła do domu ranne wróble, gołębie, psy, koty, zające, a nawet ślimaki i przeróżne owady, a gdy przeżyły wypuszczała je na wolność. Tylko raz nie udało jej się postawić na swoim- jej mama kategorycznie odmówiła, gdy zobaczyła ją niosącą w ramionach syczącego i dziwnie śmierdzącego zaskrońca. Na nic zdały się łkania i opowieści Cielo, że mały wąż na pewno zgubił swoją mamusię i chciałby tylko poczekać na nią w ich domu. Pobłażliwy zazwyczaj dla jej hobby tata, również nie zgodził się na kolejnego przyjaciela córki. Później, kiedy razem z nim siedział przy córce i robił sobie z tego powodu wyrzuty, wyznał Blakeowi, że zrobił to z powodu ogromnego strachu swojej żony przed wężami, który utrzymywała w tajemnicy. Alma nie lubiła przyznawać się do swoich słabości, a on bardzo kochał Almę i po namyśle stwierdził, że nie opłaca się niepotrzebnie jej denerwować.

Na trzynaste urodziny Blake podarował Cielo kota z wyglądu przypominającego tego, nad którym pamiętnego dnia znęcał się Tobias. Była zachwycona, a w jej zielonych oczach pojawiły się wesołe iskierki, kiedy z radości pocałowała go w usta. Pamiętał, że poczuł się dziwnie. Trzynaście lat to nie wiek, w którym chłopcy zaczynają się jakoś szczególnie interesować dziewczynami. Owszem, w szkole określano ich mianem pary, ale obydwoje odnosili się do tego z rezerwą i obgadywali tych, którzy tak ich nazywali. Odbyli wtedy długą rozmowę, w której Blake delikatnie, aczkolwiek zdecydowanie wyjaśnił jej, że nie jest jeszcze gotowy na poważny związek. To zdanie wyczytał w jakimś czasopiśmie siostry i uznał, że idealnie pasuje do jego położenia. Cielo okazała się wyrozumiała i stwierdziła, że pocałowała go z wdzięczności, a jeśli kiedyś poczuje coś innego niż przyjaźń, szczerze mu o tym powie.

Chyba nie poczuła nic innego. A przynajmniej Blake się o tym nie dowiedział.

15 maja następnego roku około siódmej wieczorem siedział przy wyjątkowo trudnym zadaniu z matematyki. Cielo, która zawsze lepiej od niego radziła sobie z algebrą i pomagała mu na lekcjach, nie przyszła tego dnia do szkoły. Na dworze od popołudnia lało, więc nie chciało mu się wychodzić w taką paskudną pogodę, żeby sprawdzić co u niej. Gdyby stało się coś ważnego, na pewno by zadzwoniła.

W domu panowała idealna cisza, rodzice byli jeszcze w pracy, a siedemnastoletnia Lucy- jego siostra- siedziała w swoim pokoju i sądząc po braku jakichkolwiek dochodzących z niego dźwięków, ucinała sobie drzemkę. Cieszył się, bo nie lubił hałasu, szczególnie przy odrabianiu pracy domowej. Już prawie wpadł na pomysł rozwiązania skomplikowanego przykładu, miał go na końcu języka… kiedy rozległ się wysoki dźwięk telefonu. Zanim podniósł się z krzesła, usłyszał obok skrzypienie otwieranych drzwi i szybkie, lekkie kroki na schodach. Lucy uwielbiała odbierać telefony, zarówno te skierowane do niej, jak i do innych członków rodziny. Zawsze istniała możliwość, że dowie się czegoś nowego, czy to z tonu głosu, czy potem z wiedzą z kim rozmawiają, podsłuchując domowników. Czasem żartowali z niej, że dzwonek telefonu wyrwałby ją nawet z ramion śmierci.

Zmarszczył brwi i nasłuchiwał. Lucy oprócz zwyczajowego „Halo?” przeważnie milczała i powtarzała „ojej”, co było dość dziwacznym zachowaniem jak na nią. Raz wymsknęło się jej przekleństwo, które przyprawiło Blake’a o złe przeczucia. Usłyszał odkładaną słuchawkę i rzucił się z powrotem na krzesło, nie chcąc, żeby Lucy przyłapała go, że zachowuje się dokładnie tak jak ona. Wziął do ręki długopis, a wtedy rozległo się ciche pukanie do drzwi. Lucy pukająca do drzwi. Ta rozmowa musiała być naprawdę poważna. Przez głowę przemknęła mu Cielo, ale szybko odrzucił tę myśl.

- Wejdź.- Weszła.

- Blake…- zaczęła dziwnym głosem, na poły kpiącym, który zazwyczaj mówił: „Dzwoni twoja dziewczyna” i na poły współczującym, którego nie używała właściwie nigdy.- Cielo miała wypadek…

Milczał. W głowie czuł pustkę, a jednak spod jego długopisu wyłaniały się kolejne liczby rozwiązania zadania. Podeszła do niego i objęła go ramionami.

- Nie masz już swojej przyjaciółki.- Pisał dalej sam nie wiedząc co i nie rozumiejąc kompletnie niczego ze słów siostry. Po dłuższej chwili niemalże poczuł, jak w jego mózgu zapala się jaskrawa lampka. Po sekundzie zdał sobie sprawę, że z oczu zaczynają mu cieknąć łzy i kapać na niebieski tusz, a z gardła wydobywa się szloch. Lucy mocniej objęła go ramionami i sama zaczęła płakać. Miał jej dość. Jak mogła mu to przekazać w taki

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych