Wróć do katalogu

Jack i Will

walka na śmierć i życie

buffy119, opublikowano , 9 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Will szedł aleją Port Royal, po drodze mijał ludzi radujących się piękną pogodą, a także kupców przy ich stoiskach. Uśmiechał się do pozdrawiających go przechodniów i odpowiadał im skinieniem głowy. Zachowywał się z pozoru normalnie, ale wewnętrznie wciąż był roztrzęsiony. Jakiś bezczelny czarci pomiot, łotr, szubrawiec, pirat godny pożałowania groził Elizabeth! Kiedy stanęła mu przed oczami, twarz rozpogodziła mu się niczym niebo po burzy. Pewnym krokiem wszedł przez uchylone drzwi kuźni pana Browna. Will był czeladnikiem Browna, kowalem. Sam pan Brown, jak zwykle pijany, usnął na stercie skrzynek. Przerażony osioł pana Browna cwałował po wytyczonej mu trasie, wprawiając w ruch mechanizm dyszy przy kominie. Porykiwał przy tym głośno. -”głupie zwierzę”- pomyślał Will, po czym podszedł i opiekuńczym gestem pogłaskał go po łbie. W rzeczywistości lubił poczciwego osła. Powiódł wzrokiem po kuźni. W nawyk weszło mu wprowadzanie tam pedantycznego wręcz porządku. Brown wciąż spał z butelką w dłoni. Will przyjrzał się otyłemu kowalowi w brudnym fartuchu. Zadziwiające było to, że nie obudziły go ryki osła. -Tu gdzie cię zostawiłem...- mruknął Will i uśmiechnął się po nosem. Odwiesił swoją zamszową, wyszywaną złotem marynarkę na hak przy furcie. Badawczym wzrokiem wiódł po narzędziach. Zauważył młotek, bezładnie pozostawiony na kowadle. Spojrzał na Browna pogrążonego we śnie, który porucz oddychania, nie przejawiał żadnych oznak życia. Ponownie odwrócił wzrok w stronę młotka. -Nie tu cię zostawiłem...- burknął, zastanawiając się, kto też mógłby używać młotka, kiedy w kuźni przebywał tylko śpiący i pijany Brown, oraz jego osioł. -Co do...- mruknął, ale przerwał bo dostrzegł skórzany piracki kapelusz, zawieszony na uchu kowadła. Pospiesznie rozejrzała się wokół siebie. Ani żywej duszy. W zamyśleniu przeczesał ręką swoje ciemne, upięte wstążką włosy, sięgające mu do ramienia. Pozostawała jeszcze jedna zagadka, a mianowicie, kto rozpalił piec i przestraszył osła? Zaintrygowany przeczuciem Will sięgnął po kapelusz. Domyślał się, kim może być jego właściciel. Kiedy opuszkami palców dotknął skórzanego ronda, w stronę jego ręki powędrowała szabla. Will odruchowo cofnął rękę, i drugą dłonią chwycił się za nadgarstek, jakby chciał się upewnić, czy druga ręka nadal jest w całości. Z cienia tłoczni wyłonił się mężczyzna. Pierwszym skojarzeniem Will było to, że nieznajomy wygląda cudacznie i pokracznie. Długie ciemne włosy miał splątane w dredy i przepasane czerwoną chustką. Znad pasa czerwonego materiału, sterczał mu kosmyk ozdobiony koralikami i czymś na kształt monety. Podobne koraliki pojawiały się gdzieniegdzie pomiędzy dredami. Oprócz tego, we włosy miał wpięte różnorodne wstążki i rzemyki. Twarz miał spieczoną słońcem i ogorzała wiatrem. Migdałowe oczy koloru kawy, były obramowane grubą warstwą czarnego kajalu. W tych oczach Will ujrzał swoją własną zdziwioną minę. Raził widok złotego zęba, w kpiącym uśmieszku dziwoląga. Był nieogolony, a jego broda była spleciona w dwa warkoczyki także ozdobione koralikami. Jego twarz wyrażała oblicze szaleńca. Miał na sobie płócienna bufiastą koszulę, i skórzaną kamizelę do zestawu z kapeluszem. -To moje- powiedział swoim grubym barytonem, sięgając po kapelusz dłonią ozdobioną sygnetami i wielkimi pierścieniami. Jego głos zabrzmiał jak ironiczna puenta jakiegoś dowcipu. -Ale na mnie już czas- dodał, kierując się w stronę wrót kuźni. W jednej dłoni wciąż trzymał szablę. Will chwycił jeden, ze świeżo wystudzonych mieczy, i skierował go w twarz nieznajomego. Mężczyzna obrócił się i z rozbawieniem spojrzał na Willa. -Czy ty wiesz, kim ja jestem?!- parsknął- tylko głupiec walczy z piratem... Will nie cofnął ostrza ani o milimetr. To ten pirat naraził Elizabeth na niebezpieczeństwo. Chęć zemsty opanowała jego umysł. -Skąd ja cię znam? Groziłem ci kiedyś?- kontynuował pirat nie zrażony tym, że jego przeciwnik nie cofnął broni. -Groziłeś pannie Swann- z mocą odpowiedział mu Will, przybliżając ostrze do szyi pirata. Ten jakby rozbudzony z letargu, zorientował się że grozi mu niebezpieczeństwo. Palcem odsunął miecz od siebie, po czym głośno przełknął ślinkę. Przełożył szablę z lewej ręki do prawej i posłał Willowi szyderczy uśmiech. -Nie tylko jej- odparł z dumą. W tym momencie Will zaatakował, lecz pirat zgrabnie odparował cios. Uśmiechnął się jeszcze szerzej. Przemówiły ostrza. W pełni zsynchronizowane szable nacierały na siebie ze zgrzytem. Will i pirat doskakiwali

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych