Wróć do katalogu

Jastrzębie Zdrój - Moje Miasto

Krótki opis mojego miasta... Czyli bieda jaką żyje śląsk.

Sitek, opublikowano , 5 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

To moje miasto... Wysokie budynki zamieszkiwane przez setki ludzi... Tysiące... Każdy ma swoje własne życie, lecz wszystkich łączy to samo miejsce zamieszkania. "Jastrzębie Zdrój - Miasto młodości, pracy i pokoju"... Sztucznie zasadzone setki drzew, sprowadzane z odległych radzieckich ziemi... Każde osiedle posiadające swój las... Na moim akurat znajdują się takowe dwa, w tym jeden największy w całym mieście. Ten mniejszy jest zaraz za blokiem w którym mieszkam, a zaraz za nim znajduje się szkoła do której uczęszczam. Może i to nie bujna roślinność, ale widać w niej jakąś dusze... Bogate w śmieci runo leśne, doskonale komponuje się w poniszczone bloki, które urząd miasta próbował ratować ocieplaniem i malowaniem. Niestety najmłodsze osoby na osiedlu nie chciały tego koloru, toteż nowe płytki szybko zostały zdewastowane, i piękno dawnych ścian znów otacza to miejsce. Zapełnione trzy parkingi w okuł mojego bloku, przesycone w małe Fiaty... To coś, dla czego wstaje się rano z pryczy. Nie zapomnę wspomnieć o przepięknym kanale widniejącym między lasem a mym mieszkaniem. Tutaj w niewiarygodnie brutalny sposób zginęło dziecko, lecz nie można kanału usunąć, bowiem jest czymś niezwykłym. Co sobotę wraz ze znajomymi rozpoczynamy tutaj swoją weekendową porę relaksu. Kanał to taki symbol naszego życia... Koniec szkolnej męki, przynajmniej na jakiś czas. A poza tymi dniami widnieje tu cisza... Piękno... śliczne osiedle, a między blokami w jednym tylko małym pasażu dwa bary i sklep spożywczy... Zaraz dwa bloki niżej kolejny bar i monopolowy, ale ważniejsze jest boisko przed laskiem. świetnie zrobione... Nierówne bramki... Kiedyś była tu trawa, ale teraz został tylko po niej kurz i gdzieniegdzie porozbijane butelki po tanich winach. Te butelki biorą się z okolic kanału. Ludzie je rzucają na boisko bo chodząc z psami po polanie wokół kanału, trochę jest to niebezpieczne dla pupila. To moje miasto... Stary i rozpadający się szpital górniczy, a lądowisko dla helikoptera niegdyś miało oświetlenie i było pięknie skoszone wokół, teraz niestety zajmują dwa kontenery na odpadki... Z tyłu prosektorium. Kiedyś chodziłem po nim bo pisałem artykuł i przy okazji piosenkę do swojego starego zespołu rockowego. Prosektorium jest słabo strzeżone. Gdybym miał więcej odwagi już dawno zajrzałbym do jakiejś szuflady, albo zwinął coś z wewnątrz, jednak tego nie uczyniłem. Jedynie oglądałem środek. Tylko raz mnie zauważono i omal nie złapano…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych