Ja, Edmund.
przygoda, romans
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Ja, Edmund.
Edmund to moja całkowita odwrotność – zdecydowany, twardy i zawsze pewien siebie facet. W prawdzie ma słabość do mocnego alkoholu i papierosów, ale ku mojemu zaskoczeniu w oczach kobiet nie tracił przez to na wartości. W relacjach z nimi był zimny i obojętny. W czasie rozmowy bywa bardziej zainteresowany dopalającym się papierosem niż ich kobiecym melodramatycznym życiem. Jest w stanie bez problemu krytykować i wyzywać od pieprzonych suk i tanich dziwek, a one jeszcze bardziej do niego ciągnęły. Nawet najpiękniejszej kobiecie potrafił powiedzieć na dzień dobry jej negatywne cechy, a ta zaraz wskakiwała mu do łóżka i wydobywała z siebie spazmatyczne dźwięki rozkoszy. Po wszystkim Edmund bez skrupułów znikał z jej życia nie mówiąc nawet dowidzenia. Ja natomiast jestem po prostu miłym facetem. Wśród mężczyzn przezywano mnie popychadłem i szmaciarzem, a kobiety mówiły do mnie – O Don jesteś naprawdę dobrym przyjacielem, gdyby mój chłopak przynajmniej w połowie byłby taki wrażliwy jak, ty może byłoby mi łatwiej, a tak musze się z nim męczyć do końca życia. Edmund to mój najbliższym przyjacielem. Nigdy nie mieliśmy przed sobą, żadnych tajemnic, dogadywaliśmy się bez problemu. Często pomagał mi w relacjach z kobietami, ja prócz swojego dozgonnego oddania nie miałem mu nic ciekawego do zaoferowania. Mimo to byliśmy nierozłączni. Braterstwo krwi – na śmierć i życie. Stworzyliśmy Klub– nieoficjalne zrzeszenie facetów, którzy mają dość codziennego życia i chcą w wielkim stylu zabawić się z najpiękniejszymi kobietami na tym świecie. Z początku było nas dwóch, ale z czasem dołączyli do nas nowi członkowie. Wymienialiśmy się doświadczeniami i uczyliśmy się nawzajem o podrywaniu lasek. Niektórzy byli już doświadczonymi wilkami, które znają się na tym fachu od wielu lat inni natomiast byli totalnymi żółtodziobami. Ja właśnie byłem tym drugim, oczywiście dopóki nie spotkałem Edmunda. Wszyscy członkowie słuchali zawsze tego francuskiego pijaka – miał po prostu niesamowitą charyzmę. Ja zazwyczaj siedziałem cicho, albo mówiłem to co podpowiadał mi Edmund. Tak na prawdę on był szefem Klubu, ja po czasie stałem się niewidzialny dla pozostałych. Jako zawodowy dziennikarzem miałem dużo znajomości, dzięki którym udawało mi się załatwiać co weekend darmowe wejściówki do nowo otwartych klubów i restauracji. Miałem jedną słabość - zamiłowanie do kolekcjonowania znaczków, a kobiety za tym nie przepadały. Edmund natomiast to francuskim aktorem i nałogowym alkoholikiem, potrafiący rozpalić kobietę w mgnieniu oka. Mieszkaliśmy pod jednym dachem. Traktowałem go jak starszego brata, on uważał mnie za największą ofermę, której trzeba przyszyć prawdziwe jaja. Pewnie zastanawiacie się co taki typ jak Edmund widział we mnie? Odpowiedź jest na pozór banalna, ale poznacie ją dopiero na samym końcu.
Stanąłem przed lustrem, chciałem raz jeszcze przyglądnąć się sobie i sprawdzić czy prawidłowo wyglądam. Dziś wieczorem z Edmundem wychodzimy na łowy i muszę zaprezentować się świetnie. Gdy zapada zmrok, do klubów przychodzą dziewczyny, a wtedy razem z Edmundem wybieramy najlepsze laski i idziemy w tango. To znaczy, zazwyczaj Edmund idzie w tango, a ja cichaczem z powodu swojej nieśmiałości usuwam się w bok. Edmund jest bardzo szybki, krótka wymiana zdań i po piętnastu minutach może robić z dziewczyną wszystko co zechce. Jak dotąd żadna mu się nie oparła. Ja natomiast, no cóż – nawet z brzydką dziewczyną ciężko mi to wychodzi. A o podrywaniu tych ładniejszych nie ma na co liczyć. - Wyglądasz jak ciota! – Edmund krzyknął, gdy w zwierciadle poprawiałem kremowy krawat. – Różowa koszula, ten krawat i obcisłe spodnie – co to ma kurwa być? Idziemy na pogawędkę z kobietami o ich bolesnych menstruacjach czy idziemy je pieprzyć? A może chcesz wstąpić dziś wieczorem do baru dla pedałów i któryś z nich ostro przerżnie cię jak kwiczącego prosiaka? - Przepraszam, ale czytałem, że różowy kolor jest dla odważnych mężczyzn. - Chyba dla takich odważnych, którzy mają wytrzymałe dupsko do ruchania – odpowiedział. Zapadła cisza. Patrzyliśmy na siebie. Widziałem w jego oczach, że jest załamany moimi wyczynami. - Ok. – Machnął ręką – Zaraz cos ci znajdziemy. Podszedłem do szafy z ubraniami. - Ubierz ten garnitur, wciśniesz jakiejś dupie, że jesteś prezesem Ferrari i dzisiaj wygrałeś jakiś tam przetarg. Pewnie po pięciu minutach zrobi jej się mokro w majtkach i masz jak w banku zagwarantowaną przynajmniej jedną laskę na noc. Bez dyskusji zrobiłem tak jak kazał. Czasami starałem się z nim nie dyskutować, często szybko się wściekał, a ja potem czułem się przez to niezręcznie. Czasami pozwalałem, aby to on decydował o naszym losie. Przez telefon zamówiłem taksówkę, a potem pojechaliśmy do „Ibiza” - nowego kluby dla vipów w centrum miasta. Niezbędna była przepustka, której mi się nie udało załatwić, ale na szczęście Edmund pomyślał o tym tydzień wcześniej. Po szybkim romansie w męskiej ubikacji z redaktorką MTV – młodą i atrakcyjną z afro na głowie, która po wysłuchaniu jego bogatego w emocje wywodu o potrzebie głębokiego uczucia miłości i oddania dla drugiej osoby, postanowiła bez wahania że zostanie jego kochanką. Przepustka do „Ibizy” była głównym jego celem, natomiast oral jaki mu dała był tylko dodatkiem. Jak mawiał Edmund – Czasami musisz się poświecić dla wyższych celów. Pół godziny później stałem już przed „Ibizą”. Z zewnątrz nie wyglądało ciekawie, jednak byłem pewien, że w środku znajdowało się sporo napalonych dziewczyn. Pokazałem wielkiemu Murzynowi stojącemu na bramce, przepustkę do klubu. Popatrzy się na mnie dziwnie jakby chcąc powiedzieć, że
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Mawacha
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…