Wróć do katalogu

Just ask

(...) - Nie wyglądasz na takiego, któremu trzeba dwa razy powtarzać...(...)

podniecona_zakonnicaopublikowano 14 stycznia 200811 min czytania 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Ogromny dom, masa ludzi, właścicielka już dawno przestała kontrolować nowoprzybyłych gości, wiec przychodziło ich coraz więcej i coraz mniej znanych pozostałym. Dziewczyna w czarnej sukience stała oparta o blat jeden z szafek kuchennych (robionych na zamówienie) i patrzyła z lekkim politowaniem na resztę. A impreza rozkręcała się coraz bardziej, zwłaszcza dzięki ilości alkoholu, którego nie powstydziłby się osiedlowy monopol 24h. Nie miała dziś humoru na kontakty, zwłaszcza na poznawanie nowych ludzi. Przyszła z grzeczności, z jakiegoś powodu ktoś ją tutaj zaprosił, nawet nie była pewna, czy solenizant znał jej imię. Średnio ją to teraz obchodziło. Spojrzała na swoją szklankę, w której ubywało napoju i uznała, że na dziś wystarczy – tylko tu zawadzała, i sobie i innym. Chcąc się szybko wymknąć musiała odnaleźć pokój z płaszczem i jak najprędzej się zwinąć z tego lokalu, zanim ktoś zaproponuje jej kolejnego drinka lub kieliszek. Doskonale wiedziała, że nie będzie potrafiła odmówić. Trzecie drzwi na lewo, garderoba. Otworzyła nie zastanawiając się zbyt długo i stanęła gwałtownie. Zobaczyła trzech chłopaczków, na tyle podejrzanych, że sama nie wpuściłaby ich do domu, grzebiących w jakichś torebkach i plecakach. Kilka sekund patrzyli na siebie nawzajem, zastanawiając się nad sytuacją. Alkohol, nawet w tak małej jak na nią ilości, wypłukał wszelkie systemy ostrzegawcze. Może dlatego to ona pierwsza się ruszyła i przybrała pozę osoby, która będzie dyktować warunki – mimo, że oni mieli przewagę liczebną, fizyczną i więcej do stracenia. - Masz jakiś problem? – spytał w końcu jeden z nich, również odzyskując pewność siebie. - No... raczej wy macie. I to spory. - Lala sie bawi w psa. – zarechotał i wyminął ją tak, żeby zamknąć drzwi – Ale każdego psa można wytresować, nie Grzybu? – zwróciła się do jednego z towarzyszy, który, blady, nie wykazywał najmniejszego poparcia dla słów kolegi. – Weź się nie spinaj, babeczka nic nikomu nie powie. Prawda? – to było raczej stwierdzenie, niż pytanie. Ona natomiast zaśmiała się pogardliwie. - Nie znam was, a właścicieli tych rzeczy prawdopodobnie tak, więc nie widzę żadnych przeciwskazań. - Pierdolisz. Masz nic nikomu nie mówić, albo... – atmosfera stała się nieco napięta, a koleś lekko nerwowy. - Albo co? - Albo... – zawahał się. Nie miał jej właściwie czym zagrozić, na pewno nie czymś, czym by się mogła przejąć. -Pajdak, zamknij się. – wtedy odezwał się ten, który siedział cicho od początku. Przeniosła wzrok na niego i już wiedziała, że przegrała. Był tak samo pewny siebie i arogancki jak ona. Do tego miał kolegów. I wyglądał na kompletnie trzeźwego. Nastała niczego dobrego nie wróżąca cisza. – Nic nie powie, jest na to zbyt głupia. - Co, kurwa?! – wystękał ten zwany Pajdakiem. - Popatrz na nią, bogata panienka szuka rozrywki, pewnie dragi i jazda po pijanemu mercem tatusia przestała jej wystarczać, nadszedł czas na mniej kontrolowane. – nie miał racji. Ale próbował inteligentnie kombinować. Gdyby spotkał kogokolwiek innego w tym miejscu, zapewne trafiłby w sedno. - Nie powiem, jeśli oddacie to, co już zabraliście i opuścicie to miejsce jak najszybciej. – odparła spokojnie, starając się nie wdawać w niepotrzebne dyskusje. - Obydwoje dobrze wiemy, że my niczego nie będziemy musieli zwracać, a ty niczego nikomu nie powiesz. – stał obok niej i patrzył władczo w jej oczy. - Zatem któreś z nas się myli. – jej bezczelny wzrok mówił wyraźnie, które. Chłopak uśmiechnął się delikatnie, po czym szybkim ruchem złapał ją za nadgarstek i wysyczał przez zaciśnięte zęby: - Nie podskakuj, dziewczynko, bo niewiele z ciebie zostanie... – teraz wyraźnie poczuła jego zapach. Ból nadgarstka łagodziły procenty i rosnący poziom adrenaliny. Patrzyła mu w oczy, były przepełnione wściekłością, którą powiększał brak jej strachu. Półświadoma swoich słów i czynów, pchnięta tym, co nagle poczuła, pewnie i bez ogródek, jakby była to najzwyklejsza prośba na świecie, rzuciła: - Przeleć mnie. Wszyscy zamilkli. Napięcie w pokoju podskoczyło, cisza stawała się nie do zniesienia, ale nikt nie był pewien, co należałoby teraz powiedzieć. - Pojebało ją...! – rzucił w końcu Pajdak, nie ukrywając niedowierzania. Grzybu już dawno przestał kontaktować, czekał tylko na hasło do ewakuacji, natomiast ten, który trzymał jej nadgarstek nie zmrużył nawet oka. Przez jego głowę przeleciało milion myśli, pytań, na które odpowiadał intuicyjnie. Widział, że nie była naćpana, ani tak pijana, żeby nie wiedzieć co robi. Może grała na czas? Może to był jakiś podstęp, plan...? Ale czy byłaby w stanie wymyślić coś takiego na poczekaniu? Szybka kalkulacja ewentualnych strat i zysków, własnych przemyśleń, życiowych doświadczeń i fantazji. - Grzybu, Pajdak, wyjazd stąd. – zadecydował. Jeśli miał to być podstęp, to sama się nieźle wpakowała. Nie był w stanie stwierdzić i po jej minie, co poczuła, gdy usłyszała te słowa. - Co ty pierdolisz, stary?! Ona jest jakaś jebnięta, zostaw to i spieprzajmy stąd, zanim się zrobi zadyma! – kolega próbował ratować sytuację, jednak wiedział już, że nie ma szans. - Rób, kurwa, co mówię! – wyszli. Drzwi trzasnęły głucho, w pokoju zrobiło się cicho. – I co teraz, panienko? Zostaliśmy sami, dalej upierasz się przy swoim? – liczył się z

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych