Jak poskromić złośnicę?
To jasełka, w wersji współczesnej (choć może jasełka to lekki przerost)Boże Narodzenia w wersji młodzieżowej, o sile wpływu innych, o tym, że wiara czyni cuda...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
TYTUŁ:Jak poskromić złośnicę? POSTACIE: Zosia-dziewczyna pogrążona w złym świecie, pełnym przemocy, narkotyków, mająca jednak potencjał Kostek (Konstanty)-ułożony chłopak, który ma na celu sprostać wymaganiom dyrektora w związku z Zosią, ma poprawić jej zachowanie Bartek-chłopak Zośki, ma zły wpływ na nią, eksperymentuje z narkotykami, ma kłopoty z prawem (ma 17 lat, ponieważ musiał powtarzać klasę dwa razy) Mati (Mateusz)-przyjaciel Zośki i Bartka; również należący do tego towarzystwa o złych manierach i dyscyplinie (ma 16 lat, musiał powtarzać klasę) Zuza (Zuzanna)-dziewczyna Matiego, także będąca w tym nieodpowiednim towarzystwie, najlepsza przyjaciółka Zośki Dyrektorka szkoły-wyznacza zadanie Kostkowi, nadzoruje jego przebieg Nauczycielka-śledząca przemianę Zośki, pomagająca jej w rozwijaniu talentu, nadzoruje świąteczne akcje, uczniowie ja lubią Sprzątacz-opowiada różne anegdoty, na pozór śmieszne i nieprzydatne, postać niewiele wnosząca, ale spajająca poszczególne sceny i dająca do myślenia Helga- członek świątecznej akcentu) i bycia, mający w sobie wiele radości i oddania, jeśli chodzi o wykonywaną pracę Tosia- przyjaciółka Kostka, człowiek o charakterystycznym stylu wypowiedzi, ma zawsze swoje zdanie na każdy temat, które w specyficzny sposób okazuje. Ksiądz-spowiednik Zosi, człowiek młody, rozumiejący ją, potrafiący do niej dotrzeć, potrafiący słuchać, będący nie tylko księdzem jako duchowym posłannikiem, ale też jej przyjacielem. Uczniowie w klasie: 5 osób. SZKOŁA, CZAS: PRZERWA PRZED PIERWSZĄ LEKCJĄ, PODKŁAD MUZYCZNY : „ Mam tak samo ja ty” Zośka wchodzi do szkoły, idzie w rytm muzyki, porusza się władczym, niechlujnym krokiem. Jej element charakterystyczny: żuje gumę. Przechodząc przez korytarz patrzy lekceważąco na Kostka, zmierza w stronę swoich przyjaciół, idąc z daleka wysyła znaki porozumiewawcze (uśmiecha się lekko) do czekających już na nią osób. Bartek: Hej, kotku! Bartek obejmuje Zośkę Zośka: Hej, kotku! (Najpierw wypowiada słowo „hej”, następnie odwraca się lekko w lewą stronę, robiąc balon z gumy (w tej chwili spoglądając dalej lekceważąco, ze szczyptą radości na Kostka, potem z lekko pytającą intonacją mówi „kotku”). Bartek całuje Zośkę w policzek, ona się do niego uśmiecha i razem „z tym uśmiechem” odwraca się do Zuzy. Zuza: Się ma! Po czym wykonują swoje przywitanie Mati: Hej, Zośka! (mówi trochę ospałym tonem) Zośka: Hej! Lekko się do siebie przytulają na znak powitania. Zośka: Co teraz mamy? Mati: Matmę, twój ulubiony przedmiot.(zdanie kończy kpiącym uśmiechem) Zośką: (zdanie zaczyna z kpiącym uśmiechem)Dobrze wiesz, że ja jestem matematycznie nieuzdolniona. Ja jestem wręcz genetycznie skazana na brak matematycznego talentu. To nie moja wina, ale nie… nauczyciele tego nie rozumieją. Kurde- macie zadanie domowe? Zuza: No… Yyy, ten….właściwie to jakby to nie. Zośka: Aha. No! Więc mój matematyczny talent zostanie skazany na dzisiejszą pałę z powodu braku zadania, z powodu nie zrozumienia na lekcji tego jak mamy owe zadanie wykonać, z powodu nawet kurde nie wiedzy jakim dokładnie mamy się w domostwie zadaniem zająć (mówi to bardzo szybko, wszyscy spoglądają na nią z odrobina kpiny). Wykonuje szybki oddech. Bartek: To, co zwijamy się z tej budy? Zośka: Jasne (wypowiada to z ulgą w glosie), ma ktoś fajkę? Mati: Głód nikotynowy? Zośka: A ty, niby taki święty jesteś? Zuza: ( uśmiecha się lekko do Matiego)Chodźmy tam na parapet, bo zaraz będą się czepiać. Zośka wychodzi pierwsza z tej grupy i wskazuje ręką, żeby pozostali szli za nią. W drodze Kostek badawczo się jej przygląda, co ja bardzo denerwuje i odpowiada mu lekceważącymi wyrazami twarzy. Siadają na parapet, Bartek daje Zośce papierosa, Mati i Zuza wyciągają swoje. Palą i nie zwracają uwagi na to, co się dzieje w około, nie zwracają uwagi na nauczyciela dyżurującego. Bartek: W sumie to nie możemy już iść teraz z tej budy? Mati: Nie, bo zaraz na nas naskarżą, a po dzwonku nikt nie zauważy. Zuza: Właściwie to ja mam, że się tak wyrażę pomysła. Zwińmy się z tej budy na cały dzień, bo dzisiaj wszystkie nasze przedmioty są nieprzydatne do życia. Bartek: A są jakieś przydatne? (pyt. retoryczne) Ja to bym chętnie się napił jakiegoś odżywczego napoju orzeźwiającego. Zośka: Wątpię w jego napojową odżywczość, ale jeden napój mam w szafce, kotku. Dalej palą i podchodzi do nich nauczycielka. Staje przy Zośce. Nauczycielka: Co wy tu robicie, jest zakaz palenia w szkole. Zośka: Co pani nie powie? I co mi pani zrobi? Spogląda pytająco na nauczycielkę. Nauczycielka: Ja po prostu, chcę żebyście wyrośli na ludzi. Zośka: Heh…To niech się pani tak nie angażuje. Nauczycielka się w nią wpatruje do póki nie zadzwoni dzwonek, pozostali się uśmiechają i są pełni uznania, dla tego, co zrobiła Zośka. Dzwoni dzwonek, uczniowie rozchodzą się do klas, nauczycielka odchodzi, na korytarzu zostaje sprzątacz. Sprzątacz: Dzisiejsza młodzież, matko potem znowu będzie o dwóch takich, co ukradli księżyc. Przyjaciele uciekają. Kostek podczas lekcji zostaje poproszony do dyrektora. Na co cała klasa reaguje pesymistycznym krzykiem (Uuuu), oklaskami, głośnym zachowaniem. podczas tego nauczycielka ciągle wykłada temat, połowa klasy jest znudzona, jeden z uczniów naśladuje w śmieszny sposób nauczycielkę, reszta rysuje w zeszytach czy podaje liściki kolegom) Kostek: Dzień dobry! (pokazuje, że Kostek może usiąść) Dyrektor: Powiem krótko. Kostek: Niemożliwe. Dyrektor: Mam dla ciebie zadanie. Realizujemy taki program, który ma na celu zmienić negatywne zachowania uczniów i….. Wtem dzwoni telefon. Dyrektor: Przepraszam na chwilę. Odbiera telefon. Dyrektor: Tak, słucham. A to ty Misiaczku. (Kostek patrzy lekko zdziwiony). Dyrektor: Nie będzie cię? Ależ Misiaczku. Moja tęsknota do ciebie Misiaczku jest… Kostek: Yy.. Przepraszam, ale może niech Misiaczek oddzwoni. Dyrektor: Aa.. Muszę kończyć. Rozłącza się i odkłada telefon. (Dyrektor lekko zawstydzony) Dyrektor: Yyy… Na czym to ja… Kostek: Zmienić negatywne zachowania uczniów i… Dyrektor: A i pomyślałem, że mógłbyś jakby wziąć pod opiekę tą Zośkę z III d Kostek: Pod opiekę? Pod opiekę? Co pan rozumie pod słowem opieka? Dyrektor: Nie dramatyzuj. Po prostu musisz zmienić jej zachowanie, jej wartości, masz z niej zrobić dobrą dziewczynę, na początek masz tutaj ankietę ma ją wypełnić. Kostek: Że niby ja mam ją, żeby ona ten i jakby wtedy no ten ona by się ten i ja to niby ten jakby no i… Dyrektor: No dokładnie tak. Kostek: Czy pan w ogóle wierzy, że to się uda? Dyrektor: Wiara czyni cuda. Kostek odchodzi zrezygnowany, wchodzi z powrotem do swojej klasy, siada w ławce. Tosia: Jak było u dyrektora? Kostek: Ma nową lampkę na biurku. Tosia: Ja nie pytam o względy estetyczne. Coś ty człowieku zrobił, żeś się tam znalazł? Kostek: Raczej co mam zrobić. Skomplikowane zadanie związane z ludzkim nawracaniem na dobro, że się tak wyrażę. Tosia: To żeś się wyraził… Kostek: Wiesz, która to Zośka z III d? Tosia: Ludzki bezlitosny przypadek braku dyscypliny i pogrążenia kompletnego w świecie wywierającym destrukcyjny wpływ na… Kostek: Stop, tak to ona. Tosia: I co z nią? Kostek: Mam ją zreformować, poprawić jej wartości, zachowanie. Rozumiesz? Tosia: Czyli masz z tego ludzkiego bezlitosnego przypadku braku dyscypliny i pogrążenia kompletnego w świecie wywierającym destrukcyjny w… Kostek: Tak! Mam z niej zrobić dobrą, grzeczną dziewczynę. Tosia: Ale wiesz, że to jest ludzki bezlitosny przypadek braku dyscypliny i pogrą… Kostek: No wyobraź sobie, że już gdzieś to słyszałem. Nie może być taka zła, przecież każdy człowiek ma swoją dobrą, lepszą stronę. Tosia: Nie będę się powoływać na definicję zła chociaż mógłbym, ale cóż… jak wytrzymasz z nią więcej niż 5 minut bez ran cielesnych to Kostek: To? Tosia: To będziesz miał moje uznanie do końca swojej ziemskiej egzystencji. Kostek: A kasa nie może być? Tosia: Uznanie ma większą wartość moralną. Wtem nauczycielka zdenerwowana rozmowami podchodzi do ławki Kostka. Nauczycielka: Czy ja wam czasem nie przeszkadzam w tej interesującej wymianie zdań? Tosia: Szczerze? Nauczycielka zmierza wzrokiem Piotrka, przychyla lekko głowę, zastanawia się i odchodzi. Kostek podpiera głowę ręką zgodnie z poleceniem nauczycielki przekłada leniwie dwie strony w zeszycie i zaczyna od niechcenia pisać, następnie szybko przestaje i uderza długopisem o zeszyt, odwraca głowę i zaczyna się zastanawiać. Nauczycielka: Mam dla was dobrą wiadomość, dobrą z punktu widzenia ucznia oczywiście, możecie iść do domu (tutaj wybucha ogólny entuzjazm w klasie, jeden z uczniów wstaje i zaczyna tańczyć, nauczycielka patrzy na niego dziwnie, po czym siada, jednak uśmiech i tak mu nie znika z twarzy), bo muszę wcześniej wyjść ze szkoły, a i przypominam o udziale dla chętnych w akcji świątecznej, zgłaszać się proszę od jutra. Wszyscy wstają z ławek, pakują się dziewczyny się żegnają całując się w policzek i mówiąc Pa! Słonko! Piotrek przedrzeźnia jedna z nich i mówi to samo śmiesznym głosem, przyjmując postawę dziewczyny. Kostek: No chodź już! Tosia: To, co od jutra zaczynasz reformacje? Może dla tego ludzkiego bezlitosnego ciąg dalszy znasz zapewne przygotuj notatki czy ogólną charakterystykę, czy coś. Kostek: No zobaczymy, do jutra! Piotrek: Do jutra! Rozchodzą się. Sprzątacz: reformacja ludzkiego bezlitosnego przypadku i tak dalej zapewne będzie interesującym, godnym uwagi zjawiskiem, młodzież jest coraz gorsza, trzeba zahamować ta falę zła. SZKOŁA, CZAS PRZED PIERWSZĄ LEKCJĄ, Kostek wchodzi do szkoły, wita się z Piotrkiem (wzór ich przywitania w filmie 23:08) patrzy na Zośkę, która stoi ze swoją paczką i śmieje się razem z nimi. Idzie przez korytarz kilka razy i za każdym razem próbuje ją zaczepić, ale jednak odchodzi. Próbuje trzeci raz, dotyka jej ramię, a ona się odwraca. Utwór, który został puszczony zatrzymuje się. Kostek: Zośka? Wszyscy patrzą na niego zdumieni, razem z Zośką, która jest zdumiona najbardziej. Zośka: Z choinki się urwałeś kujonie,? Czego tu szukasz? Kostek: Właściwie to Ciebie. Bartek: Spadaj stąd chłoptasiu, idź do swoich książeczek. Kostek stoi dalej. Zośka: Nie słyszałeś spadaj, no już! Zuza, Mati i Bartek krzyczą jedno przez drugie: Spadaj stąd! No zabieraj się stąd! Zośka patrzy na nich z lekkim uśmiechem. Kostek odchodzi i idzie do piotrka. Tosia: No elegancko Ci poszło stary, nie spodziewałem się aż takiej skuteczności. Kostek: Bo zaraz sam będziesz mijał ten korytarz. Kostek i Piotrek odchodzą w głąb korytarza. Zuza: Co to za frajer był? Bartek: Nie wiem, jak jeszcze raz go zobaczę to dostanie w… Mati: Czego ta wywłoka chciała? Wszyscy patrzą na Zośkę oczekując odpowiedzi. Zośka: No co, skąd ja mam to wiedzieć, przyplątało się jakieś stworzenie, tylko czego ono ode mnie chce? Mati: Zośka pytałaś o mój magiczny proszek, oto jest .(Wyciąga narkotyk) Zośka: No to żeś się spisał kotku. Bartek: Kotku? Ja jestem kotek, proszę mi nie odbierać mojego psedoun, psedun… Zuza: Pseudonimu, kotku. (mówi to z kpiną) Mati: To co idziemy, mamy jeszcze jakieś 10 minut, ja już nie mogę, od wczoraj nic nie paliłem. Zuza: A dobry ten towar chociaż jest? Mati: Słonko, najlepsza klasa. Zuza: No to spadamy. Bartek: No to jazda, bo niedługo dzwonek, a dzisiaj musze być na lekcjach, bo mnie stara pilnuje. Przyjaciele dochodzą do drzwi, Zośka idzie ostatnia i zostaje zatrzymana przez Kostka. Zośka: Złaź mi z drogi frajerze! Kostek: Nie mogę. Zośka: Heh…Bo? Kostek: Bo mam zadanie i muszę je spełnić. Zośka: To spełniaj je sobie gdzie indziej, ja musze iść. Kostek: Nawdychać się prochów!? Zośka: Odwal się ode mnie, bo pożałujesz, co ty ode mnie chcesz? Kostek: Mam zadanie i… Zośka: Powtarzasz się idioto… muszę iść! Zośka wychodzi ze szkoły, uderzając Kostka, aby przejść, a Kostek zostaje na korytarzu i mówi do siebie. Kostek: Brawo Stary, brawo, oby tak dalej to będziesz miał kolekcję siniaków. Tosia obserwuje całe to zjawisko. Tosia: Co ty do siebie gadasz, źle już z tobą, widzę, ż mimo twych jakże nadmiernych starań efekty są zerowe. Kostek: Od kiedy ty taki spostrzegawczy jesteś? Tosia: Może zapisz ja na tą akcję świąteczną, albo może najpierw ją zmuś do tego siła? Kostek: Muszę ją rozpracować? Tosia: Akcję? Kostek: Nie, Zośkę. Przyjaciele wracają z dworu, wpadają do szkoły, Zośka patrzy pogardliwie na Kostka, podchodzi do niego. Zośka: Jeśli jeszcze raz się do mnie odezwiesz, albo chociaż pojawisz się bliżej niż 3 metry ode mnie to cię załatwię leszczu! Kostek: Ale ja… Zośka: No co, co ty? Kostek: Wypełnisz dla mnie ankietę? Zośka: A jak myślisz? Kostek: Myślę, że zrobisz to z chęcią. Zośka: Mówił Ci ktoś kiedyś, że jesteś utalentowany pod względem wkurzania ludzi? Zośka odchodzi, zdenerwowana, idzie w stronę swojej paczki. Tosia: Ale przynajmniej się do ciebie odzywa. Kostek dalej rozmawia z Piotrkiem. Akcja przenosi się teraz na przyjaciół Zośki. Bartek: Co mu powiedziałaś? Zośka: No, to co trzeba. Zuza: Kurde, dobre te fajki były-przyniesiesz jutro? Mati: Nie wiem czy się uda, ale spróbuję. Bartek: Dają niezłego kopa, dobre są. Skąd ty takie rzeczy bierzesz, stary. Kostek idzie do gabinetu dyrektora. Dyrektor: I jak idzie? Kostek: Jakby, nie idzie, wcale, efekty są zerowe. Dyrektor: Powiedziałem jej o tym, jeśli się sprawdzi nie wezwę jej rodziców do szkoły, więc ma motywację. Dyrektor: A nie mógłby pan trochę z nią…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil tosia_frescomenteoppure
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…