Jedna z przygód Maksymiliana Zająca
W hołdzie... no właśnie? Komu :-)? Jak przeczytacie to się dowiecie...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Maksymilian Zając trzymając swoją obrośniętą legendami szczotkę, wlókł się swym powłóczystym krokiem przez jeden ze szkolnych korytarzy. Ten charakterystyczny styl chodzenia spowodowany był dwoma czynnikami. Po pierwsze poziom alkoholu w jego krwi był o wiele wyższy niż przewidywały to wszystkie normy (no, może poza jego własną), po drugie nie bez znaczenia był uszczerbek na zdrowiu którego doznał w mrocznych odmętach roku 1941 kiedy to pewnego dnia z bliżej nie znanych mu przyczyn obudził się... w przetwórni tranu na jednej z norweskich wysp- Lofotach. Tak się skalda że obudził go wtedy wybuch owej fabryki. Był na nieziemskim kacu, cudem jednak uszedł z życiem, doznając jedynie obrażeń lewego pośladka. Wbił się weń bliżej nieokreślony fragment owej przetwórni. Absurdalność pojawienia się w takim miejscu kogoś takiego jak Maksymilian Zając może się wydawać niepojęta, nie była to jednak wcale najdziwniejsza przygoda obecnego woźnego w 18 Gimnazjum w Warszawie. Idąc tak opustoszałym korytarzem dumał nad metodą jaką będzie musiał zastosować do przesączenia denaturatu. Była dwunasta w nocy a o tej porze trudno było o chleb. Mógł zawsze wypić nie przesączony, ale po swojej ostatniej przygodzie z eksperymentami na denaturacie (zapijaniu nim mieszanki rozpuszczalnika wymieszanego z sokiem ze spleśniałych kiszonych ogórków) postanowił nie ryzykować. Wciąż jeszcze nie pozbył się tego smrodu... Nagle jego rozważania przerwał jakiś szmer. Maksio miał już swoje lata, słuch jednak wciąż miał bardzo sprawny. Energicznie wyciągną przed siebie zawieszoną przez ramię szczotkę. - Kto to?- Burkną ochrypłym głosem. Odpowiedziała mu cisza. Wytężył wzrok, jednak w półmroku rozpraszanym jedynie przez słabe światło księżyca wlewające się leniwie przez okno nic nie spostrzegł. Znów usłyszał szmer. Tuż za swoimi plecami. Nadspodziewanie szybko zamachną się szczotką i nim jeszcze się odwrócił wymierzył jej końcem w miejsce gdzie usłyszał dźwięk. Szczotka trafiła w próżnie. - Hmm.- Zamruczał Maks drapiąc się po szyi.- Co to ma być?- Burkną. Nagle przez stare głośniki szkolnego radiowęzła wystrzeliła przeraźliwie głośno okropna melodia. Zawtórował jej śpiew: - Soyuz nerushimi respublik svobodnikh splotila naveki Velikaya Rus...! Maks aż podskoczył na ten dźwięk. Szczerze się zląkł, choć zdarzało mu się to niezwykle rzadko, to poznał to uczucie: był wystraszony. Szybko jednak odzyskał zimną krew. - Miszczenko... ty stara prukwo!- Warkną po czym pobiegł w kierunku najbliższych schodów. Zbiegł w dół i plątaniną ciasnych, podziemnych korytarzy i pomieszczeń które tworzyły istny labirynt dobiegł do nieco większej sali. Maks był chyba jedynym człowiekiem, który znał dokładnie te rozległe podziemia. Pomieszczenie do którego dotarł było równie wilgotne, ciemne i zapuszczone jak reszta. Różniło się jednak tym, że po przeciwnej stronie wejścia nie kończyło się betonową ścianą. Dalsza część pomieszczenia była zamurowana czerwoną cegłą. Jedynie Maks wiedział po co. Sam postawił tą ścianę. To było już ze dwadzieścia lat temu. Cegły ukradł z pobliskiej budowy. Skąd miał cement (czy cokolwiek to było)? Nie pytajcie- nie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil QBA
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…