Wróć do katalogu

Jolka, Jolka...

Opowiadanie zainspirowane piosenką "Budki Suflera" pt."Jolka, Jolka".

Ninette, opublikowano , 7 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

To było piękne, upalne lato. Codziennie chodziłam z dziećmi na plażę. Kładłam się wtedy na błękitnym kocu rozłożonym na palącym piasku. Na głowę zakładałam słomkowy kapelusz i obserwowałam pluskające się w wodzie maluchy… Co chwilę czułam na sobie wzrok jakiegoś przechodzącego mężczyzny. Jednak nie zależało mi na spojrzeniach obcych mężczyzn. Dla mnie liczył się tylko jeden, ale on był daleko. Gdy moja starsza córeczka pytała, czemu jestem smutna, odpowiadałam, że dlatego bo tęsknię. Wtedy ona mnie obejmowała tymi swoimi małymi rączkami i mówiła: „Ja też, mamo”… Przytulałam się do niej, ale nic nie odpowiadałam, bo jak miałam jej tłumaczyć, że tęsknimy za różnymi mężczyznami – ona za ojcem, a ja za… Ach, do dziś nie mogę go zapomnieć. Te wspomnienia z tamtych dni są wciąż takie żywe. Wciąż słyszę w uszach jego szept : „Jolka, Jolka…”. Pamiętam nasze pierwsze spotkanie. To były imieniny wspólnej znajomej jego i mojego męża. Styczeń. Zimno. Dla rozgrzewki wszyscy szybko wypili kilka kolejek. Mój mąż pił więcej od innych i szybko zasnął gdzieś w kącie. Nie znałam tam nikogo, więc się strasznie nudziłam. Wyszłam w końcu z dusznego pokoju, tłumacząc, że idę do łazienki. Jednak nie doszłam do toalety. Znalazłam mały, prawie opusty pokoik i usiadłam na jedynym fotelu, który tam był. Nie zapaliłam nawet światła, chciałam sobie spokojnie posiedzieć. Jednak już po chwili drzwi pokoju się uchyliły i wszedł on. Byłam zdziwiona, bo wyglądało na to, że wstał od stołu zaraz po mnie i poszedł za mną. Nie zdążyłam nic powiedzieć, w żaden sposób zareagować, gdy podszedł, złapał mnie za rękę i szepnął: „Jolka…”. W jego oczach zobaczyłam zrozumienie i jakby współczucie. A także inne uczucie. Przesunęłam się na fotelu, robiąc mu miejsce obok siebie. Usiadł, czułam ciepło bijące z jego ciała. Właściwie prawie nic wtedy nie mówiliśmy. Siedzieliśmy tak razem, blisko siebie, trzymając się za ręce. Czułam z nim niesamowitą nić porozumienia. Gdy wreszcie musieliśmy stamtąd wyjść, wiedziałam, że niedługo się spotkamy. I tak się stało. Zaczęliśmy się spotykać. Najczęściej u niego. Potrafiliśmy godzinami przebywać ze sobą, nie zamieniając ani słowa. Leżeliśmy razem wpatrując się w swoje oczy… Nasze spotkania nie były zbyt częste. Ja miałam przecież rodzinę a on pracę. Ale przynajmniej raz w tygodniu udało nam się zobaczyć. W czerwcu mój mąż zarządził przeprowadzkę. Przenieśliśmy się na drugi koniec Polski do jego rodzinnego miasta. Nie interesowało go, że nie znam tam nikogo. Upchnął wszystkie nasze rzeczy w małym mieszkanku po jego rodzicach i wyjechał do Anglii do pracy. Obiecywał, że jak zarobi trochę funtów, to wróci i kupimy większe mieszkanie. Albo nawet dom… Zostałam sama z dziećmi. Zaczęły się wakacje i tłumy turystów chodzących po całym miasteczku a zwłaszcza po pobliskiej plaży. Jednak ja czułam się samotna, choć otaczał mnie tłum ludzi. Gdy jeszcze chrzestna mojej starszej córki zabrała małą ze sobą na wakacje w góry, poczułam, że już dłużej sama nie wytrzymam. Napisałam do niego. Wylałam swe wszystkie żale i wręcz błagałam, by…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych